Ustał już dzienny zgiełk i gorączka przedświąteczna. Ciemna noc puszystymi skrzydły otuliła święte miasto Jeruzalem wraz z mrowiem ludu nadciągłego ze wszystkich stron na uroczyste święto Paschy.
W blaskach zachodzącego słońca złociły się mury Jerozolimy. Powiew nastającego mroku nocy ożywiał tętno życia w wąskich ulicach miasta. Szarzejące stopniowo domy poczęły tracić swój pozłocisty wygląd i nęcącą oko widza wspaniałość, i zanurzały się w ciszy wieczornych ciemności.
W Asti, w północnych Włoszech, Maria Tartaglino miała na klęczniku krzyż. W piątek 11 sierpnia 1933 r. zaraz popołudniu, dziewczyna ta, będąc ciężko chorą, uczuła nagle natchnienie, by wstała z łóżka i uklękła przed swym krucyfiksem.
Życie człowieka nie zależy od niego samego, ale jest w ręku Boga, Który kieruje jego losami. Nie miałem ojca, nie miałem matki, ani przyjaciela - słowem nikogo - kto by mi podał rękę. Tylko miłosierny Bóg zmiłował się nade mną.
Z bólem serca opuszczamy Wieczernik, gdzie nawet przeżegnać się nie wolno. Po zwiedzeniu kościoła Zaśnięcia Najśw. Maryi Panny na Syjonie, podążamy do Casa Nova, aby pozostawić tam swoje rzeczy.
Utarło się dzisiaj powiedzenie, że wiara w Boga jest rzeczą wewnętrzną każdego człowieka, że nie trzeba się z tym afiszować, a raczej wobec ateuszy wiary tej nie okazywać, by nie narażać się na śmieszne uwagi.