Wniebowzięcie Maryi

Maryja szła łąką
pochyloną kobiercem maków
ustami modlitw
nie dokończonych

w muślin spokojnego nieba
subtelniały poranne łątki
bezgłośnie zawieszone
nad ciepłymi ziemią
kłosami pszenicy

Maryja szła tęczą
wpisaną perełkami rosy
w zieloną od mchu
kolebkę ścieżek
i dzień się łasił bursztynowymi oczkami
wiewiórek

Maryja szła blaskiem
słońcem wpływającym
ponad ciszę pól
napełnionych

wiatru pocałunkiem
nad lnu zakwitającym blado
kołysaniem

A kiedy dzikie róże gubiły płatki
ludzie mówili patrząc w błękit
że to uśmiech
Matki Bożej