Pokuty pokuty pokuty

Przyznam się, że był czas, kiedy drżałem, ile razy usłyszałem słowo: pokuta. Zdawało mi się wtenczas, że przede mną stoi otworem dzika pustynia przepełniona tysiącami postaci, zaledwie okrytych szczątkami łachmanów, zgłodniałych, bez kropli wody dla ugaszenia pragnienia.

Widziałem - tak mi się zdawało - św. Benedykta, św. Franciszka, rzucających się w ciernie czy wreszcie - ten przedługi szereg świętych o ascetycznym wyglądzie, czerwienią krwi pokrywających swoje ciało.

Jeszcze więcej przygnębiało mnie widzenie Marii Egipcjanki, jej pustelni, w której zamknięta, oddalona od ukochanych ludzi, od zabaw, rozrywek - siedziała, żałośnie wołając: O Ty, Któryś mię stworzył, zmiłuj się nade mną!

Matka Miłosierdzia
Matka Miłosierdzia i Współodkupicielka nasza

Obecnie z innego punktu patrzę na pokutę. Mam już szersze o niej pojęcie.

Obawiam się, że wielu katolików nie rozumie jeszcze wyrazu: pokuta, że wielu, podobnie jak ja przedtem, drży obecnie na myśl o pokucie.

Pokuty!... pokuty!... pokuty!...

Kiedy Matka Najśw. w ten sposób odzywa się do nas przez usta św. Bernerdety, nie ma zamiaru wysyłać nas na bezludną pustynię, nie chce nas zamykać w ciasnej pustelni, nie wkłada do rąk naszych krwawej rózgi, nie odbiera nam z rąk kawałka chleba ani kropli wody, by męczyć nas głodem i pragnieniem. Nie. To wszystko jest w pewnym znaczeniu heroicznym objawem pokuty - jej częścią, ale nie samą pokutą.

Matka Najśw dąży do przetworzenia człowieka. Nawołując nas do pokuty Matka Najśw. pragnie, byśmy poznali swoja winę - że postępowaniem swoim obraziliśmy Najwyższego Pana i Ojca i z tego powodu zachęca nas do stanowczego wypowiedzenia: muszę się poprawić!

Pokuta w swej treści zawiera żal za grzechy, postanowienie poprawy i zadośćuczynienie.

Głos Matki Najśw. jest dzisiaj na czasie. Żyjemy bowiem, o ile nie powiem w zatwardziałej złości, to przynajmniej w grubej nieświadomości obojętności na to co Boże, co Bóg nakazuje, a co zakazuje. Słowo "pokuty" ma wstrząsnąć nami do głębi, wzbudzić nas z odrętwienia i ukazać nam ideał - cel naszego życia.

- Pokuty - woła Matka Najśw. do dzisiejszych małżonków.

A z głębi ich serc niech wypłynie postanowienie: przyjemność na drugim miejscu. Trzeba wypełnić wolę Bożą i Bogu więcej ufać.

- Pokuty - ze smutkiem zwraca się Maryja do rodziców katolickich.

I czyż rodzice mogą wypuszczać rząd dusz swoich dzieci i oddawać w ręce tych, którym imię Boga jest nieznane, przez nich wyszydzane -przez których wszystko, co katolickie jest sprofanowane jako bez wartości. Życie ukazuje rodzicom wszelkie odcinki, na których zbytnio się cofnęli, wysuwając młodzież na pierwszy ogień zła.

Poznajcie swoją winę. Boga obraziliście! Stanowcze słowo: żałuję - poprawię się - musi wypłynąć z głębi waszej duszy.

- Pokuty - do was, młodzieży katolicka, odzywa się smutkiem przepełniona Niepokalana.

- Poznajcie, iż Boga Najwyższe Dobro zasmuciliście!

- Jako Niepokalana bez żadnego grzechu chcę być waszym wzorem.

- Jako Dziewica Najświętsza pragnę prowadzić was od dzisiaj drogami życia czystego i niewinnego.

Czy rozjaśni się twarz Matki Najświętszej?

Zależeć to będzie od tego, czy ty młodzieży katolicka zdobędziesz się na silne postanowienie - obejmujące całokształt życia moralnego: życie czyste, piękne, niewinne, życie pod sztandarem Kościoła, zdała od wrogich Bogu organizacyj.

- Pokuty - jest to także serdeczne napomnienie skierowane do tych nauczycieli, którzy zapominając o katolickim wychowaniu, jakie odebrali w domu rodzicielskim i w szkole, występują przeciw Chrystusowi, laicyzując duszę dziecka.

Matce Najśw. zależy na tym, by ten odłam nauczycielstwa poznał swoją szkodliwą akcję, zaprzestał wrogich występów i tworząc jeden front z resztą wiernego zasadom Chrystusowym nauczycielstwa - front szkoły katolickiej, urabiał nowe, silne katolickie pokolenie.

- Pokuty - przypomina dobra Matka pracodawcom.

Niesumienni pracodawcy będąc katolikami szkodzą sprawie katolickiej, sprawie Chrystusowej, gdyż występują przeciw sprawiedliwości; przez to bowiem rozgoryczają społeczeństwo pracujące, ściągając niesłusznie jego nienawiść na Kościół.

A jest się z czego poprawić. Dlaczego dopiero na wiadomość o okupacji fabryk, urzędów i t.p., czy na wieść o zbuntowaniu się niesprawiedliwie uciskanych robotników - przedsiębierze się pewne środki łagodzące? Czy nie można iść drogą obowiązków, które nakreśla Kościół?

Pokuty - poznajcie winę swoją! żałujcie, postanawiając na przyszłość unikać czegoś podobnego.

- Pokuty - zwraca się Maryja do pracowników.

Matka Najśw. tak bardzo miłuje stan robotniczy. Św. Józef, Jej Oblubienic był przecież rzemieślnikiem. Maryja, na Której głowie błyszczy obecnie korona z gwiazd dwunastu, była prostą niewiastą,- na rękach Jej można było zauważyć ślady pracy domowej.

Maryja zna stan robotniczy, wie co znaczy ubogie nędzne życie. Ale przecież, gdy tysiące biednych robotników z powodu niesprawiedliwości pracodawców zaciąga się w szeregi wrogów Chrystusa a z ust ich wydobywają się złorzeczenia na Kościół - Maryja musi im przypomnieć: pokuty!

Drogą sprawiedliwości, miłości można wszystko osiągnąć. Pokuty pokuty Zawróćcie z drogi, którą kroczycie, złączcie się w organizacjach. Wspólnymi wysiłkami, wsparci potężnym głosem Chrystusowych Papieży, osiągniecie swój cel.

Pokuty pokuty pokuty

Do nas wszystkich dochodzi żałosny głos Niepokalanej Matki.