Maryjo, Twe Imię od zarania wieków
świeci jak słońce nad padołem płaczu.
Twe limę budzi nadzieję w człowieku,
a tylko piekło napełnia rozpaczą,
Bo choćby człowiek już wszystko utracił
i zgubił drogę, którą iść powinien
- jeszcze on dużo od możnych bogatszy,
jeśli zachował w sercu Twoje Imię.
Imię - jak morze. Tak wiele w nim treści,
Że nie dość przed nim uklęknąć w pokorze.
Bezmiar miłości i bezmiar boleści
wszystkich pokoleń zmieścić się w nim może
Gdy Łaska Boża hojnie na mnie spływa,
a szczęście w bezkres rozszerza widnokrąg
- Twe Imię, Maryjo, z piersi się wyrywa
korną wdzięcznością, miłością głęboką...
A gdy doświadczeń brzemię mnie przytłacza
i bezpowrotnie zda się ginąć wszystko
- Twe Imię, Maryjo, staje mi się tarczą,
spokój mej duszy znów przez nie odzyskam.
Na drodze jasnej w słońcu, czy też ciemnej,
pełen pogody czy w męce zwątpienia
wierzę i ufam, że wciąż będziesz ze mną,
a ja - nie wyprę się Twego Imienia!
Z nim w biednym sercu, pełnym nieraz trwogi
i przerażenia, które zmysły mąci,
idę przez ciernie, przez dzikie rozłogi,
bo wiem, że Ty mnie, Matko, nie odtrącisz.
Kwiat mych radości u Twych stóp złożony
rozkwitnie wonią Twojego uśmiechu,
a kiedy szukam u Ciebie obrony,
cierń straci ostrość pod Twoją pociechą.
Matko Najświętsza, nigdy nie słyszano,
byś opuściła kogokolwiek w świecie...
Z tą wiarą składam mych uczuć wiązankę:
lichy to bardzo, lecz szczery bukiecik.
W Twego spojrzenia blasku promienistym
może się jednak zrównać z pięknym hymnem,
gdy przezeń choćby jedna z dusz odzyska
skarb najcenniejszy - Twoje, Maryjo, Imię...