Ostatnio ukazał się w "Rycerzu Niepokalanej" [5 (1982) 73-75] artykuł o. Anzelma Kubita o życiu i działalności Juliusza Kolbego, ojca bł. Maksymiliana. Do tego życiorysu, opisanego przez o. Anzelma, pragnę dorzucić kilka szczegółów z działalności społecznej Juliusza Kolbego-w latach 1906-1912 w Stowarzyszeniu Robotników Chrześcijańskich.
Z danych w życiorysie Juliusza Kolbego i z innych źródeł można ustalić, że w latach 1897-1910 wraz z żoną Marią i trzema synami mieszkał on w Pabianicach pod Łodzią, że pracował tam w fabrykach włókienniczych jako robotnik-tkacz, że na równi z innymi musiał znosić ciężkie warunki życia pod uciskiem zaborców rosyjskich i kapitalistów niemieckich.
W tym czasie w pabianickim kościele parafialnym wikariuszem był ks. Włodzimierz Jakowski, energiczny duszpasterz i przyjaciel robotników, który jeszcze przed r. 1905 wyjaśniał braci robotniczej potrzebę organizowania się. Do tego stopnia zdołał sobie zaskarbić serca robotników i zdobyć zaufanie, że przystąpił do tajnego skupiania ich w ramach bractwa religijnego, przykościelnego. Wiem to z ust samego ks. Jakowskiego i z listów, jakie do mnie pisał w latach trzydziestych z warszawskich Bielan. Juliusz Kolbe związał się z ks. Jakowskim i był w jego szeregach. O tym będzie świadczyć jego późniejsza działalność w ruchu robotniczo-chrześcijańskim.
Ks. W. Jakowski musiał w r. 1904 opuścić Pabianice na żądanie władz carskich, jako niebezpieczny i "niebłagonadiożnyj" został przeniesiony do Częstochowy.
W r. 1905 - wybuchła w byłym Królestwie Polskim rewolucja. Pod koniec tego roku, po ukazaniu się Manifestu cara Mikołaja II, zaczęły powstawać Stowarzyszenia Robotników Chrześcijańskich (SRCh). Ich organizatorami byli: ks. Marceli Godlewski w Warszawie, ks. Jap. Albrecht w Łodzi, ks. W. Jakowski w Częstochowie. W ośrodkach przemysłowych i osadach fabrycznych masowo powstawały oddziały i koła SRCh.
W Pabianicach współorganizatorem tegoż Stowarzyszenia był Juliusz Kolbe. Świadczy o tym jego korespondencja zamieszczona w tygodniku Pracownik Polski (organ SRCh w Warszawie). W nr. 19 z dnia 9 maja 1907 r. w dziale Nasze stowarzyszenia czytamy: "Smutno u nas w Pabianicach. Zaledwo zaczęliśmy się organizować, aby zawiązać koło Stowarzyszenia Robotników Chrześcijańskich, a ks. Skowroński, który obiecał być naszym patronem, niebezpiecznie się rozchorował i tym sposobem zostaliśmy zupełnie opuszczeni. Bardzo nam tu potrzeba takiego chrześcijańskiego Związku, bo jednostki same sobie pozostawione zawsze są chwiejne i łatwo chylą się ku tym, którzy coś obiecują, chociażby tylko dla zamydlania oczu. Bardzo jesteśmy zasmuceni, że tak nam trudno idzie z za początkowaniem Stowarzyszenia, lecz nie tracimy nadziei, że nam Bóg dopomoże J. Kolbe" (s. 6).
SRCh po chwilowych trudnościach rozwinęło owocnie swą działalność, zwłaszcza po r. 1910. Jednak Juliusz Kolbe przebywał już w Częstochowie, gdzie w latach 1912-1914 mieszkał w Domu SRCh przy ul. Krakowskiej 30. Zapewne ściągnął go do Częstochowy ks. W. Jakowski, dawny jego wikariusz z Pabianic. Juliusz Kolbe założył w tymże Domu SRCh małą księgarnię i dział z dewocjonaliami. Brał czynny udział w pracach SRCh, które za patronatu ks. W. Jakowskiego liczyło przeszło 4000 członków i było jednym z większych [183]ośrodków chrześcijańskiego ruchu robotniczego w Kongresówce.
Jak przejęty był J. Kolbe ideą Stowarzyszenia, jak oddany był pracy w tej organizacji, świadczy jego Psalm robotniczy (wg mel. My chcemy Boga) zamieszczony w Pracowniku Polskim [47 (1911) 6]:
Hołd złóżmy Bogu, robotnicy!
Zaszczytny, wzniosły jest nasz stan,
Krwią go uświęcił Syn Dziewicy,
Nasz wieczny Król, nasz Mistrz i Pan.Ten, co się Ojcem mieni,
Z miłością tak rzekł nam:
Pójdźcie, wy, pracą obciążeni,
Ja was ochłodzę, siłę dam.Wierni synowie i poddani -
W ofierze Bogu chcemy nieść
Swe trudy, choć skalani...
I wiernie głosić Jego cześć.Ten, co się Ojcem mieni...
Pan patrzy wciąż na naszą nędzę,
W ubóstwie zrodzon sam ją zna,
Więc snujmy dalej życia przędzę,
Choć ciężko nam, choć walka trwa.Ten, co się Ojcem mieni...
Gdy pracy naszej nie ocenią
I nam dokuczy zimno, głód,
Niech ulgę niesie to cierpieniom,
Że tak płacono Zbawcy trud.Ten, co się Ojcem mieni...
Więc z cierpliwością, robotnicy,
Dążmy za naszym Mistrzem w ślad,
A On dotrzyma obietnicy
I spokój da na wiele lat.Ten, co się Ojcem mieni...
Gdy zimny pot nam zrosi czoło,
Zwiastując bliski już nasz zgon,
Spojrzyjmy wówczas wstecz, wesoło,
Że nasza praca dała plon.Ten, co się Ojcem mieni...
A gdy swe trudy ukończymy
I Stwórca przetnie życia nić,
My się natenczas pocieszymy,
Bo wraz będziemy z Mistrzem żyć.Ten, co się Ojcem mieni...
Po wybuchu I wojny światowej Juliusz Kolbe zaciągnął się w r. 1914 do Legionów Polskich Józefa Piłsudskiego. W czasie jednej z potyczek z wojskami rosyjskimi zginął w okolicach Miechowa.
