Akcja i reakcja miłości

Jedno uderza w dziele zbawienia, którego dokonał Jezus Chrystus: poświęcenie bez granic. Dla zadośćuczynienia za grzechy ludzkie - tłumaczy św. Maksymilian Maria - "nie trzeba było koniecznie, żeby Pan Jezus umarł na krzyżu: wystarczyłaby do tego jedna kropla Jego krwi, jedna Iza; ale On nie tylko chciał nas odkupić, lecz chciał nam okazać nadmiar swej miłości". Wczytując się w Ewangelię, widzimy u Niego "jedną, nieprzerwaną serię aktów miłości, która go przygwoździła do krzyża".

Miłość nie jest czymś ubocznym, dodatkowym w osobowości Boga, ale stanowi Jego istotę, tak że św. Jan mógł napisać: "Bóg jest miłośc[i]ą" (1 J 4,8.16). Widać to najlepiej w świetle tajemnicy Trójcy Świętej, którą nam odsłonił Pan Jezus. O. Kolbe wciąż zgłębiał tę tajemnicę. Pisał: "Bóg to miłość, Trójca Przenajświętsza"; "Bóg jest miłością. W pełni tego życia Ojciec rodzi Syna, Duch zaś pochodzi od Ojca i Syna". Widząc, jak Ojciec kocha czule Syna, a Syn odpłaca Mu miłością równą, jak Ich więź miłości jest żywa i osobowa: wszak miłują się i jednoczą w Duchu Świętym, św. Maksymilian dochodzi do wniosku, że "przypływ i odpływ miłości stanowi życie w łonie Trójcy Przenajświętszej". Życie Boże jest ustawiczną i doskonałą wymianą miłości.

Stworzenia uczestniczą w tej wymianie miłości trynitarnej. "Od Ojca przez Syna i Ducha zstępuje każdy akt miłości Boga, stwarzający, utrzymujący w istnieniu, dający życie i jego rozwój tak w porządku natury, jak i w porządku łaski. Tak Bóg darzy miłością swe niezliczone podobieństwa skończone. I nie inną drogą jak przez Ducha i Syna wstępuje do Ojca reakcja miłości stworzenia". Świadczy o tym "przepiękne prawo akcji i reakcji równej i przeciwnej wypisane przez Stwórcę na każdym czynie stworzenia jako pieczęć życia Trójcy Przenajświętszej". "Wszystkie stworzenia żyją miłością. I co do celu ostatecznego, i co do celów pośrednich, i w ogóle w każdym zdrowym działaniu miłość jest ich główną sprężyną i motorem". O. Kolbe, pisząc te olśniewające słowa, dodaje: "Nie zawsze dzieje się to świadomie, ale zawsze prawdziwie".

Bóg pragnie, żeby Go kochał szczególnie, i to świadomie i dobrowolnie, człowiek, którego stworzył na swój obraz (por. Rdz 1,26). Niestety, reakcję miłości człowieka na miłość Bożą zamącił, a nawet zahamował grzech. I właśnie Chrystus podjął ofiarę Krzyża, by usunąć tę przeszkodę. "Grzechy ludzkie - pisze ks. prof. S. Olejnik - stanowią ugodzenie w miłość, przekreślenie miłości, wyparcie się miłości - tej prawdziwej, obdarzającej, ofiarnej, idącej od Boga i w Nim mającej swe niewyczerpane źródło. Podobnie i dzieło zbawcze Chrystusa stało się objawieniem miłości, wyrównaniem nieładu w jej zakresie i wprowadzeniem jej na nowo w krąg życia ludzkiego... Ludziom pogrążonym w egoizmie, cierpiącym na wielki niedowład miłości dał Jezus olśniewający dowód i przykład miłości przez ofiarne cierpienie. Co więcej - wysłużył ludziom miłość i przekazał ją w darze. Z niewoli grzechu - z niedowładu miłości - odkupił, uwolnił i oswobodził ku miłości. Jego ofiara na krzyżu stała się wielkim darem miłości i powołaniem ku niej" (W odpowiedzi na dar i powołanie Boże, Warszawa 1979, ATK).

W Niedzielę Palmową Chrystus zapowiedział: "Ja zaś, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie" (J 12,32). Widok Syna Bożego na krzyżu, który cierpi i umiera za grzechy ludzkie, jest wstrząsem dla grzeszników i dużo więcej jedna nawróceń niż obawa przed piekłem. Nawrócony poeta Leopold Staff woła:

"Jak Ciebie, Panie mój, gwoździe do krzyża,
Tak mnie do Ciebie miłość ma przybiła,
I nie oderwie mnie już żadna siła
Od Twojej mocy, co - słaba! - omdlewa".

[99]

Gdybyśmy zapytali wszystkich męczenników i wyznawców, wszystkie dusze, co poświęciły się Bogu w kapłaństwie czy życiu zakonnym, ofiarnych ojców i matki, szlachetną młodzież chrześcijańską - o motywy ich poświęcenia, odpowiedzieliby zgodnym chórem za św. Pawiem: "Miłość Chrystusa przynagla nas" (2 Kor 5,14). "Miłość za miłość"; "Miłość bez granic za miłość bez granic", oto ich dewiza życiowa. Zaiste, słusznie napisał Karol Hubert Rostworowski:

"Panie mój! Choć zapalasz i gasisz gwiazd krocie, serca ludzkie zapalasz tylko na Golgocie!"

Działa w tym wszystkim nie tylko bodziec psychologiczny, ale nade wszystko największy dar, jaki nam wysłużył Chrystus swą śmiercią, dar łaski Bożej, dar Ducha Świętego, który jest Miłością Ojca i Syna. "Miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany" (Rz 5,5). Można powiedzieć, że nie tylko my kochamy Boga i bliźniego w Bogu, ale Bóg kocha siebie samego i bliźniego w nas. "Miłość - pisze J. Giordani - jest Bogiem wśród nas... I w miarę, jak ona się urzeczywistnia, iści się w świecie Królestwo Boże". Jako chrześcijanie nie tylko istniejemy, by kochać (miłość jest naczelnym przykazaniem chrześcijańskim "więzią doskonałości" [Kol 3,14]), ale istniejemy, bo kochamy. Miłość jest nie tylko celem, ale częścią składową, i to istotną, naszego życia łaski. "Kto nie miłuje, trwa w śmierci" (1 J 3,14).

W świeżym dokumencie Stolicy Apostolskiej o medytacji chrześcijańskiej (por. RN 1990 s. 89) czytamy: "Z głębokim zdumieniem odkrywa się, że w rzeczywistości chrześcijańskiej iszczą się wszystkie aspiracje obecne w modlitwie innych religii, ale bez unicestwienia i zniknięcia mojego ja osobistego i jego stanu stworzenia w oceanie Absolutu. «Bóg jest miłością» (1 J 4,8): to stwierdzenie głęboko chrześcijańskie łączy w sobie doskonałą więź kochającego i kochanego z ich odmiennością, z ich wieczną wymianą i wiecznym dialogiem. Sam Bóg jest tą wiekuistą wymianą, a my możemy w całej prawdzie uczestniczyć w Chrystusie jako «przybrani synowie» i wołać z Synem w Duchu Świętym: «Abba, Ojcze». W tym sensie Ojcowie Kościoła mają w pełni rację, gdy mówią o ubóstwieniu człowieka, który, wcielony w Chrystusa Syna Bożego z natury, staje się przez Jego łaskę uczestnikiem Boskiej natury, «synem w Synu». Chrześcijanin otrzymując Ducha Świętego wielbi Ojca i uczestniczy rzeczywiście w życiu trynitarnym Boga".

Św. Maksymilian Kolbe już za młodu nastawił siebie i swe Rycerstwo Niepokalanej na możliwie jak największą reakcję miłości na Miłość Bożą. W roku 1919 skarżył się: "W naszych czasach największą zarazą jest obojętność", a jednocześnie rzucił hasło: "Miłości więc, miłości bez granic, ku naszemu najlepszemu Ojcu!". I dodał: "Najpiękniejszą i najprawdziwszą księgą, gdzie można bez końca zgłębiać tę miłość, aby ją naśladować, jest Ukrzyżowany". On sam wiernie naśladował Chrystusa, dając się bez reszty tym, których On ukochał, i wieńcząc swe życie, jak On, [100]ofiarą całopalną. "Tylko miłość jest twórcza", mawiał, a te słowa jak niegasnąca lampa oświetlają całe jego życie.

"Tylko miłość jest twórcza!" Przypomniał słowa o. Kolbego, wynosząc go na ołtarze, papież Paweł VI. Dodał, że te słowa "powinny się wyryć w naszych duszach i w nowej historii świata". Przypomina je i Jan Paweł II, podkreślając, że jest to "pierwszy obowiązek każdego prawdziwego chrześcijanina". 7 czerwca 1979 r. mówił w Oświęcimiu o zwycięstwie przez wiarę i miłość, jakie w owym miejscu odniósł o. Kolbe. "Nie na próżno - komentował dziennik «Avvenire» - Papież podkreśla często postać o. Maksymiliana Kolbego, który poświęcił swe życie w geście ożywionym i kierowanym miłością... Od jego przykładu idzie wołanie sugestywne". "W haniebnym obozie oświęcimskim ukazało się światło - pisze «La Libertà» - wzniósł się potężny hymn miłości chrześcijańskiej, hymn życia wpośród śmierci. Ta postać zakonnika Maryi wzmacnia nas, daje nam nadzieję, otwiera serca. Wyłania się dobroć i tryumfuje".

Raz na nabożeństwie czerwcowym w Niepokalanowie zaśpiewano pieśń Serce Twe, Jezu, miłością goreje, w której żarowi tej miłości przeciwstawiony jest chłód serc ludzkich. Zareagował na to z miejsca św. Maksymilian. Wyszedłszy z kaplicy, zawołał: "«A nasze serca zimne jak lód» - to nieprawda! Nasze serca miłują Pana Jezusa. «I próżny dla nich Twej męki trud» - to nieprawda! Nie na próżno była Jego męka!".

Oby równie szczera była zawsze nasza reakcja w tym względzie. Niech Miłość Boga jak czerwona nić biegnie przez nasze szeregi MI i przez każde poszczególne życie, niech rozkwita w naszych duszach, niech coraz bardziej owocuje dobrymi uczynkami, świadcząc, że Chrystus naprawdę odkupił świat.

Grafika do art. Akcja i reakcja miłości

[Fot. s. 99] Odkupienie świata. "Ojcze, przyjmij ofiarę ekspiacyjną Jezusa". Część tryptyku Brunswicka, XVI w., Leningrad (Ermitaż).