Matka Kolumba Białecka
Rok 1987 w Zgromadzeniu Sióstr św. Dominika jest rokiem setnej rocznicy śmierci założycielki, Matki Kolumby Białeckiej.
Służebnica Boża Matka Kolumba Białecka, od wczesnych lat ubogacona darem kontemplacji Jezusa Eucharystycznego, była - rzec by można - żywym niegasnącym płomykiem lampki przed tabernakulum, gdzie spędzała wiele godzin dnia i nocy. Żyła ciągle obecnością Jezusa-Hostii ofiarowującego się za nas na ołtarzu.
Dziwnym zrządzeniem Opatrzności jubileusz stulecia jej "narodzin dla nieba" zbiega się z rokiem Kongresu Eucharystycznego w naszej Ojczyźnie.
Pragniemy zatem choć w skrócie przybliżyć świetlaną postać tej Służebnicy Bożej, której życie i cnoty heroiczne wkrótce zostaną poddane analizie i wyrokom Kościoła, tak, że jeśli będzie to wolą Bożą - ujrzymy ją w gronie polskich Błogosławionych.
Róża Filipina - takie są jej imiona chrzestne - Białecka przyszła na świat 23 sierpnia 1838 r. w Jaśniszczach, dziedzicznej wiosce jej rodziców, koło Podkamienia, na pograniczu Wołynia i Podola.
Dworek Białeckich promieniował duchem głębokiej religijności i był przystanią dla kapłanów usuniętych z carskiej Rosji w 1820 roku. Ojcowie dominikanie i księża jezuici wywarli silny wpływ na rozwijającą się religijność małej Róży, która z powodu choroby już w ósmym roku życia przyjęła I Komunię świętą, co podówczas nie było jeszcze w zwyczaju (dzieci dopiero w czternastym roku życia dopuszczano do Sakramentu Eucharystii).
W dworku była kaplica i w przeddzień I Komunii św. kapłan zakonsekrowal Hostię świętą przeznaczoną dla Różyczki. Rodzina oraz domownicy adorowali Najświętszy Sakrament całą dobę poprzedzającą ten szczęśliwy dzień chorego dziecka. W uroczystość Niepokalanej 8 grudnia 1846 roku wczesnym rankiem Róża przyjęła Pana Jezusa. Radość niewymowna przepełniała jej duszę, a Jezus-Hostia zawładnął całkowicie jej sercem i stał się od tej chwili jej umiłowaniem.
Przedłużeniem religijnej atmosfery rodzinnej był dla Róży zakład naukowy Sióstr Sacre Coeur we Lwowie, gdzie pobierała dalsze nauki. Kształcąc się młoda dziewczyna pogłębiała też swoje życie wewnętrzne i kontakt z Jezusem Eucharystycznym. Przebywając często u Jego stóp coraz. bardziej zapalała swe młode serce płomieniem miłości. Pragnęła należeć tylko do Jezusa, a myśl o życiu zakonnym dojrzewała w jej duszy coraz goręcej.
Udała się zatem po radę do goszczącego wówczas w Podkamieniu generała Zakonu Dominikanów, o. Wincentego Jandela z Francji. Tam, w klasztorze dominikańskim, u stóp cudownego obrazu Matki Bożej Podkamienieckiej, 2 lipca 1856 r. zapadła jej ostateczna decyzja.
W sercu dziewczęcia dominowały dwa nurty: pierwszy - to głębokie pragnienie zjednoczenia z Bogiem w zakonie ściśle kontemplacyjnym; drugi - to współczucie dla ludu wiejskiego. Od dzieciństwa widziała jego nędzę moralną i materialną, ciemnotę i zacofanie, jak też słabe uświadomienie religijne i narodowe, wykorzystywane przez zaborcę nawet do morderstw bratobójczych. W jej sercu budziło się pragnienie niesienia pomocy temu biednemu ludowi przez oświatę i działalność charytatywną.
Ojciec Jandel czytając w duszy Róży [109]wskazał, że wolą Bożą wobec niej jest przywrócić na ziemi polskiej III Zakon regularny kontemplacyjno-czynny św. Dominika, zniesiony w drugiej połowie XVIII wieku przez cesarza austriackiego Józefa II. Celem tego zgromadzenia miała być, oprócz własnego uświęcenia sióstr, opieka moralno-oświatowa i charytatywna nad zaniedbanym ludem wiejskim.
Róża kierując się wskazówkami o. Jandela odbyła nowicjat w klasztorze Sióstr Dominikanek w Nancy we Francji i po złożeniu pierwszych ślubów wróciła do Polski, a następnie w Wielowsi k. Sandomierza w roku 1861 otworzyła pierwszy dom swego zgromadzenia.
Młoda, 21-letnia Róża, obecnie Matka Kolumba, słaba fizycznie, czerpała siły ducha do realizowania wielkich dzieł z Eucharystii. Po trudach dnia spędzała długie godziny nocy na rozmowie z Jezusem i adoracji Jego Serca w Najświętszym Sakramencie. On ją umacniał w poświęceniu bezgranicznym dla ludu i organizowaniu nowo powstającego zgromadzenia wśród niezwykle trudnych warunków. Praca nie przerywała jej kontemplacji Boga utajonego w Najświętszym Sakramencie i łączności z Niepokalaną, pod której wezwaniem budowała pierwszy klasztor, macierzysty, w Wielowsi.
Płonąc wielką miłością Eucharystii pragnęła przepoić nią wszystkie siostry swego zgromadzenia i oprzeć jego duchowość na tej czci. Mówiła: "Niech cześć i miłość nasza dla tej Najświętszej Tajemnicy Ołtarza będzie tak głęboka i gorąca, żeby wszyscy patrząc na nas mogli o nas powiedzieć: to dominikanki-sakramentki albo: to sakramentki-dominikanki". Dodawała: "Raczej nie być dominikanką, jeśli się nie ma pragnienia czci Najświętszego Sakramentu".
Pałając tak wielką miłością Jezusa-Hostii pragnęła Go całym sercem przyjmować w częstej Komunii świętej. Niestety, przez długie lata od założenia fundacji jej kierownik duchowy nie mógł zrozumieć potrzeb tej wyjątkowej duszy, uprzedzającej w pragnieniach swoich decyzję Kościoła świętego co do codziennej Komunii świętej. I to było największym cierpieniem jej miłującego serca.
Matka Kolumba zaszczepiła w zgromadzeniu liczne praktyki kultu Najświętszego Sakramentu. Były one wyrazem jej bezgranicznej miłości, uwielbienia i ekspiacji dla Boskiego Więźnia Miłości utajonego w cieniu tebernakulum. Pragnęła, aby jej siostry przepromienione miłością Jezusa-Hostii szły z tym ogniem miłości Bożej do ludu i zapalały nim innych w swej apostolskiej służbie, serdecznym podejściu, łagodnej rozmowie i najniższych posługach oddawanych cierpiącym w ich domach. Pragnęła, by celem tej działalności było przede wszystkim - wraz z posługą samarytańską dawać Jezusa drugim.
Życie w nieustannej ofierze dla Boga i bliźnich wyczerpało zbyt szybko wątłe siły Matki Kolumby. Cierpień nie szczędził jej Pan. "Gorejąca Lampa Eucharystyczna", jak nazwała Matkę Kolumbę jej duchowa przyjaciółka siostra Innocenta, sakramentka ze Lwowa, zaczęła się dopalać. Wyraziła pragnienie, by i po śmierci ciało jej mogło spoczywać jak najbliżej ołtarza. Śmierć nastąpiła dnia 18 marca 1887 r. Ciało złożono w grobowcu, tuż za ołtarzem w ogrodzie klasztornym.
Lud wiemy od początku otaczał czcią jej grób i w modlitwie upraszał za jej orędownictwem liczne łaski u Boga. W czasie działań frontowych II wojny światowej ludność okoliczna licznie oblegała jej grób prosząc o ratunek. Mimo poszarpanego wokoło pociskami ogrodu, grób i klasztor pozostały nietknięte.
Dnia 19 kwietnia 1982 roku dokonano ekshumacji i przeniesienia ciała Matki Kolumby do kaplicy klasztornej w Wielowsi, gdzie wielu wiernych wyprasza łaski za jej przyczyną.
Zgodnie ze świadectwem współczesnych, zarówno ludu jak i dostojników Kościoła, o świątobliwości jej życia, mamy nadzieję, że Pan spełni nasze pragnienia i mało znana "gołąbka Jezusowa" - Matka Kolumba zajaśnieje aureolą błogosławionych, by płomieniem miłości Jezusa Eucharystycznego zapalać tysiące oziębłych, obojętnych, często zagubionych w szarej rzeczywistości dusz.
Prosimy, aby otrzymane za przyczyną Służebnicy Bożej Matki Kolumby Białeckiej łaski zgłaszać pod naszym adresem: Zgromadzenie Sióstr św. Dominika, Al. Kasztanowa 36, 30-227 Kraków.
[s. 109]

