Matkę Bożą poznajemy z tego, co mówią o Niej Ewangelie, a także chrześcijańska Tradycja. Na kartach Ewangelii pojawia się Ona pierwszy raz w scenie Zwiastowania, którą dokładniej opisał św. Łukasz. Ta rozmowa młodej dziewczyny z Aniołem jest bardzo ciekawa i można z niej wyciągnąć wiele wniosków ważnych właśnie dla wzorców wychowawczych.
Jasne spojrzenie na życie
Panna poślubiona mężowi imieniem Józef jest strwożona, zaniepokojona, można powiedzieć wstrząśnięta zjawieniem się Boskiego Posłańca, jego słowami powitania i przepowiednią: "Oto poczniesz i porodzisz Syna". -"Jakże się to stanie, skoro męża nie znam?" - odpowiada. Dla czytelnika tego opisu - odpowiedź niezrozumiała. Bo i cóż z tego, że jeszcze jest Ona dziewicą, jeśli już jest zaręczona i w najbliższym czasie "męża pozna", rozpocznie normalne życie małżeńskie? Cóż więc dziwnego, że pocznie i porodzi Syna? Zdumienie Maryi mogłaby wywołać tylko część przepowiedni odnosząca się do tego Syna, do Jego wielkości i roli, ale nie do samego faktu Jego poczęcia i narodzin.
A przecież jest inaczej. Nie olbrzymie znaczenie tego Syna i Jego niezwykła rola budzą pierwszą reakcję Maryi. Te myśli przyjdą później. Pierwsza Jej refleksja dotyczy nierealności przepowiedni. Ona nie może począć Syna, gdyż męża nie zna i nie będzie znała. Stąd prosty wniosek, że i narzeczony zgodził się na to i że małżeństwo ich ma pozostać dziewicze.
Zauważmy tu przede wszystkim, w jaki sposób Maryja, młodziutka wówczas dziewczyna, mówi o tych sprawach. Bez żadnej pruderii, w sposób naturalny i poważny, jak o czymś oczywistym. Nie może przecież zajść w ciążę bez współżycia z mężczyzną. Odpowiedź ta świadczy, że w tamtych czasach i w środowisku, w którym wzrosła, wczesne i prawidłowe uświadomienie seksualne młodzieży było regułą, i do tych spraw odnoszono się z całą powagą. Pożycie płciowe traktowane było z szacunkiem jako źródło ludzkiego życia. Potomstwo było cennym darem Bożym, a ciążę nazywano stanem błogosławionym.
Mamy tu bardzo ważny przekaz i wzór wychowawczy dla naszych czasów, w których wiele jest w tej dziedzinie fałszywego wstydu i przemilczania, a z drugiej strony tyle wyuzdania, bezwstydu i wulgarnej profanacji, przy czym prawidłowego uświadomienia i wychowania seksualnego często w ogóle nie ma.
Umiłowanie dziewictwa
Druga nauka, jaka płynie z rozmowy Maryi z Aniołem, dotyczy problemu dziewictwa. Maryja broni tu swego dziewictwa, przypomina Wysłańcowi Boga o swym postanowieniu zachowania tego stanu. Czym było to postanowienie? W sytuacji społecznej, gdy potomstwo tak bardzo ceniono, było to, jak można się domyślać, złożoną Bogu ofiarą - rezygnacją z wiel[236]kiego dobra i szczęścia, jakim były dzieci, a także rezygnacją z satysfakcji seksualnych.
W religii starożytnych Żydów etyka seksualna utwierdzona była przez Dekalog i prawa nadane przez Mojżesza. Ale główne podstawy tej etyki wdrożone są człowiekowi przez Boga i związane z ludzką naturą, a moralny porządek w tej dziedzinie można rozeznać drogą rozumowanej analizy. Toteż nawet w pogańskich społecznościach ludzie myślący i uczciwi trzymali się tych moralnych praw i choć błędy i grzechy nader często towarzyszyły człowiekowi wszędzie, jednak wysoko ceniono miłość, wierność małżeńską i opanowanie popędów, a więc panowanie sfery duchowej - rozumu i woli - nad sferą cielesnych pożądań. Wszędzie i zawsze ta władza ducha nad ciałem uznawana była za podstawowe prawo ludzkiej natury, można powiedzieć: za istotę człowieczeństwa. Postępowanie zgodne z tym prawem i z moralnym porządkiem zawsze budziło szacunek, a łamanie tej zasady dla cielesnych przyjemności ściągało na człowieka pogardę.
Bardzo ostro wyraził to w jednym ze swych pism starożytny rzymski mówca i publicysta Marek Tulliusz Cyceron, podkreślając, że najwspanialszym darem udzielonym człowiekowi jest rozum, a największym wrogiem tego boskiego daru jest rozkosz, której pożądanie prowadzi człowieka do wszelkich zbrodni. "W królestwie rozkoszy nie ma w ogóle miejsca na cnotę... - pisze ten pogański autor. - Nic więc nie jest tak godne obrzydzenia, tak zgubne, jak rozkosz zmysłowa, ponieważ ona wzmagając się i długo trwając gasi wszelkie światło rozumu".
We wszystkich religiach i kulturach oddawano cześć ascetom, którzy dla wyższych duchowych celów czy dla miłości bliźniego umieli przezwyciężać pożądania ciała. Tym tłumaczy się również kult dziewictwa i celibatu, a więc kult ascezy płciowej, która i przed chrześcijaństwem, i poza nim uprawianą była i jest w różnych zgromadzeniach zakonnych czy kapłańskich. Przykładem mogą być rzymskie westalki czy starożytny żydowski zakon esseńczyków, zakony buddyjskie czy w późniejszych czasach chrześcijańskie. Trzeba pamiętać, że energia płciowa nie służy osobnikowi, lecz gatunkowi - służy więzi małżeńskiej i rozwojowi rodziny. Jeśli się z tej więzi rezygnuje, można i trzeba energię tę ukierunkować na inną pożyteczną i szlachetną działalność. Prawidłowo pojmowane dziewictwo jest więc podobnie jak celibat - zarówno ofiarą, jak służbą.
W przypadku Maryi nie była to zapewne łatwa ofiara, bo u starożytnych Żydów kobieta przeznaczona była do rodzenia dzieci, a więc poniekąd musiała wychodzić za mąż - stare panny były chyba rzadkim zjawiskiem. Jeśli w tych warunkach młoda izraelska dziewczyna świadomie zaplanowała taką ofiarę i służbę, świadczy to o jej niezwykłym charakterze i powołaniu. Zapewne Duch Święty kierował Jej zamiarami i pozwolił Jej znaleźć męża, który zgadzał się na takie małżeństwo. W niczym to nie umniejsza Jej świadomej decyzji i woli co do zachowania dziewictwa. Nie wiedziała, że ma zostać matką Mesjasza. A św. Józef i jego ofiara? Jeszcze do niedawna przedstawiano go jako starca nie wierząc, by młody mąż mógł żyć z żoną jak brat z siostrą. Dziś wiemy i rozumiemy, że był on normalnym młodym mężczyzną, tylko że pobożnym i sprawiedliwym, opanowanym i ofiarnym - wspaniałym wzorem dla wszystkich młodych mężczyzn, którzy planując normalne małżeństwo tak bardzo potrzebują sztuki opanowania. Zresztą św. Józef musiał być młody, silny i odważny, jeśli miał wypełnić swe obowiązki opiekuna stawiając czoło tym ciężkim trudom i. niebezpieczeństwom, na jakie narażona była Święta Rodzina.
Jakie stąd płyną nauki? Jak przedstawia się dziś problem dziewictwa? Niestety - trzeba stwierdzić, że wysławia się dziś i propaguje nie dziewictwo, lecz właśnie jego antytezę, tzw. wolną miłość, swobodę seksualną, nieograniczone korzystanie z płciowych satysfakcji. Tę swobodę nazywa się dziś postępem. Dziewictwo zaś traktuje się często jako przejaw zacofania, jako coś, co kompromituje i czego należy się wstydzić. Wielu autorów mianujących się "naukowcami" twierdzi, że zachowanie dziewictwa na dłuższą metę jest szkodliwe czy nawet niemożliwe - za stan normalny uważa się niczym nieskrępowane zaspokajanie popędu. Odrzuca się normę moralną i zasadę panowania ducha nad ciałem, przez co niszczy się samą istotę człowieczeństwa.
Widzimy więc, jak bardzo potrzebna jest dziś w tej dziedzinie nauka płynąca z życia Matki Bożej i św. Józefa.
Gotowość na pełnienie woli Bożej
Ale rozmowa Maryi z Aniołem dostarcza jeszcze innych bardzo istotnych refleksji i wzor[237]ców. Mamy tu dialog człowieka z Bogiem. Człowiek jest stworzony "na obraz i podobieństwo Boże" i ma prawo do kształtowania swego życia, ma prawo do własnych twórczych zamierzeń i dokonań, jeśli są one z natury dobre. Sam Bóg dał mu to prawo. I Maryja niejako przypomina tu Bogu o tym swoim ludzkim prawie - o postanowieniu, które powzięła, o własnej decyzji co do Jej życia. Chce trwać przy tej decyzji i odważnie stawia pytanie. Czy Bóg odrzuci Jej ofiarę? Aby ocenić ogrom odwagi, godności i siły, z jaką występuje, trzeba uprzytomnić sobie, że ówcześni Żydzi traktowali Boga nie tyle jako miłującego Ojca, ile jako srogiego Władcę. A kimże Ona była w oczach świata i swych współrodaków? Skromną, nieznaną, młodą dziewczyną. Nikim. Lecz tu odsłania nam się niezwykła głębia i siła Jej ducha.
I widzimy tu, z jakim szacunkiem Stwórca odnosi się do człowieka i do jego wolnej woli. Nie! Bóg nigdy nie niszczy tego, co dobre, co szlachetne i ofiarne. Jej decyzja i wola zostanie w pełni uszanowana, zaakceptowana. Lecz Bóg pyta, czy zechce Ona dać Mu więcej, nieskończenie więcej. I tu Maryja w pełni zgadza się powołując się na swą powinność służby. Służba Bogu to jedyna służba, która -nas zawsze obowiązuje i nigdy w niczym nie umniejsza, przeciwnie - tych, którzy ją gorliwie pełnią, wynosi na wyżyny heroicznej świętości.
Mamy służyć Bogu, żyć nie dla siebie, a dla Niego, by po śmierci na zawsze zjednoczyć się z Nim w niebie. Ale co to oznacza dla naszego doczesnego życia? Co to oznaczało dla ziemskiego życia Maryi?
Tu znów wyłania się dla nas ogromnej wagi nauka płynąca z Jej przykładu. Przecież Ona nie myślała, że zostanie matką. Jej życiowy plan był inny. I nagle staje wobec zaskoczenia, wobec zupełnej zmiany sytuacji. Jest to zmiana oszałamiająca i bardzo radosna. Będzie matką Mesjasza. Lecz macierzyństwo prócz radości niesie ze sobą zawsze troski, bóle, kłopoty i trudy, a te nie zostają Jej oszczędzone. Nie planowała swego macierzyństwa, lecz w służbie Bogu podejmuje je z radością, składając związane z nim trudy i cierpienia jako swój dar dla Niego.
A dzisiejsze kobiety katoliczki czy naśladują w tym Maryję? Czy zawsze z radością przyjmują "nieplanowaną" ciążę widząc w nowym dziecku dar Boga i bezcenną wartość nowego człowieka? Niestety, wiemy, jak często, idąc tylko za własną wolą i wygodą, kobiety przerywają taką ciążę, zabijają dziecko. Bywa i odwrotnie. Zdarza się, że nie mogąc pogodzić się z bezpłodnością i chcąc "za wszelką cenę" mieć własne dziecko, kobieta ucieka się nawet do praktyk pozaustrojowego zapłodnienia, choć wiadomo, że są one niezgodne z wolą Boga i potępione przez Kościół. Czy można taką kobietę nazwać "służebnicą Pańską"?
Dokończenie w numerze następnym
