Do pochylonej w szacie sinej
z głową jak len białą,
błogosławiona, łaskiś pełna - mówił archanioł.
Zaszumiały za oknem drzewa,
zmierzch chłodem zapachniał, fioletowe przymknął źrenice.
Otom ja służebnica Pańska, otom służebnica.
Tobie, Dzieweczko, nadziejęśmy winni i ufność,
że w dżdżysty październik,
że w listopad pochmurny i w grudzień, co śniegiem prószy,
chowamy, jak pola senne,
siewu spragnione dusze.
I wiemy, że nieomylnie narodzi się siewca
i przyjdzie na rolę w głuszy.
Twemu to męstwu, Dzieweczko, i Twojej ofierze
Jesteśmy winni,
że mróz nas, jak ptaki pośnięte w gniazdach, nie zbierze.
Przez Ciebie, Dzieweczko,
tęsknota nasza nie próżna, czekanie nie płonne.
Losy ludzkie wzięłaś w swe ręce bezbronne,
ważyłaś je w dłoniach drobnych,
pochyliłaś serce pokorne,
Dzieweczko, w szacie sinej i z głową jak len białą.
Służebnico mężna i czysta, Matko naszego Pana.
Adwent

