Zróbcie Mu miejsce w życiu

27 maja [1987] r. został odsłonięty - w Warszawie na Krakowskim Przedmieściu przy kościele Sióstr Wizytek - pomnik Prymasa Tysiąclecia. Pomnik ten jest hołdem wdzięczności katolickiego społeczeństwa polskiego dla Tego, który był mu przywódcą duchowym przez 33 lata. Jest jednocześnie drogowskazem.

Dokąd idziesz, Polsko?

Kard. Stefan Wyszyński, prowadząc nasz Naród - w trudnym okresie jego dziejów - drogą maryjną, utwierdził go przy Chrystusie i Kościele katolickim. Początkowo wielu na Zachodzie spoglądało z uśmieszkiem na śluby jasnogórskie, na Wielką Nowennę, na oddanie Polski w maryjną niewolę miłości, ale potem, widząc owoce tych akcji, inicjowanych przez Prymasa, nie miało słów pochwały dla Kościoła w naszym kraju. W roku 1977 miesięcznik francuski "Missi" pisał z podziwem o polskim duszpasterstwie masowym i najgęstszej sieci katechizacyjnej w świecie, o 70% Polaków na Mszy niedzielnej, o 250 tys. wiernych co roku na procesji Bożego Ciała w Warszawie, o powołaniach kapłańskich i zakonnych w Polsce trzy razy liczniejszych niż we Francji.

Nie pozostało to wszystko bez wpływu na wybór Polaka na papieża. Przyznał to sam Jan Paweł II w pierwszym orędziu do rodaków (23 X 1978): "W tych ostatnich dziesięcioleciach... Kościół w Polsce nabrał nowego wyrazu, stał się Kościołem szczególnego świadectwa, na które zwrócone są oczy całego świata. W tym Kościele żyje i wypowiada się nasz naród, współczesne pokolenie Polaków. Bez przyjęcia tego faktu trudno zrozumieć i to, że dzisiaj przemawia do was papież - Polak". Z tej okazji złożył szczególne podziękowanie kard. Wyszyńskiemu, zwłaszcza za jego zawierzenie bez

Kiedy Ojciec Święty wrócił z I podróży apostolskiej do Polski w roku 1979, mógł oświadczyć na lotnisku rzymskim: "Wiara Polski jest rzeczywistością tętniącą życiem". Przy II wizycie w ojczyźnie niejedno mogło zaboleć jego ojcowskie serce. Przy pożegnaniu na lotnisku krakowskim życzył nam, "aby raz jesz[195]cze, pod opieką Pani Jasnogórskiej, dobro okazało się na ziemi polskiej potężniejsze od zła - i odniosło zwycięstwo". Nie wiemy, z jakimi wrażeniami wrócił ostatnio z Polski. Na pewno cieszyły go rozmodlone tłumy na Kongresie Eucharystycznym, ale może nieraz spoglądał na nie przez łzy, świadom dobrze zła, które u nas narasta, i tych sił, które przyczyniają się do duchowego osłabienia Narodu.

Od paru lat krąży list otwarty do społeczeństwa polskiego, przesłany przez jednego z naszych emigrantów. "Trzeba stwierdzić - czytamy w tym liście - smutną prawdę: że Polska jest niezmiernie zdemoralizowana". Objawem tego są zwłaszcza rozwody, przerywanie ciąży i nieliczenie się z chrześcijańską zasadą czystości przedmałżeńskiej. Może w wielu krajach na Zachodzie jest pod tym względem jeszcze gorzej, ale - podkreśla to autor listu nie w środowiskach katolickich, podczas gdy Polacy uważają się za społeczeństwo katolickie. Odbiera nam sławę w świecie szczególnie pijaństwo.

Uczestnicząc w centralnej procesji eucharystycznej na zakończenie Kongresu, przechodziliśmy koło pomnika Prymasa Tysiąclecia. Zdawał się, pełen zadumy, pytać: Dokąd idziesz, Polsko? Zdawał się upominać: Idziesz za Panem Jezusem, śpiewasz Mu "Zróbcie Mu miejsce", ale pamiętaj: trzeba Mu zrobić miejsce przede wszystkim w życiu. Na chrzcie wyrzekliście się szatana, więc teraz nie wolno mu dawać posłuchu. Trzeba przezwyciężyć nieład moralny, który gubi dusze i rodziny, który grozi zagładą Narodowi. Trzeba wprowadzić w każdy odcinek życia polskiego Chrystusa i Jego prawo. "Wszyscy musimy pomóc do uzdrowienia naszej Ojczyzny" (9 IX 1980).

Wykorzystać moc Eucharystii

Wobec licznych zagrożeń życia społecznego, rodzinnego i osobistego Biskupi polscy wskazują wiernym na Eucharystię, na Chleb Boży, "który z nieba zstępuje i życie daje światu" (J 6,33). "Potrzeba - pisali rok temu - aby wszystkie nasze święte pragnienia, biedy i słabości znalazły swój głęboki związek z Jezusem Eucharystycznym, bez którego jesteśmy bezradni". Rok Eucharystyczny ma na celu nie tylko złożyć uroczysty hołd Panu Jezusowi, który zagościł na naszych ołtarzach, nie tylko ożywić pobożność eucharystyczną, ale wykorzystać dla naszego życia moralnego moce, ukryte w Eucharystii.

Kiedy Chrystus ustanowił Najświętszy Sakrament i po raz pierwszy nakarmił swym Ciałem i napoił swą Krwią Apostołów, zapewnił ich: "Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić" (J 15,5). Chodzi o owoc świętości. Św. Piotr, pierwszy papież, nazywał Chrystusa "Barankiem niepokalanym i bez zmazy" (1 P 1,19) i wzywał wiernych, by zacieśniali z Nim swą więź i stawali się "narodem świętym" (1 P 2,9). Jeden z jego następców św. Leon Wielki († 461) nie wahał się uczyć: "Nie co innego sprawia uczestnictwo w Ciele i Krwi Chrystusa, jak to właśnie, że się przemieniamy w to, co przyjmujemy".

Podziwiamy pierwszych chrześcijan, ich skwapliwość, z jaką uczestniczyli we Mszy św., nie skąpiąc sobie pokarmu eucharystycznego, a jednocześnie imponuje nam ich świętość, jakże często heroiczna. Jedno z drugim szło w parze. Mocą Eucharystii rozkwitali cnotami, choć żyli w bardzo zepsutym świecie pogańskim. Pisał o nich w II wieku Arystydes: "Nie cudzołożą, nie oddają się nieczystości, nie świadczą fałszywie,... cudzego nie pragną, czczą ojca i matkę, miłują bliźniego... Żyją świątobliwie i sprawiedliwie, jak im Pan Bóg nakazał". I właśnie ich przykład najwięcej wpłynął na szybki rozwój chrześcijaństwa.

Instrukcja posoborowa Kongregacji Obrzędów o kulcie tajemnicy eucharystycznej (z 1967 r.) daje pouczenie, podobne do tego, jakie otrzymywali wyznawcy Chrystusa w pierwszych wiekach: "Wierni powinni w życiu i obyczajach zachowywać to, co przez wiarę i sakrament otrzymali w sprawowaniu Eucharystii. Niech więc dołożą starań, by z ochotą całe swe życie spędzali w mocy niebiańskiego posiłku... Zatem niech każdy, skoro wziął udział we Mszy św., «zadba – następuje tu cytat z Tradycji Apostolskiej z III wieku - o spełnienie dobrych uczynków, podobanie się Bogu, należyty sposób bycia, oddanie Kościołowi, spełniając to, czego się nauczył, i postępując w pobożności», stawiając sobie zadanie przepojenia świata duchem chrześcijańskim".

Cieszyć się należy, że po Soborze wracamy do wczesnochrześcijańskiej praktyki częstej Komunii św. Trzeba się jednak wciąż pytać, czy [196]tej praktyce towarzyszy również wzrost w świętości, jak u pierwszych chrześcijan. Owszem, są dusze święte, kształtowane na Eucharystii, ale u wielu katolików nie widzi się jej owoców lub mało. Bo też nie zawsze uczestniczymy we Mszy św. "świadomie, pobożnie i czynnie", jak uczy Sobór, często też łasce Bożej nie towarzyszy nasza współpraca. Za mało korzysta się ze stołu słowa Bożego. A gdzież nasze dziękczynienie po odejściu od stołu Ciała Pańskiego? Jezus pragnie, byśmy Mu otwarli duszę, którą ma uzdrowić. A i sam ma nam tyle do powiedzenia. Chce zwłaszcza zaapelować do naszych serc, jak to uczynił przy Ostatniej Wieczerzy: "Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania" (J 14,14).

Śpiewaliśmy Jezusowi na procesji Bożego Ciała: "W domu i w polu daje nam dary, serc tylko naszych żąda ofiary. Niesiemy Ci je, Boże, niesiemy! Dawaj nam łaski, serca dajemy...". Ożywiając swą pobożność eucharystyczną, uczmy się, jak nas wzywają Ojcowie Soboru, samych siebie składać wspaniałomyślnie w ofierze Panu Bogu i z każdym dniem doskonalić się w zjednoczeniu z Nim i wzajemnie ze sobą.

Dzieło Kongresowe MI

W lipcu, zgodnie z intencją Rycerstwa Niepokalanej (MI), prośmy Niepokalaną, Bożą Rodzicielkę, abyśmy obcując z Panem Jezusem, Barankiem bez skazy, troszczyli się o czystość naszych serc i bronili odważnie Ojczyzny przed zalewem niemoralności. Z modlitwą ma się wiązać nasz czyn rycerski.

Program wytyczył nam Założyciel, św. Maksymilian M. Kolbe. "Polska - mówił w święto Królowej Polski (3 V 1938) - ma swoją misję i potrzebuje czerstwego zdrowia moralnego... Niepokalana chce, aby Polska wzmocniła się duchowo i aby promieniowała na cały świat... Chce mieć Polskę bardzo silną na cały świat". Pragnie bowiem przez Polaków, świętych Polaków, stać się Królową świata i tak przyśpieszyć tryumf Swojego Syna w całym świecie.

Już wielu czcicieli Niepokalanej podjęło na apel Prymasa Polski jakieś "Dzieło Kongresowe". Do redakcji "Rycerza" napłynęło setki listów z różnymi zobowiązaniami. Wpisano je do "złotej księgi", która w czasie Kongresu została wręczona Ojcu Świętemu.

Przeważają różne praktyki modlitewne i pokutne oraz przyrzeczenia abstynenckie. Jedni postanowili uczęszczać codziennie na Mszę św., inni od czasu Kongresu poświęcają już jedną godzinę tygodniowo lub więcej na adorację Najświętszego Sakramentu, to znów przyjmują Komunię św. wynagradzającą w pierwsze piątki i soboty miesiąca Niejeden przyrzekł odmawiać codziennie różaniec. Jakże cieszą liczne zobowiązania do całkowitej lub częściowej abstynencji, często na całe życie, od alkoholu i od palenia tytoniu. Bywa, że ktoś w Roku Eucharystycznym pości w piątki o chlebie i wodzie. A to wszystko po to, "by - jak to wyraził jeden czytelnik - uprosić łaskę wyrwania naszego Narodu z nałogu alkoholizmu, narkomanii i rozwiązłości". Coraz częstsze są adopcje duchowe nienarodzonych, aby uratować ich życie.

Ożywił się w MI duch apostolski, jak świadczą liczne wypowiedzi. Nacisk kładzie się na. odrodzenie moralne Polski. Abstynent spod Olsztyna pisze: "W klimacie wódczano-telewizyjnego rozkładu moralnego nie jest łatwo żyć. Ale wiem, że już dziś jestem przykładem dla innych: widzą, że można żyć bez alkoholu". Rycerka z Gliwic postanawia wpływać na kobiety, by nie mordowały dzieci nie narodzonych (ostatnio udało jej się to w jednym wypadku), i doprowadzać zwaśnionych do zgody. R. z Warszawy informuje: "Zobowiązuję się nie spożywać żadnych alkoholów i walczyć, jak przystało na rycerza Niepokalanej, z wszelkimi przejawami zła oraz pomagać grzesznikom do poznania Niepokalanej i dojścia przez Nią do Zbawiciela".

Wytrwajmy przy naszych zobowiązaniach kongresowych! Wpływajmy też na innych, by swą miłość do Jezusa Eucharystycznego wyrazili w konkretnym czynie apostolskim. Wytwarzajmy wokół siebie prąd odrodzenia moralnego, modę na "porządnych ludzi". Siłę trzeba nam wciąż czerpać z Eucharystii!

Chrystus zapewnił Apostołów po ustanowieniu Najświętszego Sakramentu: "Miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat". Zwycięstwo Chrystusa, jak pisze Jan Paweł II w najnowszej encyklice Matka Odkupiciela, "nie dokona się bez ciężkiej walki", ale w walce tej Jego Matka "pozostaje znakiem niezawodnej nadziei". Pod tym znakiem służmy po rycersku Chrystusowej sprawie, trzymając się przykładu św. Maksymiliana Marii i wytycznych Prymasa Tyciąclecia.

Grafika do art. Zróbcie Mu miejsce...

[Fot. s. 194] Pomnik kard. Stefana Wyszyńskiego na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie reszty Matce Kościoła.