Swego czasu znalazłem w pamiętniku mego kolegi z Małego Seminarium Misyjnego następujące zdanie św. Maksymiliana Marii, które mu wpisał własnoręcznie w roku 1938: "Stawaj się co dzień bardziej Niepokalanej, w Niej i przez Nią Jezusowym, a w Nim i przez Niego Ojca Niebieskiego, pod każdym względem, i poświęć całe życie temu, by i bliźnim to szczęście przybliżyć".
Istotnie, tak nas uczył w Niepokalanowie o. Kolbe, to głosił wszystkim członkom Rycerstwa Niepokalanej (MI) i innym. Jeżeli chcemy, by działanie Boże przez Niepokalaną i nasza odpowiedź Bogu przez Niepokalaną dały pożądane wyniki, mianowicie byśmy osiągnęli wybitną świętość, powinniśmy zbliżyć się do Niepokalanej, oddać się Jej całkowicie i ściśle się z Nią zjednoczyć.
W akcie poświęcenia się Niepokalanej w MI każdy z nas słowami Założyciela oświadcza: "O Niepokalana, nieba i ziemi Królowo..., ja, niegodny grzesznik, rzucam się do stóp Twoich kornie błagając, abyś mnie całego i zupełnie za rzecz i własność swoją przyjąć raczyła i uczyniła ze mną wraz ze wszystkimi władzami mej duszy i ciała i z całym mym życiem, śmiercią i wiecznością, cokolwiek Ci się podoba".
Św. Maksymilian zapewnia: "Kto odda się bezgranicznie Niepokalanej, ten w krótkim czasie osiągnie najwyższy stopień doskonałości i przyniesie Bogu najwięcej chwały. Więc wszystko przez Niepokalaną, w Niepokalanej i dla Niepokalanej". "Najważniejszą rzeczą jest, aby Niepokalana żyła w naszej duszy, opanowała nas zupełnie - naszą myśl i wolę, i kierowała nami". Być coraz bardziej Niepokalanej, "oto cała nasza filozofia", mawiał członkom MI o. Kolbe. Istotę zaś oddania się Niepokalanej widział on w pełnieniu Jej woli na co dzień.
Św. Maksymilian, jak wyznał kard. Stefan Wyszyński, prymas Polski, "wszczepił w nasze życie potrzebę Matki Najśw., przyuczył nas do myślenia o Niej. Mimo oporów, jakie niekiedy budziły się w duszach, niejako gwałtem porywał do Niej". Porwał Polskę aż do oddania się Jej w niewolę miłości. Można by powiedzieć, że jak św. Paweł Apostoł nauczył chrześcijan żyć przez Chrystusa i w Chrystusie, tak o. Kolbe odegrał podobną rolę w naszych czasach, gdy chodzi o Maryję.
Rozumiemy św. Pawła, gdy głosił potrzebę ścisłego zjednoczenia z Chrystusem, gdy chciał doprowadzić wszystkich do doskonałości Chrystusowej ("aż ukształtuje się w was Chrystus", Ga 4,19), gdy wołał w zachwycie: "Żyję już nie ja, lecz żyje we mnie Chrystus" (Ga 2,20). Chrystus jest Bogiem wcielonym, jest drogą do Ojca. On sam nazwał się krzewem winnym, a swych wiernych latoroślami, i podkreślał, że jako latorośle mamy być złączeni z tym krzewem, inaczej nie wydamy owocu (por J 15,4n). Z tej racji wszczepiamy się w Chrystusa i oddajemy się Mu całkowicie na chrzcie świętym. Stąd Papież Jan Paweł II w pierwszej encyklice napisał: "Kościół temu jednemu pragnie służyć, ażeby każdy człowiek mógł odnaleźć Chrystusa, aby Chrystus mógł z każdym iść przez życie", aby nieustannie mogło się urzeczywistniać i odnawiać zjednoczenie każdego z Chrystusem.
Trudniej jest nam zrozumieć Twórcę MI. Wysunięcie przez niego na pierwszy plan Niepokalanej może rodzić podejrzenie, że głosił on pewnego rodzaju marianizm, gdzie miejsce Chrystusa zajmuje Maryja. Niejednemu zdaje się, że nabożeństwo do Niepokalanej w wydaniu o. Kolbego komplikuje życie chrześcijańskie. W roku 1935 przedstawił [227]mu swe trudności jeden z zakonników niepokalanowskich. Nie mogło mu się w duszy skojarzyć, by kochać od razu Jezusa i Maryję. Np. idzie przed tabernakulum, chce swobodnie rozmawiać z Jezusem ("tak serce Sercu"), a tu narzuca się myśl: "A gdzież Maryja, Ta, bez której do Jezusa trudno się zbliżyć? Ona musi też ode mnie coś otrzymać, ja muszę Nią oddychać, Nią żyć, cały się Jej poświęcić, o Niej myśleć". Tymczasem on chciałby "tylko jedno ukochać i utonąć w nim".
Co się tyczy rzekomego marianizmu o. Kolbego, to "głębsze wniknięcie w jego naukę i praktykę niedwuznacznie dowodzi, że tego rodzaju podejrzenie należy radykalnie odrzucić", jak mówi (w 1972 r.) mariolog o. Ludwik Krupa. Cytuje on dwa zdania św. Maksymiliana, które wymownie świadczą, jak on zawsze przyznawał Bogu pierwsze miejsce i jak harmonizował wszystko, zgodnie z planem Bożym, w życiu chrześcijańskim: "Fantazja skłonna jest przedstawiać Boga Ojca, Pana Jezusa, Niepokalaną itd. jako poszczególne cele nabożeństw jakby równorzędnych zamiast przedstawić je jako ogniwa łańcucha podporządkowane jako środki do jednego celu: Boga w Trójcy Świętej Jedynego"; "Nie służymy Bogu Ojcu i Panu Jezusowi, i Niepokalanej, ale Bogu w Panu Jezusie i przez Pana Jezusa, a Panu Jezusowi w Niepokalanej i przez Niepokalaną". O. Kolbe zawsze podkreślał, że Niepokalana mimo swojej niezwykłej godności i doskonałości jest tylko stworzeniem, ale właśnie ze względu na swą godność i rolę w Bożej ekonomii zbawienia ułatwia nam zjednoczenie z Bogiem.
Trudność przedstawiona św. Maksymilianowi jest więcej natury psychologicznej niż dogmatycznej. "Pochodzi stąd - odpowiada on sam wspomnianemu skrupulatowi - że mieszasz uczucie, pamiętanie czy rozumienie z wolą. Jeżeli tylko wola nasza chce, aby wszystko było wedle Woli Bożej, to przez to samo i tak jest, chociażbyśmy tego nie rozumieli ani nie pamiętali, ani nie odczuwali". Tylko Bóg może naraz myśleć o wszystkim. Również istotą miłości Bożej nie jest uczucie czy myślenie, ale wyłącznie pełnienie woli Bożej. Wobec tego "jeżeli naprawdę kochasz Pana Jezusa, to przede wszystkim pragniesz we wszystkim spełniać Jego wolę, a więc i otrzymywać łaski w ten sposób, w jaki On postanowił", czyli przez Jego Matkę. Nasze oddanie się Niepokalanej jest też uznaniem woli Jezusa, który umierając dał nam Ją za matkę.
Jak więc trzeba nam się zachować w praktyce? "Jeśli chcesz spełnić zawsze wolę Bożą (czyli wolę Jezusową, czyli wolę Niepokalanej), to swobodnie oddawaj się wszelkim nabożeństwom (zgodnym z wolą Kościoła), do których czujesz pociąg". Owszem, właśnie dlatego, że oddaliśmy się bezgranicznie Niepokalanej, z większą śmiałością i swobodą, mimo naszej niegodności, zbliżamy się do Przenajświętszego Serca Bożego, do Eucharystii, do Boga Ojca, chociażby wtedy nawet na myśl nam nie przyszła Maryja. "Nie będzie też braku uszanowania w bezpośrednim swobodnym zwracaniu się do Ojca, jeśliś Jezusowy, ani do Jezusa, jeśliś Niepokalanej".
O. Krupa tak zakończył swoją konferencję o centralnej idei życia i działalności Twórcy MI, jaką jest całkowite oddanie się Niepokalanej: "Z punktu widzenia doktryny św. Maksymilianowi nie można nic zarzucić. A jeżeliby jeszcze komuś nadal pewne kwestie wydawały się niezrozumiałe lub powodujące «niepokój, rezerwę czy nawet protest», niech popatrzy na jego życie. «Po owocu bowiem pozna się każde dzieło» (Łk 6,44). Owocem nauki i działalności św. Maksymiliana jest jego Niepokalanów, «bardzo wielkie, bardzo piękne i bardzo szlachetne dzieło» (jak pisał o. J. Bocheński OP), a przede wszystkim on sam". Ci, którzy z nim obcowali, świadczą, jak on, oddany bez granic Niepokalanej, we wszystkich przejawach życia widział rękę Boga, jak wola Boża była dlań probierzem rycerskiej postawy w najcięższych sytuacjach, jak modlił się cały zatopiony w Bogu. "Rzecz zadziwiająca - zauważa o. Gabriel Allegra - jego życie wewnętrzne, [228]owo życie zjednoczenia z Maryją, było życiem najwyższej prostoty. Zaiste, nic prostszego lub jaśniejszego nad tę duszę". Wystarczy wskazać na jego odnoszenie się do Eucharystii czy do bliźnich, nacechowane wielką bezpośredniością i swobodą.
Również Jan Paweł II, tak zatroskany o związanie każdego człowieka z Chrystusem, oddał się całkow[i]cie Matce Najświętszej. Słowa "Cały Twój" wypisał. nie tylko w herbie, ale i w sercu, i w życiu. W Paryżu powiedział (1 VI 1980): "Każdy katolik poświęca się Jej, by lepiej poświęcić się Bogu". A w encyklice maryjnej wskazał na postać św. Ludwika Marii Grigniona de Montfort, "który zachęca chrześcijan do poświęcenia się Chrystusowi przez Maryję, widząc w nim skuteczny sposób wiernego realizowania w życiu zobowiązań Chrztu świętego". I podkreślił z radością - mając na uwadze chyba i o. Kolbego że "także współcześnie nie brak nowych przejawów tej duchowości i pobożności".
Na początku tego roku (5 I) Ojciec Święty wyraźnie powołał się na św. Maksymiliana, a nawet jego słowami rzucił apel: "Otwórzmy Niepokalanej serca, pozwólmy Jej wejść i oddajmy Jej wielkodusznie swoje serce, duszę, ciało i całych siebie, bez wahań i ograniczeń; poświęćmy się Jej całkowicie..., by być Jej sługami, Jej synami, by należeć do Niej bezwarunkowo, a przez to stać się, w pewien sposób, Nią samą - żyjącą, przemawiającą i działającą w tym świecie".
Te słowa mogą stać się programem nie tylko dla Papieskiej Akademii Niepokalanej, do której zwrócił je Papież bezpośrednio, ale dla każdego z nas.
