1. Miesiąc grudzień jarzy się dwoma klejnotami o niezwykłym blasku, które nadają świetlistość i szczególny urok wszystkim jego dniom. Jednym z tych klejnotów to Boże Narodzenie, a drugim święto Niepokalanego Poczęcia Najśw. Maryi Panny. Oba te święta połączone są z sobą tajemną więzią, bo żeby ten Syn mógł się narodzić, najpierw musiała się pojawić na świecie Matka godna takiego Syna - Córa Izraela z rodu Dawida, a zarazem przewidziana i wybrana od wieków Córa Ojca Niebieskiego i Oblubienica Ducha świętego - czysta, święta, nietknięta najlżejszym tchnieniem Zła, absolutnie wolna od grzechu, nawet pierworodnego, prawdziwie Niepokalana.
Jak brzask zapowiada wschód słońca i pełne światło dnia, tak niepokalane poczęcie Tej, która przewidziana była u Boga na Matkę obiecanego ludzkości Mesjasza, zapowiadało bliskie nadejście Oczekiwanego.
Toteż w Kościele misterium niepokalanego poczęcia Matki Chrystusa było przedmiotem wiary i czci od pradawnych czasów, a święto Niepokalanego Poczęcia przyjęło się już od wieku VIII. Jako gorący wyznawcy i obrońcy tej prawdy wiary wyróżnili się w swoim czasie franciszkanie, wierni duchowi swego patriarchy, wielkiego miłośnika Maryi, św. Franciszka z Asyżu.
W dawnej Polsce ta przepiękna prawda wiary i także to grudniowe święto Niepokalanego Poczęcia Maryi otoczone były szczególną czcią i miłością. Wśród licznych ongiś świąt maryjnych zajmowało ono miejsce wyjątkowo poczesne. Wspomnijmy tu i roraty, głęboko wrośnięte w pobożność i obyczaj naszych przodków, wiążące świetlistą smugą czci i modlitwy niepokalane poczęcie Bożej Matki i dziewicze narodzenie Syna Bożego w ludzkiej naturze. Wspomnijmy też, że uroczystość Niepokalanego Poczęcia N[ajśw]. M[Maryi] Panny była głównym, patronalnym świętem Sodalicji Mariańskich, które na wzorze Niepokalanie Poczętej przez szereg pokoleń wychowywały znaczną część elit Kościoła i społeczeństwa.
Obecnie to święto z różnych powodów, na pewno mało chwalebnych, w świadomości i "masowym odbiorze" katolików jakby straciło coś z dawnego, należnego mu blasku. Możemy jednak ufać, że jest to zjawisko przejściowe.
Osoba Niepokalanej, Matki Syna Bożego, Matki Kościoła, Królowej nieba i ziemi, nie może być przecież przesłaniana i przesuwana na jakiś "boczny tor" w Królestwie Jej Boskiego Syna, to znaczy w Kościele, jakiekolwiek by względy zdawały się za tym przemawiać. Ci, którzy chcieliby przytłumić i wyciszyć przesadny ich zdaniem kult Matki Bożej w Kościele w ogóle, a szczególnie np. w Kościele polskim, ujawniają tym samym swą prawdziwą postawę wobec Jej Boskiego Syna. Bo jakże można Syna Maryi uważać za Boga (którym rzeczywiście jest), a jednocześnie traktować jako rzecz niemal naganną objawy szczególnego zaufania i szczególnej nabożnej czci wiernych wobec Jego najpokorniejszej, najczystszej, najbliższej Mu sercem Matki? Czy Jezusowi Chrystusowi, Bogu, który nakazał "czcić ojca swego i matkę swoją" i który nieskończoną, boską miłością kocha Maryję i jako swą Matkę, i jako swe Arcydzieło, mogłoby to odpowiadać? Jest to nie do pomyślenia!
2. Matka Najśw. jest jednak nie tylko czułą Opiekunką i Orędowniczką w naszych osobistych sprawach, spełnia również inną rolę w Królestwie Bożym i jako Matka Kościoła, zarówno chwalebnego jak i pielgrzymującego, przekazuje nam ważne zalecenia w imieniu swego Syna. Ostatnio wielką karierę zrobiła idea "znaków czasu", przez które przemawia Bóg. Weźmy więc pod uwagę uderzające i tak wiele mówiące "znaki czasu", jakimi są głośne objawienia Matki Bożej w minionych stu kilkudziesięciu latach, a wśród nie te najbardziej znane i znamienne: w La Salette (1846), w Lourdes (1858) i w Fatimie (1917). Co oznaczają te wydarzenia, to osobiste angażowanie się Matki Chrystusa, w tej formie dotąd niespotykane, w sprawy Kościoła i ludzkości? Czy dalecy są od prawdy ci, którzy z tych "znaków czasu" wnioskują o rozpoczęciu się i nasilaniu decydującego przełomu w dziejach ludzkości, wielkiego zmagania się potęg duchowych o przyszłe oblicze świata i o dalsze losy ludzkości? Zagrożenia wiszące nad nami muszą być tak ogromne, że Matka Najświętsza osobiście przybywa z zaświatów, aby nas ostrzec, zbudzić z letargu póki czas, uświadomić i wezwać do współdziałania z Bogiem w utrzymaniu Jego Królestwa na ziemi, to jest Jego suwerennej obecności i zbawcze-go wpływu na sprawy ludzkie.
Zapytajmy siebie z ręką na sercu, czy jako [329]światowa społeczność katolicka przywiązujemy należytą wagę do tych ostrzeżeń i zleceń naszej Matki Niepokalanej, które uznała za konieczne, nieraz ze Izami w oczach, nam przekazać? Czyżby Jej zjawienia i słowa nie znaczyły po prostu nic i były taką sobie trzeciorzędną, "pobożną" sensacją, której echo dociera do kręgów bez znaczenia i szybko zamiera w natłoku innych, "naprawdę poważnych" wydarzeń i wypowiedzi polityków, naukowców, publicystów?
O Matko Niepokalana, która z woli Boga ogarniasz nas wszystkich litosną miłością; w tym dniu, kiedy czcimy Twój najpierwszy przywilej, który Cię okrył niewysłowioną pięknością, jesteśmy przy Tobie, pamiętamy o Twych łzach i przestrogach, czuwamy!
3. Rozmiłowane w Maryi, uwielbiające Ją serca ludzkie w przeciągu stuleci nazywały ją niezliczonymi, najpiękniejszymi imionami. Także w cudownie piękniej Litanii Loretańskiej imiona Matki Bożej grają wszystkimi światłami i barwami, niby różaniec czy naszyjnik z drogich kamieni. Któreż z tych imion jest najdroższe samej Najświętszej?
Wiemy o tym od dnia 25 marca 1858 r. W tym bowiem dniu na trzykrotne naglące zapytania malej Bernadetty Soubirous, w grocie objawień w Lourdes, niebiańskie Zjawisko wyjawiło swoje imię.
Przytaczamy tu parę zdań z biografii św. Bernadetty, napisanej przez ks. Francisa Trochu:
"Dziewczynka ponawiając swą prośbę po raz trzeci, mimo dwukrotnej odmowy, daje dowód wielkiej ufności... To usposobienie podoba się Pani, daje się więc wzruszyć. Rozkłada tedy ręce, które dotychczas miała modlitewnie złożone, opuszcza je... pozwalając przy tym koronce ze złota i alabastru zsunąć się aż do przegubu - to błogosławieństwo dla odkupionej ziemi; następnie składa ręce i zbliża je do piersi, jakby chciała przytłumić bicie serca, wreszcie wznosi oczy ku niebu i w postawie antycznego Magnificat wyjawia swoją tajemnicę: JESTEM NIEPOKALANE POCZĘCIE".
Jest to uroczyste potwierdzenie z nieba ogłoszonego przed paru laty dogmatu wiary katolickiej o Niepokalanym Poczęciu Najśw. Maryi Panny, a zarazem olśniewający snop światła, ukazujący to, co Matka Słowa Wcielonego ceni najwyżej, mianowicie całkowitą, idealną zgodność stworzenia z wolą i upodobaniem Boga, idealne panowanie pierwiastka duchowego na tym, co cielesne, a więc zupełną wolność od zła moralnego i nieskalaną czystość duszy.
Czy to uroczyste samookreślenie się Najświętszej, pierwszej po Bogu, nic nie mówi naszym szalonym i zbrukanym czasom i nam, czcicielom i duchowym dzieciom Niepokalanej? Upodobania Wiekuistego się nie zmieniają, nie zmieni ich również "duch XX czy XXI wieku".
"Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą".
4. Czy można mówić o Niepokalanej w Jej "Rycerzu", a nie wspomnieć o twórcy Niepokalanowa i "szaleńcu Niepokalanej", Ojcu Maksymilianie Kolbem? Zauroczony od dzieciństwa pięknością duchową Niepokalanej, wyróżniony już wtedy widzeniem Matki Najświętszej z dwoma koronami w ręku: białą - czystości i czerwoną - męczeństwa, jako dorastający młodzieniec o jednym marzył: zostać rycerzem Niepokalanej. I został nim, choć w innej postaci, niż to sobie początkowo roił: z tą ideą w sercu wstąpił w szeregi zakonne. Jako alumn na studiach teologicznych w Rzymie zakłada wśród swych kolegów Rycerstwo Niepokalanej (Militia Immaculatae), które wkrótce ogarnąć miało wiele krajów świata. Na początku swoich lat kapłańskich, w warunkach najtrudniejszych, przystępuje do wydawania czasopisma poświęconego wyłącznie szerzeniu czci Maryi; czy mógł je nazwać inaczej niż "Rycerz Niepokalanej"? Na tej drodze apostolstwa przez prasę osiąga wkrótce niemal zawrotne sukcesy (przypisuje je oczywiście tylko Niepokalanej), ale wszystko to uważa za wstępną przygrywkę: jego zamierzenia apostolskie, odnowicielskie obejmują już cały świat. "Cały świat zdobyć dla Niepokalanej" - oto jego ówczesny program życia i działania.
Żył miłością ku Niepokalanej, w Jej szkole pracował nad uświęceniem siebie, o Niej myślał, mówił i pisał, dla Niej pracował do granic swych możliwości i poza te granice. Oczywiście, miłując Niepokalaną, wiedział dobrze, czyim przez to samo jest wyznawcą, sługą, rycerzem i współpracownikiem, wiedział dobrze, kto wypełnia duszę samej Najświętszej i Najczystszej. Napisał słowa (jedne z wielu podobnych), które wyjaśniają istotę rzeczy:
"Kiedyż wszyscy, mieszkańcy ziemi uznają Cię za Matkę, a Ojca na niebie za Ojca i tak wreszcie poczują się braćmi?".
Czy w tym jednym zdaniu nie zawiera się cała Ewangelia Jezusa Chrystusa? Czy w jego realizacji nie zawiera się istota Królestwa Bożego na ziemi?
Według myśli św. Maksymiliana Marii gorące nabożeństwo do Niepokalanej nie miało być bynajmniej jakąś egzaltowaną i jednostronną "dewocją maryjną", ale potężną i skuteczną [330]dźwignią duchową ku moralnemu i religijnemu odrodzeniu ludzkości, miało przybliżyć spełnienie Królestwa Bożego na ziemi, "królestwa prawdy i życia, świętości i łaski, sprawiedliwości, miłości i pokoju".
W tych słowach dźwięczy patos, ale jest to patos szlachetny i naturalny, gdyż w najwyższych problemach świata musi się kryć nuta patosu.
Królestwo Boże na ziemi to wizja porywająca: przymierze nie tylko Boga z ludźmi, ale i ludzkości z Bogiem, upragniona-i ochraniana obecność Boga "jako w niebie, tak i na - ziemi", promieniowanie Mądrości i Miłości w wysokiej kulturze moralnej i umysłowej, w rozkwicie religii, w zdrowym i uszczęśliwiającym życiu rodzinnym, w dojrzałości duchowej jednostek i społeczeństw, w sprawiedliwości społecznej, braterstwie wszystkich narodów, w rozumnej wolności, w prymacie sumienia i serca.
Oto, co w perspektywie znaczyła i znaczy idea: "zdobyć świat dla Niepokalanej" - "aby wszyscy ludzie uznali Niepokalaną za Matkę, Boga za Ojca i tak wreszcie poczuli się braćmi".
Idea wspaniała i jedyna, czy jednak - realna? Myśl Boża i Słowo Boże nie są nigdy fantazjowaniem. Bóg czeka na współpracowników. Niepokalana w dniu święta wzywa nas do działania. Są wolne miejsca dla wielu naśladowców "szaleńca Niepokalanej", św. Maksymiliana Marii.
