Joanna wracając z pracy przechodziła przez park. W ocienionej alei dostrzegła z ulgą wolną ławkę. Postanowiła na moment odpocząć przed pójściem do przedszkola po trzyletnią córeczkę. Potrzebna była jej chwila wytchnienia. Oczekiwała na drugie dziecko.
Na sąsiedniej ławce siedziały dwie młode kobiety i rozmawiały z wielkim ożywieniem. Po pewnym czasie Joanna zorientowała się, że treścią toczącej się obok rozmowy jest sprawa wyjazdu córek na wakacje.
Jak się okazało, dziewczynki uczęszczały do czwartej klasy. Jedna z nich, Dorotka, miała wyjechać pierwszy raz na kolonie letnie. Matki dzieliły się doświadczeniami co do ekwipunku kolonistek.
Po ustaleniu, jakie rzeczy osobiste Dorotka i Ania powinny zabrać ze sobą, rozmowa zeszła na inny tor. Matka Dorotki wyrażała obawę o to, czy córka nie dowie się niepotrzebnych rzeczy od kolonijnych koleżanek.
W tym momencie Joanna zaczęła uważniej przysłuchiwać się prowadzonej wymianie zdań matek.
Zatroskana matka "niepotrzebnymi rzeczami" nazywała wiadomości o powstaniu życia człowieka. Sama jeszcze nie rozmawiała z Dorotką na ten temat. Uważała, że to za wcześnie. Ją poinformowała o tych sprawach na prośbę matki kilkunastoletnia ciocia. Wtajemniczenie odbyło się po paru miesiączkach w wieku 14-tu lat.
Tu mama Ani zaprotestowała tłumacząc, że to nie jest wcale za wcześnie mówić o tak ważnych problemach życia ludzkiego z uczennicą klasy czwartej. Przede wszystkim uprzytomniła matce Dorotki, że dziewczynki dowiedziały się już o tym na lekcjach biologii. Ona rozmawiała z Anią w domu o macierzyństwie i ojcostwie. Oczywiście, starała się posługiwać zrozumiałym dla dziecka językiem. Ania słuchała z ogromnym przejęciem o tym, że Pan Bóg dopuszcza rodziców do uczestnictwa w stwarzaniu dziecka, że to Bóg wyznacza życie każdemu człowiekowi i daje mu duszę nieśmiertelną. Rodzice natomiast kochając się dają dziecku ciało poprzez złączenie się komórek rozrodczych matki i ojca.
Joanna żałowała, że matka Ani nie przedstawiła bliżej przebiegu rozmowy z córką. Przeszkodziło pewnie temu ogromne zdumienie matki Dorotki, co dało się z łatwością zauważyć. A już całkiem osłupiała mama Doroty, kiedy usłyszała, że na lekcjach religii katechetka podobnie przekazywała dzieciom te zagadnienia, i to dużo wcześniej niż w klasie czwartej. Oczywiście w każdym roku katechetycznym inaczej, stosownie do wieku dziecka.
Mama Ani cieszyła się z tego, gdyż miała ułatwioną sytuację przy rozmowie z córeczką na temat pojawienia się nowego człowieka na świecie.
Kobiety podniosły się z miejsc. Za nimi ruszyła i Joanna.
Idąc uprzytomniła sobie, że jej córeczka interesowała się ostatnio figurą mamusi. Musi wykorzystać tę sytuację. Powie Eli prawdę przy ponownym pytaniu: dlaczego jej brzuch się powiększa. Dziewczyna dowie się, że w brzuchu mamy jest mały dzidziuś. Opowie Eli, że i ona też tam była kiedyś.
Będzie to wspaniała okazja do zapoznania dziecka z tajnikami macierzyństwa.
Joanna pomyślała jeszcze i o tym, jak dużo tracą rodzice w oczach dzieci zaniedbując sprawę właściwego odpowiadania na ich pytanie o tak wspaniałe wydarzenie w życiu dziecka: "skąd się wziął...". Jakże dziecko czuje się szczęśliwe i bezpieczne, jeśli wie, że zrodzone jest z ogromnej miłości mamy i taty!
Joannę nurtowała myśl, dlaczego mama Doroty miała takie opory przed rozmową z córką na temat jej poczęcia? Może to wiąże się z tym, że jej samej przekazano niewłaściwe wiadomości o cudownej roli rodziców w przyjściu dziecka na świat?
Jak należy postępować, aby dziecko poprawnie rozumiało zadania rodzicielskie? Joanna słyszała, że w niektórych parafiach istnieją poradnie rodzinne, że w nich osoby kompetentne udzielają porad w zakresie wychowywania dziecka w różnych okresach jego życia. Może tam uzyskać wyczerpujące informacje o naturalnych metodach regulacji poczęć i radę w takiej sytuacji, kiedy zaistnieją ostre konflikty wśród małżonków.
Joanna postanowiła zainteresować się tym bliżej.
Tymczasem do jej uszu dobiegi gwar zabawy przedszkolaków. Ela z dużym zapałem robiła babki z piasku. Na widok mamy podbiegła z radością. Joanna przytuliła czule dziecko i ucałowała.
W tym momencie podjęła niezłomną decyzję, że swoje dzieci będzie się starała wychowywać w atmosferze miłości, szczerości i zaufania.
To powinno uchronić je przed niebezpieczeństwami fałszywej wiedzy o powstaniu życia, otrzymywanej od kolegów na podwórku, w szkole, w czasie pobytu na wakacjach.
