Młody Rycerz Niepokalanej (5)
Przypowieść o talentach (Mt 25,14-30)
Panie, wiem, że każdemu z nas dajesz dużo, ale nie wszystkim dajesz jednakowo. Wiem też, że każdy z nas będzie musiał rozliczyć się z tego, co mu dałeś.
Zdaję sobie sprawę z tego, że dałeś mi dużo. Dałeś mi życie, zdrowie, dałeś mi zdolności, pozwoliłeś studiować. Sprawiłeś, że jestem właśnie takim, a nie innym człowiekiem. Dziękuję Ci za to.
Czasami jednak obawiałam się, że nie potrafię w pełni wykorzystać tego, co mi ofiarowałeś. Boję się tej odpowiedzialności za niewypełnienie moich życiowych zadań.
Panie, naucz mnie przynosić owoc, nie pozwól mi zmarnować tych talentów, które mi dałeś.
Bracia, zawsze winniśmy za was Bogu dziękować, co jest rzeczą słuszną, bo wiara wasza bardzo wzrasta, a miłość wzajemna u każdego z was obfituje (2 Tes 1,3).
Dziękować Ci, Panie - to nie tylko potwierdzać Twoje działanie. Dziękczynienie jest przejściem do uwielbienia.
Dziękuję Ci, Panie, za siebie, za to, że żyję, że wierzę, za wszystko, co mi dałeś. Dziękuję Ci również za ludzi, których postawiłeś na drodze mojego życia, którym mogłam pomóc i którzy mnie pomogli.
Panie, trudno mi jest dziękować Ci za cierpienie, krzyż, a przecież wiem, że bez tego nie ma zbawienia. Trudno mi, bo jeszcze nie osiągnęłam takiego stanu, aby nadstawić drugi policzek, gdy ktoś mnie uderzy w pierwszy. Moja miłość bliźniego jest wciąż niedoskonała.
O wiele łatwiej jest mi dziękować za dobro. I gdy obdarzasz mnie czymś wielkim, nie wiem, jak Ci podziękować. Później to szarzeje, powszednieje i już nie wydaje mi się tak wielkie.
Nie pozwól mi, Panie, przestać dziękować. W ten sposób chcę Ci spłacić chociaż namiastkę długu wdzięczności.
