Wychowanie dziecka należy przede wszystkim do rodziców. Oni są w wychowaniu dzieci współpracownikami Boga, tak jak byli nimi w dawaniu życia dziecku. Oddziaływanie wychowawcze rodziców w różnych okresach dokonuje się rozmaicie. Zadaniem rodziców jest prowadzić porządek zewnętrzny. Reakcja otoczenia uczy dziecko, czy postępuje właściwie, czy nie. Stopniowo dziecko przyzwyczaja się do takiego zachowania, które zdobywa aprobatę otoczenia, i kształtuje w sobie poczucie moralne. Wymaga to atmosfery porządku, spokoju, modlitwy i rozsądku po stronie rodziców. Ta atmosfera ładu, poszanowania czasu, objęcia życia ustalonym porządkiem, oddziałuje korzystnie na psychikę dziecka. Już w pierwszym okresie dziecko musi zrozumieć hasto: wolno - nie wolno, aby później rozróżnić dobro od zła. Co pewien czas dziecko czyni z rodzicami przegląd swych zaniedbań, osiągnięć, otrzymuje nagrodę lub pochwałę. Ponieważ moralność łączy się ściśle z religią, dającą najszlachetniejszy bodziec i najwyższą sankcję w naszym postępowaniu, trzeba, aby nakazy religijno-moralne stały się nawykami dziecka. Stąd rola codziennej modlitwy dziecka, uczestniczenia we Mszy św. i częstej spowiedzi św. Jednocześnie dziecko stale musi pogłębiać przekonanie o istnieniu Najwyższego Autorytetu i Prawodawcy, którego zakazom i rodzice są posłuszni. Rodzice muszą wiele rozumieć, sprawiedliwie karać i nagradzać, wiele przebaczać, a zwłaszcza mądrze kochać. Sposób, w jaki rodzice udzielają nagany i pochwały, rozstrzyga o podstawowych pojęciach moralnych dziecka. Zasada zawsze aktualna: trzeba chwalić nie osiągnięcia, ale wysiłek w nie włożony, karać nie za szkodę, ale za rzeczywistą, zawinioną lekkomyślność czy złośliwość, które ją spowodowały. Dziecko powinno być wprowadzone w życie religijne, ale trzeba pilnować, by zewnętrzne objawy religijności nie pokrywały pustki wewnętrznej. Dlatego rodzice sami muszą żyć zgodnie ze swym poglądem na świat i naukę Bożą. Wiedzieć - to jeszcze nie chcieć i nie czynić. Wychowanie moralne trzeba prowadzić głównie w domu i to świadomie i z całym wysiłkiem. Jeśli gdzie, to tu przede-wszystkim nie może być partactwa czy brakoróbstwa. A ileż go jeszcze w wielu domach! Łatwizną nic się nie zbuduje. Mówienie nie wystarczy. Wychowuje przykład i atmosfera domu. Jeśli chce się, by dziecko coś czyniło, to czynić to trzeba wraz z nim. Jeśli rodzice są zaniedbani pod względem religijnym, to obok winy wobec Boga, zaciągają winę wobec wychowania dzieci. I tylko patrzeć, jak rychło ich autorytet spadnie z gałęzią, którą takim postępowaniem sami podpiłują.
Trzeba wspólnie często się modlić. Trzeba się często modlić z dziećmi, ale także za dzieci. Modlić się trzeba za nie, gdy są w domu, i jeszcze żarliwiej, kiedy są poza domem.

