Z orędzia Ojca Świętego Jana Pawła II na Światowy Dzień Misyjny - (21 października)
Chciałbym w tym Orędziu na Światowy Dzień Misyjny 1984 roku serdecznie zachęcić wszystkich wiernych, by dostrzegali wartość cierpienia w jego wielorakich postaciach i łączyli je z ofiarą Krzyża, w intencji ewangelizacji, czyli odkupienia wszystkich, którzy jeszcze nie znają Chrystusa.
Miliony braci nie znają jeszcze Ewangelii i nie korzystają z ogromnych skarbów Serca Odkupiciela. Dla nich cierpienie nie posiada wystarczającego wytłumaczenia. Jest ono dla nich absurdem, najbardziej przytłaczającym i niewytłumaczalnym, który tragicznie kontrastuje z dążeniem człowieka do pełnego szczęścia.
Jedynie Krzyż Chrystusa rzuca promyk światła na tę tajemnicę; tylko w Krzyżu człowiek może znaleźć jedynie właściwą odpowiedź na trwożne pytanie o sens przeżywanego cierpienia. Święci rozumieli to głęboko, przyjmowali je, często nawet pragnęli gorąco być włączonymi w męki Pana Jezusa, stosując do siebie słowa Apostoła: "Teraz raduję się w cierpieniach za was i ze swej strony w moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół" (Kol 1,24).
Wzywam więc wszystkich wiernych, którzy cierpią - a któż z nas jest wolny od cierpienia? - by do swych udręk podchodzili z nastawieniem apostolskim i misyjnym.
Święty Franciszek Ksawery, patron Misji, w swej gorliwości głoszenia Ewangelii i chęci niesienia imienia Jezusa aż na krańce ziemi, nie zawahał się stawić czoła wszelkiego rodzaju trudom, jak: głód, zimno, niebezpieczeństwa na morzu, prześladowania, choroby - dopiero śmierć przerwała jego bieg.
Święta Teresa od Dzieciątka Jezus, patronka Misji, zamknięta z miłości w Karmelu w Lisieux, pragnęła przemierzyć cały świat, by w każdym jego zakątku postawić Krzyż Chrystusowy. "Chciałabym być misjonarką - pisze św. Teresa - nie tylko przez kilka lat, ale chciałabym być nią od początku świata i pozostać aż do spełnienia wieków" (Dzieje duszy, Manuskrypt B, f. 3 r). W tym szlachetnym oddaniu siebie samej w dobrowolnej ofierze Miłości miłosiernej wyraża się powszechny i apostolski charakter jej pragnień i cierpienia wyproszonego od Boga.
To cierpienie dosięga swego szczytu i jednocześnie najwyższego stopnia płodności apostolskiej w męczeństwie ducha, w udręce wiary, heroicznie ofiarowanych dla uproszenia światła wiary wszystkim braciom, pogrążonym jeszcze w ciemnościach.
Ukazując nam te dwa świetlane przykłady, Kościół nakłania nie tylko do refleksji, ale także do naśladowania. Możemy przeto naszej aktywnej współpracy w szerzeniu Królestwa Chrystusa i jego Mistycznego Ciała nadać potrójny kierunek:
- uczmy się nadawać autentyczną wartość cierpieniu; czerpie ono swój dynamizm z uczestnictwa Kościoła w Chrystusowym Dziele Odkupienia;
- zachęcajmy naszych braci, obarczonych duchowym czy fizycznym cierpieniem, do zrozumienia jego apostolskiego wymiaru, a przez to do nadania ich wszelkim udrękom i trudom znaczenia misyjnego;
- przyjmujmy za swoje - z niewyczerpaną miłością - cierpienie, które każdego dnia dotyka ogromną część ludzkości, nękanej chorobami, głodem, prześladowa{-293-}niami, pozbawionej fundamentalnych praw, takich jak wolność; ludzkości udręczonej - należy rozpoznawać w niej oblicze Chrystusa "Męża boleści" - której winniśmy pomóc na miarę naszych możliwości.
Drodzy Bracia i Siostry, którzy cierpicie na duszy i ciele, wiedzcie, że Kościół na was liczy, że Papież na was liczy, by imię Jezusa było głoszone aż po krańce ziemi. Chciałbym jeszcze przypomnieć to, co pisałem w Liście o chrześcijańskim sensie ludzkiego cierpienia: "Ewangelia cierpienia pisze się nieustannie i nieustannie przemawia słowem tego przedziwnego paradoksu: źródła mocy Bożej biją właśnie z pośrodka ludzkiej słabości. Uczestnicy cierpień Chrystusa przechowują w swoich cierpieniach najszczególniejszą cząstkę nieskończonego skarbu Odkupienia świata i tym skarbem mogą się dzielić z innymi. Im bardziej człowiek jest zagrożony grzechem, im cięższe struktury grzechu dźwiga w sobie współczesny świat, tym większą wymowę posiada ludzkie cierpienie. I tym bardziej Kościół czuje potrzebę odwoływania się do ludzkich cierpień dla ocalenia świata" (Salvifici doloris, 27).
Niech Maryja, Królowa Męczenników i Królowa Apostołów, budzi we wszystkich pragnienie uczestnictwa w męce Chrystusa-Odkupiciela całego świata.
Watykan, 10 czerwca, w Uroczystość Zielonych Świąt 1984 roku, w 6 roku mego Pontyfikatu.
W każdym katolickim domu, choćby najbiedniejszym, można znaleźć różaniec.
W czasie radosnym - czy smutnym, gdy wierni modlą się do Boga, odmawiają różaniec i są oni bardzo z nim związani.
Åšw. Maksymilian Kolbe [s. 293]

