Z Niepokalaną przez kwiecień

W kalendarzu ogólnym Kościoła nie znajdujemy w kwietniu świąt maryjnych. Ale i przez ten miesiąc mamy przejść z Niepokalaną, wpatrzeni w Jej piękno idealne, wsłuchani w Jej słowa matczyne, wspierani Jej orędownictwem niebieskim.

Wiosna maryjna w duszy

Na początku kwietnia 1938 r. tak nas uczył św. Maksymilian Maria:

- Drogie dzieci, teraz mamy ładne dni wiosenne, słońce swymi ciepłymi promieniami budzi wszystko do życia, świeża trawa wyrasta z ziemi, kwiaty nabierają barwy, słowem - wszystko zachwyca człowieka.

Tak samo powinno być i w naszym życiu; w naszej duszy ma się zacząć wiosna. Bóg niby słońce promieniuje ciepło swej łaski na dusze, promieniuje przez Maryję. To ciepło musi ogrzać duszę każdego z nas, żeby w niej wyrosło dobro, żeby w nas rozwinęły się kwiaty cnót.

Źle byłoby, gdyby życie łaski Bożej w nas zamarło i gdyby nawet piękno przyrody wiosennej, które zachwyca człowieka, nie pociągnęło nas do miłowania Stwórcy i Matki Najświętszej. Prośmy Ją, byśmy odczuli i zrozumieli piękno i szczęście życia w łasce Bożej. Prośmy Ją, aby Ona sama zasiała kwiaty cnót w naszych sercach i pomogła im rozwinąć się ku większej chwale Bożej.

Podobne myśli wyraził w zeszłym wieku poeta angielski Gerard M. Hopkins w wierszu pt. Wiosna. "Nic nie jest tak piękne - zaczyna - jak wiosna", kiedy wszystko jest w harmonii doskonalej. "Czymże są - pyta - wszystkie te soki i całe to wesele? To resztka - odpowiada - pierwotnego stanu ziemi, w ogrodzie Edenu". Poeta robi aluzję do niewinności pierwszych ludzi w rajskiej epoce, której echem jest niewinność dzieci. I prosi Jezusa, Syna niewinnej Dziewicy, by je ustrzegł przed skażeniem grzechu.

Właściwie wiosną, która nigdy nie przemija, uosobieniem prostoty, świeżości i niewinności jest Niepokalana, młodsza od grzechu, jak napisał Bernanos. Na widok Jej niepokalaności odzywa się w nas tęsknota za niewinnością. Ona też prowadzi nas do jej źródła - do swego Syna.

Wieczna bowiem wiosna w duszy Maryi to pełny owoc tajemnicy paschalnej. Otrzymała przywilej niepokalaności dzięki zasługom Chrystusa. I my korzystamy z Jego Odkupienia, gdy obmywa nasze dusze woda Chrztu św. Odżywa w nas czy utwierdza się łaska Boża przez spowiedź i Komunię św. Każda Wielkanoc dobrze przeżyta to wiosna w naszej duszy.

Im kto więcej zbliży się do Niepokalanej, tym bardziej jego życie przypomni Jej wiosnę duchową. O św. Maksymilianie, wielkim miłośniku Niepokalanej, napisał jeden z weteranów niepokalanowskich: "Jego bogate życie wewnętrzne tryskało młodością i wydawało się z każdym dniem bardziej nowe i takie wiośniane".

"Królowo Rajska, wesel się"

W okresie wielkanocnym zamiast Anioł Pański odmawiamy czy śpiewamy antyfonę Regina coełi laetare: "Królowo Rajska, wesel się, alleluja, albowiem któregoś nosić zasłużyła, alleluja, zmartwychwstał jako powiedział, alleluja. Módl się za nami do Boga, alleluja".

Mówią, że w VI wieku w czasie zarazy grasującej w Rzymie papież Grzegorz Wielki zarządził procesję pokutną z obrazem Matki Bożej Ara Coeli. Kiedy procesja doszła do grobowca Hadriana, usłyszano śpiew anielski: Regina coeli laetare, aż do stów: "zmartwychwstał jako powiedział". Wtedy papież zawołał: "Módl się za nami do Boga". I ujrzał w górze anioła, jak chował miecz do pochwy na znak, że zaraza ustała. Odtąd ów grobowiec nosi nazwę Zamku Anioła, a na jego szczycie widnieje posąg anioła chowającego miecz.

Antyfona ta doskonale wyraża radość Matki Najświętszej i całego Kościoła ze zmartwychwstania Pana zarówno cielesnego, w trzy dni po Jego śmierci na krzyżu, jak duchowego - w duszach odrodzonych sakramentalnie, uwolnionych z zarazy i śmierci grzechowej.

W niedziele powielkanocne Ojciec Święty odmawiając w południe z ludem zebranym na Placu św. Piotra antyfonę Regina coełi laetare wzywa, byśmy przy boku Niepokalanej korzystali jak najpełniej z tajemnicy paschalnej.

[99]

Oto Niedziela Biała, w oktawę Wielkanocy. Jan Paweł II zachęca: "Niech droga Maryi będzie także naszą drogę... Jak Ona, radując się z powodu zmartwychwstania Syna, jest źródłem naszej radości, tak i my zobowiązujemy się być radością Maryi, pozwalając, by Chrystus Odkupiciel kształtował w nas życie nadprzyrodzone aż do wiecznej radości w szczęśliwej ojczyźnie, wraz z Nią, Królową niebios" (10 IV 1983).

W III Niedzielę wielkanocną Kościół czyta nam w tym roku Ewangelię o ukazaniu się zmartwychwstałego Pana Apostołom nad jeziorem Genezaret i o powierzeniu św. Piotrowi pieczy pasterskiej nad Kościołem: "paś baranki moje, paś owce moje" (J 21,15-16). Przypomina nam się końcowa scena "Męki Pańskiej" oglądanej w Niepokalanowie: wręczenie przez zmartwychwstałego Jezusa kluczy Piotrowi, przy tryumfalnym śpiewie: "Idziesz przez wieki... O Jezu Chryste, nasz Królu, króluj nad nami, władaj sercami...". Obecny następca Piotra ukazuje nam Maryję jako "największy «sukces» tajemnicy paschalnej" i zaprasza, byśmy za przykładem Maryi przyjęli Chrystusa, "który nam przebacza, odkupuje nas, zbawia i dokonuje w nas paschalnego przejścia ze śmierci do życia" (17 IV 1983).

IV Niedziela wielkanocna to Niedziela Dobrego Pasterza, a zarazem Niedziela Powołań kapłańskich i zakonnych. "Zwracamy się - mówi Jan Paweł II do Bogarodzicy jako Matki zmartwychwstałego Pana w modlitwie Regina coeli laetare i równocześnie gorąco błagamy Ją jako Matkę Kościoła, aby przyczyniła się za nami w tej tak doniosłej sprawie". (28 IV 1985). Kościół ogląda się dziś szczególnie na młodzież polską, liczy na jej wspaniałomyślność, na misjonarzy z naszego narodu, którzy przyśpieszę królowanie Chrystusa w świecie.

W V Niedzielę, w której liturgia wskazuje na Chrystusa jako na drogę, prawdę i życie (rok A) czy jako na krzew winny (rok B) lub przypomina Jego przykazanie miłości (w [1985] r.), Papież znów odwołuje się do Maryi: "Niech nam dopomaga trwać w swoim Synu, w Chrystusie - krzewie winnym, abyśmy stanowili z Nim jedno ciało, ożywione Duchem wielkanocnej Pięćdziesiątnicy" (5 V 1985).

Posłuszni Matce Bożej Dobrej Rady

W wielu miejscach obchodzi się 26 kwietnia święto lokalne Matki Bożej Dobrej Rady, które ustanowił papież Benedykt XIII w 1727 r.

W Litanii Loretańskiej nazywamy Maryję Stolicę Mądrości. Jest nią nie tylko dlatego, że nosiła w łonie i piastowała Syna Bożego, który jest Mądrością wcieloną, ale i dlatego, że przyjmowała z wiarą słowo Boże, przenikając do głębi jego treść i kierując się zawsze jego światłem. W związku z tym "nikt inny tak jak Ona nie potrafi nas wprowadzić w Boski i zarazem ludzki wymiar tajemnicy Odkupienia", jak stwierdził Jan Paweł II w Encyklice Redemptor hominis. Przy Maryi łatwiej też rozpoznajemy, co jest prawowierne, zgodne z Objawieniem.

Wzywamy Maryję jako Matkę Dobrej Rady. Ona, jak pisał Leon XIII, w Bogu "widzi i zna dużo lepiej niż ktokolwiek inny to, co nas dotyczy, jakiej pomocy nam potrzeba w życiu obecnym, jakie grożą nam niebezpieczeństwa... Ona też bardziej niż ktokolwiek inny może i pragnie przynieść swoim ukochanym dzieciom pociechę, siłę, pomoc wszelkiego rodzaju".

Św. Maksymilian szukał pomocy Matki Dobrej Rady w świetle Jej Niepokalanego Poczęcia. Pisze o nim Żegota Buczkowski, po wywiadzie, jakiego mu udzielił w 1939 r.: "O. Dyrektor w Niepokalaną jest wpatrzony, w Niej zasłuchany... Niepokalana jest niejako jego duchowymi oczyma, przez które patrzy on w siebie i przed siebie. Duch Niepokalanej stanowi dla niego probierz, którym ocenia i mierzy ludzi, rzeczy, zjawiska i sytuacje" W ten sposób "Niepokalana jest źródłem roztropności. Patrząc przez Nią, patrzy się na świat ducha i materii pod kątem oceny rzeczywistości".

W listach i przemówieniach Twórcy MI można znaleźć wiele praktycznych rad, zarówno gdy chodzi o uświęcenie własne, jak apostolat. Czerpał je z własnego doświadczenia: "Dusza w modlitwie, w częstym a serdecznym z Nią przestawaniu coraz doskonalej będzie Ją rozumieć, Jej Bożą niepokalanością się zachwycać i miłością ku Niej rozpłomieniać. Niepokalana poda każdemu odpowiednie pomysły, jeżeli do Niej się zwróci jak dziecko do matki i rozważy, co mógłby zrobić w swoim stanie, warunkach i okolicznościach, by dla Niej, dla Jej Rycerstwa zdobyć jak najwięcej dusz".

Dziś w teologii coraz bardziej się podkreśla wymownie to ukazuje Urs von Belthasar - że Kościół musi czerpać natchnienie z "tak" Maryi i wciąż dostrajać się do Niej. Nie tyle chodzi tu o Jej naśladowanie, co o utożsamienie się z Nią, o włączenie się dynamiczne w Jej życie. Mamy tak postępować, [100]jakby postąpiła na naszym miejscu, tu i teraz, Niepokalana. Wtedy nasze postępowanie będzie roztropne, miłe Bogu, pożyteczne dla nas i dla całego Kościoła.

Kiedy czytam zwierzenia czytelników "Rycerza", z których wiele publikujemy w rubryce "Matka Boża w moim życiu", znajduję potwierdzenie słów, Piotr naszych czasów jakimi znany mariolog wioski o. Stefan De Fiores zakończył jedno ze swoich dziel: "W przyszłości nie akademicy będą mówić o Maryi, ale świadkowie, ci, którzy według Jej wzoru angażują się - słuchaniem i życiem - w urzeczywistnianie Królestwa Bożego".