Gdy Ojciec Święty ogłaszał Rok Maryjny, czyż nie chciał, abyśmy spoglądali na Maryję okiem żywej wiary, w świetle Jezusa, Jezusa ukrzyżowanego i Jezusa w chwale? Jeżeli Maryja uczy nas patrzeć na Jezusa, to Jezus i Duch Święty uczą nas patrzeć na Maryję i kochać Ją tak, jak powinniśmy Ją kochać: nigdy nie zdołamy pokochać Jej tak, jak Ją ukochał Jezus. A przecież ta miłość Jezusowa do Niej pozostaje miarą naszej miłości.
Im więcej pokochamy Maryję, tym więcej pozwolimy Jej wychować nas, to znaczy urzeczywistnić w nas istotne dzieło Ducha Świętego. Patrząc na Maryję i kochając Ją, rozumiemy lepiej rzeczywiste wymagania Ducha Świętego co do Kościoła dzisiejszego, w jego tak wielkich walkach, w jego słabości, w jego wielkości Bożej i w ułomności jego członków, ułomności takiej, że niektórzy w swoim wspólnictwie ze Smokiem, Wężem starodawnym, Szatanem, Przeciwnikiem (por. Ap 12,9; 1 P 5,8; 2 Tes 2,4) dochodzą aż do nastawienia się przeciw własnej Matce, przeciw Kościołowi. Maryja daje nam wnikliwą świadomość walk i pokus, przez jakie musi przechodzić dziś Kościół.
Te walki i pokusy są w istocie całkiem właściwe końcowi naszego wieku XX, jak to przypomniał biskupom francuskim Ojciec Święty w 1980 r.: "Można by niemal powiedzieć, że obecną pokusą jest «meta-pokusa» - ponad-pokusa; idzie ona «ponad to» wszystko, co w ciągu dziejów stanowiło przedmiot pokusy człowieka i jednocześnie objawia, można by powiedzieć, samo dno wszelkiej pokusy. Człowiek współczesny jest kuszony, aby zbuntował się przeciw Bogu w imię własnego człowieczeństwa" (1 VI 1980).
Dzięki Maryi będziemy mogli przeżyć po Bożemu to wielkie przygotowanie na trzecie tysiąclecie Kościoła. Czyż w rzeczywistości Maryja nie jest zawsze ukrytym źródłem wszelkiej odnowy w Kościele? Nasze zaś przygotowanie na to trzecie tysiąclecie wymaga istotnie wielkiej odnowy, może najgłębszej odnowy, jaką kiedykolwiek przeżył Kościół.
Tłumaczono z Lettre aux amis nr 11
