Otrzymaliśmy list z placówki misyjnej OO. Werbistów w Japonii, który w tłumaczeniu niżej podajemy:
Przewielebny Ojcze Redaktorze! Przede wszystkim dziękuję Wam wielokrotnie za. przysyłanie polskiego, "Rycerza", którego zawsze z radością oczekuję. Pomimo, że jestem Słowakiem, wszystko rozumiem. Was kocham Bracia z Nagasaki już tu mnie wiele razy odwiedzili, to zawsze po słoweńsku porozmawiamy. Ostatnim razem u nas w Nagoyi rozdali wiele egzemplarzy "Rycerza". Pan Bóg niech im i wam błogosławi. "Rycerz" zaiste wiele dusz pogańskich przywodzi na prawą drogę zbawienia.
W załączeniu posyłam Wam fotografię (patrz wyżej) naszych dzieci. Piszę po słoweńsku, ale myślę, że mnie zrozumiecie, jak ja po polsku.
Serdecznie Was pozdrawiam i proszę o modlitwę.
oddany Br. Benignus SVD
* * *
Przeczytawszy w jednym z numerów "Rycerza" o traktowaniu naszego miesięcznika na równi z różnymi podłymi piśmidłami, nie mogę się powstrzymać, żeby. Wielebnym Ojcom nie wyrazić, co sam o tym piśmie sądzę - wybierałem się zresztą od dawna podziękować Ojcom za tę możność moralnego rozpogodzenia się i wzmocnienia, jaką daje "Rycerz". I biedni naprawdę ci ludzie, których nie pociąga zawarta w "Rycerzu" miłość Boża, ukochanie czystości i świętych cnót, modlitwa serdeczna, wzruszająca modlitwa do najlepszej i najdroższej z matek. Czyż z tego właśnie może ktokolwiek ukuć zarzut przeciw "Rycerzowi"?
"Dusza chętna, ale ciało słabe! Tak łatwo, my praktykujący katolicy wpadamy w bezmyślność i lenistwo - które są wodą na młyn szatański. I broni nas od tego - właśnie "Rycerz". Gdy czytam o zorganizowaniu nabożeństw majowych na jakiejś pensji, gdy czytam o pełnym radości wyrzeczeniu misjonarzy, przejętych miłością do naszego Boskiego Mistrza i Jego Świętej Matki - o potężnych, żywiołowych manifestacjach Katolicyzmu na Zjazdach Eucharystycznych, o męczeńskiej wierze chrześcijan w Rosji sowieckiej, o nawróceniu zatwardziałych przeciwników Kościoła, o tym, że nędza poleska, nie mająca czasem co do ust włożyć, wystawia, Bóg wie jakim trudem świątynię katolicką, że najwyższe sfery jakiegoś państwa urządzają sobie rekolekcje zamknięte, a najdostojniejsi przedstawiciele anglikanizmu, żądają połączenia z Kościołem - gdy to wszystko czytam, rozgrzewa mi się serce pragnieniem lepszej służby Panu, służby bardziej czynnej bardziej oddanej.
"Rycerz" nie zostawia ci nigdy niesmaku, "Rycerz" to nie pierwsze lepsze pisemko, które się przeczyta i odłoży, bez pożytku, bez wrażenia. "Rycerz" to posłaniec Ducha, przychodzący do wszystkich warstw społecznych i dla wybitnych zbawienny. Jestem pewien, że tak jak ja, myślą wszyscy rycerze Niepokalanej, ale my to sobie za mało mówimy - mówimy więcej i głośniej, aby to słyszeli ci, którzy "Rycerza" nie szanują. Jesteśmy z naszego pisma dumni, jest ono naszą radością i nadzieją. Oby Niepokalana sprawiły, aby stał się nią dla wszystkich.
Z wyrazami czci dla Przewielebnych Ojców
Warszawa, dnia 29 września 1933 r.
Zbigniew Knaflewski, mag. praw