Ibenga, 15 lipca 1987
Kochany Ojcze Redaktorze,
...Co do mojej pracy wśród najbiedniejszych, to przekonałem się, że trzeba tylko zaufać Niepokalanej i św. Józefowi, a rzeczy niemożliwe stają się możliwymi.
Pisałem na Zielone Święta, że mam problem z zaopatrzeniem naszych podopiecznych w cieple koce, bo tu koce bardzo podrożały. Miałem część od braci Czechów i coś z Niemiec Wschodnich, trochę od Polonii z Australii, a część kupiłem po wygórowanej cenie. Ale to wszystko było mniej niż jedna trzecia tego, co było potrzebne. I wspomniałem w liście, że ufam Niepokalanej i św. Józefowi, iż mi dopomogą zaopatrzyć w koce i pozostałych biedaków przed porą zimną, która teraz tu się panoszy (rano temperatura często spada do 3, a nawet 5 i 6 stopni Celsjusza poniżej zera - ojcu Dominikowi Lanca pomarzły wszystkie warzywa i wiele drzew mango). I oto szybciej niż się spodziewałem, znalazły się pieniądze i okazja zakupienia potrzebnej ilości ciepłych koców, co uważam za mały cud. Moi biedni są już zaopatrzeni.
Skąd pieniądze? Jedna dobrodziejka pisała, że jej siostra choruje na nogę: rana się nie goi, lekarze opuścili ręce. Wezwałem podopiecznych do modlitwy, została też odprawiona Msza św. Po dwóch tygodniach przychodzi list z zawiadomieniem, że nie ma poprawy, ale już w tydzień potem - radosna nowina, że rana znikła, że chora wstała i pracuje normalnie. Wdzięczna dobrodziejka przysyła sto dolarów. Podobnie było w dwóch innych przypadkach.
Cieszy mnie kontakt korespondencyjny z sąsiadami Czechami i Niemcami nie tylko dlatego, że wspierają oni naszą misję materialnie, ale że widzę, jak coraz bardziej zbliżają się do Niepokalanej. Korespondenci niemieccy to przeważnie studenci filozofii i teologii - protestanci. Jakże oni przychylnie nastawiają się do naszego Kościoła, jak pragną całkowitego połączenia chrześcijan! Załączam list od studenta z Erfurtu (z 29 kwietnia 1987), który cieszy się ze zbliżenia między protestantami i katolikami oraz wyraża nadzieję na pojednanie. Jedno młode małżeństwo protestanckie z NRD podjęło się dziękować w moim imieniu dobrodziejom, tłumacząc na niemiecki moje zawiadomienia o otrzymaniu paczek i słowa podzięki. Jest to wielka ulga dla mnie. W Wielkim Poście załączyłem w listach do dobrodziejów ulotkę o św. o. Maksymilianie, wspominając, że miał on tak wielką miłość, iż oddał życie za bliźniego, jak Chrystus Pan za nas. Podziękowali mi gorąco za ulotkę zaznaczając, że to ich jeszcze bardziej jednoczy z nami.
Jest to naprawdę kontakt braterski, więcej niż ekumeniczny. Może się tu źle wyraziłem, ale nieraz widzę, jak szafuje się tym słowem: ekumenizm, a życie mówi co innego...
Br. Patrycy M. Gumienny
Ndola, 1 listopada 1987 r.
U nas ten rok biegnie pod znakiem wielkiego utrudzenia, ale też szczególnej Opatrzności Bożej nad dziełem Mission Press. Urosło ono do poważnego wydawnictwa. Pełni podwójną rolę: apostolatu prasowego i społeczną, gdyż zatrudnia 40 ludzi. Sytuacja ekonomiczna kraju jest więcej niż krytyczna. Bezrobocie się zwiększa, dlatego każde miejsce pracy się liczy i to bardzo.
Kościół katolicki zaangażował się w pełni w niesienie pomocy krajom rozwijającym się. Jestem przekonany, że gdyby Kościół publikował w prasie to wszystko, co czyni dla dobra ubogich, cierpiących, dotkniętych klęskami ży[3]wiołowymi - to trzeba by było wypełnić wiele szpalt każdego dziennika. Wystarczy przejść poprzez szkoły, szpitale, sierocińce, schroniska dla kalek, sierot i starców, by się o tym przekonać.
Choroba AIDS szerzy się i tutaj. Mission Press wydało plakat ostrzegający przed tą chorobą. Światowa opinia lekarzy jest zgodna, że tę chorobę wywołało naruszenie porządku moralnego. Trzeba było aż takiego wstrząsu (dopuścił go Bóg); aby nawet niewierzący zrozumieli, że zdrowie rodziny ludzkiej i cała jej przyszłość zależy od zachowania praw natury, czyli praw Bożych.
Z okazji Roku Maryjnego wydawnictwo Mission Press opublikowało encyklikę Jana Pawła II Matka Odkupiciela w językach: angielskim i bemba oraz wznowiło nakład książeczki Aim Higher, w której są zebrane myśli maryjne św. Maksymiliana Kolbego...
Br. Artur M. Sobiech
