Mam parę egzemplarzy "Rycerza Niepokalanej" sprzed wojny i z ciekawości porównałam je z obecnymi, które czytam dokładnie. W tamtych często pisano o Niepokalanowie, ożyciu i pracy zakonników, a teraz nie widzę takich czytanek - napisała do nas pani Maria J. z Warszawy.
Ma Pani rację. O naszym zakonnym życiu i pracy piszemy mało nie tyle przez skromność, lecz dlatego, by dać miejsce tematom pożyteczniejszym, a równie ciekawym. Poza tym porównując czasy dawne i teraźniejsze trzeba stwierdzić, że kiedyś mało kto wiedział, jak dojechać do Niepokalanowa, dziś pielgrzymują tu różnymi sposobami tysiące ludzi, którzy mogą osobiście poznać zakonnika we franciszkańskim habicie i przyjrzeć się niektórym jego zajęciom. Myślę jednak, że trzeba coś od czasu do czasu napisać i na ten temat.
Jest nas obecnie w Niepokalanowie 340: 28 ojców, 162 braci, 17 nowicjuszy, 110 uczniów Niższego Seminarium Duchownego i 23 kandydatów do zakonu. Zrozumiałe, że liczby te często się zmieniają, bo śmierć nie omija klasztorów, a kandydaci do zakonu zmieniają zdanie i mają do tego prawo.
Program dnia wypełnia nam modlitwa i praca. Mamy też chwile odpoczynku. Młodsi wtedy nie gardzą piłką, jeśli tylko sprzyja pogoda, starsi ograniczają się do spacerów, zwykle po wygodnej drodze prowadzącej do papieskiego ołtarza.
O naszej pracy, której, dzięki Bogu, nie brakuje, można dużo pisać. Przede wszystkim jest różnorodna: duszpasterstwo, w bazylice i w parafii, katechizacja dzieci i młodzieży, obsługa duchowa i grzecznościowa pielgrzymów, praca wydawnicza - najpierw w redakcjach, a następnie w drukarni, introligatorni i wysyłalni, nauczanie nowicjuszy, małoseminarzystów i kandydatów, praca codzienna i zwyczajna w ogrodzie, kuchni, piekarni, pralni i tak dalej. Wyliczać można długo. Każde zajęcie wymaga uwagi i umiejętności. Do trudniejszych, ale miłych należy obsługa pielgrzymów. Przybywa ich dużo. Przykładowo tylko podam, że z noclegów w domu pielgrzymkowym skorzystało w 1984 roku 46587 osób, dla pielgrzymów uruchomiono 2090 razy Panoramę Tysiąclecia i 1862 razy Misterium Męki Pańskiej. Salę Pamiątek św. Maksymiliana zwiedziło około 60000 osób, czyli średnio 160 dziennie. Do Niepokalanowa przybywa też wiele grup zagranicznych, którym często musimy służyć jako tłumacze. W ubiegłym roku odwiedziło nas 990 Włochów, 953 Francuzów, 559 Amerykanów, 378 Kanadyjczyków, 304 Irlandczyków, 100 Anglików, 128 Szwedów, 140 Norwegów, 116 Australijczyków, 294 Duńczyków, 473 obywateli NRD, 227 z RFN, 10 z Czechosłowacji, 3 z Austrii. Od czasu beatyfikacji św. Maksymiliana Kolbego Niepokalanów stał się celem pielgrzymek i przez to musiał podjąć nowe apostolskie zadanie.
Koniecznie trzeba wspomnieć o istnieniu i działalności Ochotniczej Straży Pożarnej, która, praktycznie więcej służy okolicznym ludziom niż zakonnej rodzinie. Pożar, powódź, zatonięcie człowieka, obalone przez wichurę drzewo i tym podobne losowe wypadki prawie automatycznie włączają alarmową syrenę, zwołującą braci strażaków do akcji. Naczelnik, br. Czesław Ocetek, twardą ręką szkoli młodych strażaków, również młodzieżową drużynę z Niższego Seminarium. Niech ich wszystkich ma w swojej opiece św. Florian, patron od ognia.
Maj w Niepokalanowie jest wyjątkowo piękny. Świeża zieleń, mnóstwo kwiecia. Ptactwo bardzo upodobało sobie ten zakątek - franciszkański klasztor. Miesiąc Maryi upiększają także wykonywane przez zakonnych trębaczy melodie pieśni maryjnych, które płyną z wieży niepokalanowskiej bazyliki każdego dnia wczesnym rankiem i wieczorem po nabożeństwie majowym.
Chwalcie łąki umajone, góry, doliny zielone, chwalcie z nami Panią Świata...
