Z listów do Redakcji

Coraz częściej napływają do redakcji "Rycerza", czasem nawet adresowane "do rąk własnych naczelnego", listy z prośbą o prenumeratę. Zwykle ich autorzy podają argumenty, że prośba jest szczególna, wyjątkowa i dlatego powinna być spełniona. Radzibyśmy z całego serca zaspokoić wszystkie prośby, cóż jednak robić w sytuacji, gdy nakład "Rycerza" jest ściśle ograniczony? Czy godzi się zabrać abonamenty jednym, aby dać je drugim? Obyczaje wydawnicze na to nie pozwalają, a zdarza się niezwykle rzadko, aby czytelnik sam zrezygnował z abonamentu. W miejsce zmarłego rodzina przysyła nowy adres. Opłaty też nie wchodzą w grę, gdyż za prenumeratę przyjmujemy dobrowolną ofiarę. Taka była wola św. Maksymiliana. Dlatego, dopóki nie będziemy mieli możliwości podwyższenia nakładu, proponujemy i prosimy Czytelników, aby dzielili się "Rycerzem" z tymi wszystkimi, którzy chcieliby go przeczytać. Rozumiemy wprawdzie, że miło jest mieć pismo, które się lubi, tylko dla siebie, ale przecież pożytek duchowy bliźniego znaczy więcej niż najpiękniej oprawiony rocznik w domowej biblioteczce. Wiemy, iż wielu czytelników użycza "Rycerza" sąsiadom lub znajomym i słusznie poczytują to sobie za rodzaj apostolstwa. Pani Halina O. z Warszawy pisze: "Znając trudności, jakie są związane z nakładem «RN», staram się, aby moja rodzina i inni mogli się z nim zapoznać". "Znowu po latach - napisała p. Apolonia G. z Kowar - otrzymałam od ojców franciszkanów niebieskiego gościa [Rycerza]. Noc nieprzespana z radości, że wrócił wreszcie, tylko że nie mam go w domu. Daję czytać, komu tylko mogę, sąsiadom, rodzinie, paniom przy piaskownicy bawiącym swoje dzieci, moim dzieciom, a wreszcie już i wnuczkom". Albo czytelniczka p. Barbara K. z Rudna: "Niespodzianką było dla mnie zamieszczenie fragmentu mojego listu w artykule o cierpieniu. Zachowałam sobie ten numer na pamiątkę. I tylko ten numer, bo inne wędrują dalej i to bezpowrotnie. Chcę, aby jak najwięcej osób czytało «Rycerza», więc przeczytane numery daję znajomym, a od nich biorą inni".

Wszystkim tym, którzy dzielą się "Rycerzem" z innymi, gorąco dziękujemy.


Zakład dla chronicznie chorych

W Warszawie, przy ul. Żywicznej 40, Zgromadzenie Sióstr Felicjanek prowadzi Zakład dla Chronicznie Chorych Kobiet. Bezpieczeństwo pensjonariuszek i warunki, w jakich mieszkają, zmusiły nas do podjęcia się rozbudowy Zakładu.

Jest to inwestycja duża, której same nie sprostamy. Zwracamy się więc z serdeczną prośbą do wszystkich ludzi, dobrodziejów, którym nie jest obojętny los człowieka starego i chorego, o pomoc modlitewną i finansową. Bardzo cenny jest każdy gest życzliwości, każdy wyraz solidarności z tym dziełem związany. Ofiary pieniężne można wpłacać na konto Zakładu: Oddz. IV PKO w Warszawie, nr 1544-8934-136 łub na adres Zakładu.

Wyrazem naszej wdzięczności jest Msza święta, sprawowana każdego miesiąca w naszej kaplicy, w intencjach Dobrodziejów.

Siostry felicjanki
[okładka s. III]

Grafika ogłoszeniowa

[Rys. okł. s. III]