Z listów do Redakcji

Przychodzą do redakcji naszej różne listy: zdawkowo miłe, przyjemnie życzliwe. Ale niekiedy zdarzają się takie, nad którymi trzeba się głębiej zastanowić.

Autorem jednego z nich jest Tadeusz, człowiek z podstawowym wykształceniem.

"Jako syn wielodzietnej rodziny niezamożnego gajowego, osierocony przez matkę od dzieciństwa, zapamiętałem sobie swego ojca, jego uczciwość, religijność, poświęcenie się dla dzieci, bowiem po śmierci żony nie szukał drugiej. Sam wychowywał dzieci, a jeszcze pomagał bliźnim. Chociaż nieraz było głodno i ciasno w jego domu, przyjął troje bezdomnych, których wyparła się rodzina".

Autor listu opowiada dalej szczerze, jak mimo wszystko mało działał na niego przykład ojca, kiedy stał się lekkomyślnym w młodości. Nie słuchał napomnień ojca, lekceważył swoje obowiązki katolickie.

W czasie pewnej zabawy, posądzono go bezpodstawnie o pobicie pewnego człowieka. Znalazł się nawet świadek, który twierdził, że naocznie widział, jakoby Tadeusz brał główny udział w owym zajściu. Ojciec nie szczędził środków, mimo swej biedy, ażeby bronić syna.

Sprawa ostatecznie została wygrana.

Dopiero to doświadczenie i cierpienia wywołały przełom w życiu Tadeusza. Zrozumiał, jak dotychczas źle postępował, jak dobrego miał ojca. To przekonało go, że tylko drogą uczciwości można uzyskać spokój sumienia. Ten krzyż stał się dla niego znakiem, jak należy postępować. Oto jego własne słowa:

"Krzyż Jest tajemnicą, gdy na niego patrzymy, lecz gdy dźwigamy, poznajemy tajemnicę. Uważam, że krzyż jest człowiekowi potrzebny, może też dlatego wśród praktykujących katolików jest tak wielu, którzy cierpią więcej niż inni. Powróciłem przez cierpienie do Boga, chociaż życie moje nie stało się przez to lżejsze. To ojciec miał rację, gdy od młodości zachęcał mnie do uczciwego życia, w zgodzie z Bogiem i Matką Najświętszą".

Tadeusz

"Moi znajomi twierdzą, że «tylko Bóg może działać cuda, a nie zaś święci». Ja Jestem przekonana, że zachowując wytrwale odniesienie swoje do Boga, mogę przecież zwracać się do św. Antoniego czy św. Maksymiliana o pomoc, nie obrażając wcale Pana Boga. Jak to wyjaśnić?"

A. T.

Proszę się uspokoić. Prawdziwe są obydwie opinie. Przede wszystkim jest prawdą, że niezwykłe zdarzenie, nie przeciw ale obok praw natury, można słusznie nazwać "cudem". Cud zależy więc od Boga, ponieważ objawia Jego wszechmoc. Ale jest także prawdą, że Bóg przez swoich świętych działa cuda prawdziwe i właściwie uznane. Jezus powiedział: "Zaprawdę, mówię wam: także ten, kto wierzy we mnie, będzie dokonywał czynów, które ja spełniam, a nawet i większych dokona, bo ja idę do Ojca" (J 14,12). Ewangelie świadczą, że i apostołowie czynili cuda. Znajomi Pani mają rację mówiąc, że tylko Bóg własną mocą czyni cuda, święci natomiast działają je nie swoją, lecz Bożą mocą.

Sam Kościół, aby ogłosić chrześcijanina świętym, który żył jako doskonały uczeń Jezusa, żąda przynajmniej dwu cudów dokonanych nie przez niego, ale za jego wstawiennictwem. Bez wątpienia więc, cud jednocześnie jest dowodem potęgi Boga i wstawiennictwa świętych.

[280]

..."Pragnę zapewnić, że «Rycerz» przez cały dwuletni okres, bo tak długo już po wznowieniu go otrzymuję, jest oczekiwanym gościem w naszym domu, przyjmowanym z radością przez wszystkich domowników, a więc męża I trójkę moich dorosłych dzieci. Dla mnie to pismo stanowi źródło pociechy i czytam je nawet wtedy, gdy jestem już bardzo, bardzo zmęczona, a czytam «od deski do deski». Posiadam cały rocznik 1982 oprawiony, abym mogła sama wracać do artykułów najbardziej ulubionych i krzepić się duchowo, a także użyczać sąsiadom i znajomym. Mam w swoim otoczeniu ludzi chorych, samotnych, których także taka lektura mocno podnosi na duchu".

Wanda S. | Toruń, 13 XII 1983

... "Z «Rycerza Niepokalanej». którego otrzymuję, korzysta jeszcze co najmniej 5 rodzin. Chętnie udostępniam im przeczytanie, gdyż jest to mój mały udział w głoszeniu słowa Bożego... Odbyłem już cztery razy pielgrzymkę pieszą z Warszawy na Jasną Górę. Zachęcam każdego, kto może chodzić, aby w swym życiu odbył choć jedną taką pielgrzymkę. Będzie miał wspaniałe przeżycie, dozna wiele radości, może wiele u Boga uprosić za przyczyną Pani Jasnogórskiej".

Władysław | Warszawa, 14 11 1984