Sporo czytam ostatnio w pismach i słyszę w radio o jakiejś fundacji rolniczej. Proszę, napiszcie o tym w Waszym piśmie.
(Adres znany redakcji) - Czytelnik
FUNDACJA ROLNICZA - określenie to oznacza inicjatywę Polskiego Episkopatu w sprawie pomocy rolnikom indywidualnym i rzemieślnikom pracującym dla wsi. Pomysł zrodził się w roku 1981 i powoli sprawa się rozwija. Na razie są jedynie stawiane pierwsze kroki. Oto Ks. Prymas Józef kardynał Glemp powołał (9 VI 84) Komitet Organizacyjny Fundacji Rolniczej pod przewodnictwem prof. Andrzeja Stelmachowskiego. Komitet ma za zadanie nawiązać kontakty z przedstawicielami Episkopatów Republiki Federalnej Niemiec, Belgii, Kanady i Stanów Zjednoczonych A. P. w celu zgromadzenia odpowiednich środków finansowych. Następnie musi on opracować statut i postarać się o jego zatwierdzenie i zarejestrowanie przez władze państwowe.
Bliższe szczegóły na ten temat czerpiemy z wywiadu Leona Bójko z Prof. A. Stelmachowskim, zamieszczonego w tygodniku "Przegląd Katolicki" (12 VIII 84, nr 8).
Proszę przedstawić w zarysie założenia Fundacji.
Pomysł wydatnego wsparcia rolnictwa indywidualnego zrodził się w łonie Episkopatu Polski jeszcze w roku 1981. W r. 1982 myśl ta została wznowiona w rozmowie z Episkopatami zachodnimi. Założenia zostały przedstawione władzom państwowym we wrześniu 1982 r. Są one następujące: z inspiracji Episkopatu Polski i przy poparciu Episkopatów Europy Zachodniej i Ameryki Północnej zgromadzone zostaną fundusze w twardych walutach. Za pieniądze te chcemy nabywać środki produkcji lub wyposażenia rolnictwa, sprowadzać je do kraju sprzedawać na zasadach handlowych. Fundusze złotówkowe, zgromadzone tą drogą w kraju, będą z kolei użyte na dofinansowanie wszelkiego rodzaju przedsięwzięć służących wsparciu produkcji rolnej lub poprawie warunków życia na wsi.
Zatem w ramach Fundacji nic nie będzie rozdawane i rozdzielane?
To należy szczególnie podkreślić, bo już często Fundacja jest traktowana jako jeszcze jedna placówka charytatywna. Działalność charytatywną też będziemy wspierać, ale będzie ona odbywać się poprzez zupełnie odrębną instytucję - Komisję Charytatywną Episkopatu. Fundacja będzie zajmować się wspieraniem i rozwijaniem działalności gospodarczej samych rolników. Nie chcemy też, by ograniczało się to do prostego handlu, samego aktu kupna-sprzedaży. Chcielibyśmy, by to sami rolnicy zaczęli sobie pomagać - tworzyć spółki maszynowe, wspólne przedsiębiorstwa w rodzaju przetwórni owoców czy mleczarni, podejmować takie prace, które przyczyniłyby się do ułatwienia życia na wsi, np. zaopatrzenie w wodę itp. My możemy pomóc w pierwszym stadium organizacyjnym, dać wsparcie finansowe, sprowadzić niezbędne a niedostępne w kraju elementy instalacji. Słowem - chcielibyśmy, by sama wiejska społeczność nabrała więcej życia, uwierzyła we własne możliwości i pożytki płynące ze wspólnego działania. Dość często rolnikom nawet nie brakuje pieniędzy, nie mają natomiast na co ich wydać, nie widzą sposobu, który pozwoliłby wykorzystać posiadane zasoby dla własnego lub wspólnego pożytku.
To chyba nie znaczy, że hierarchia kościelna będzie organizowała i kierowała pracami w rolnictwie, czy zajmowała się działalnością handlową?
Fundacja Rolnicza będzie pod opieką Kościoła, ale będzie instytucją w pełni autonomiczną. Episkopat Polski chce użyć swego autorytetu i szacunku, jakim cieszy się w świecie, by pomóc w zgromadzeniu niezbędnych funduszy. Fundacja nie będzie robić za kogoś, nie będzie wyręczać, konkurować. Chcemy, by ożywiły się pewne procesy gospodarcze na wsi.
Jakie planujecie kwoty?
Na pierwszy okres, na przedsięwzięcia pilotowe w wybranych rejonach i gminach, chcemy zgromadzić około 28 milionów dolarów - w różnych walutach oczywiście. W pierwszym roku realizacji programu głównego planujemy zebranie 170 mln dol., a następnie kontynuowanie działalności w nieco większej skali jeszcze przez cztery lata następne.
Czy można liczyć, że kościelna Fundacja Rolnicza zacznie działać jesienią tego roku?
Ja na to liczę.
