Wywiad z o. Piotrem M. Dessus C. S. Jean.
- W czasie wizyty Ojca Świętego we Francji w październiku [1986] r. reporter "Tygodnika Powszechnego" zwrócił uwagę w Paray-le-Monial na gromadkę młodych zakonników, ostrzyżonych na krótko, w habitach popielatych. Poinformowano go, że należą do niedawno założonej tzw. Wspólnoty Św. Jana, mającej już, mimo kryzysu powołań we Francji, prawie 200 członków. Cieszę się, że Opatrzność Boża tak wam błogosławi.
- Szybki rozwój naszego zgromadzenia tak przedstawia, w sprawozdaniu urzędowym, bp Armand Le Bourgeois, który pierwszy przyjął nas do swojej diecezji: "W paźdz[ierniku] 1975 r. grupa francuskich studentów filozofii na uniwersytecie we Fryburgu szwajcarskim postanowiła wieść życie chrześcijańskie we wspólnocie braterskiej, w głębszym poświęceniu się Jezusowi. Było ich pięciu, wśród nich jeden kapłan. Nastawili się na życie modlitwy i pracy umysłowej w poszukiwaniu prawdy, by przygotować się, jeżeli taka będzie wola Boża, na apostołów. Grupą kierował o. Maria Dominik Philippe, dominikanin, profesor fryburski". Szukając formalnego uznania ze strony Kościoła, poczynili różne kroki, aż związali się na siedem lat z opactwem cysterskim w Lerins "jako oblaci regularni". W roku 1982 zgromadzenie otrzymawszy zatwierdzenie przez biskupa z Autun, stało się bardziej niezależne, otwarło własny nowicjat i dom studiów w Rimont. Miało wtedy 80 członków, a w sierpniu 1986 r. liczyło ich już 187 w 13 domach, rozsianych w różnych diecezjach Francji i za granicą. Dodam od [203]siebie, że na Wielkanoc tego roku było nas już ponad 200, w tym 51 kapłanów.
- Zdaje się, że genezy waszego zgromadzenia należy szukać w grupie uniwersyteckiej Rycerstwa Niepokalanej (MI) we Fryburgu, której duszą był o. Philippe.
- Rycerstwo Niepokalanej założył wśród nas o. Maurycy Moullet, franciszkanin szwajcarski, a o. prof. Philippe głosił nam, od początku 1974 r., konferencje miesięczne o Najśw. Maryi Pannie. Cenił on bardzo o. Kolbego i jego myśl maryjną, którą rozwijał. Ukazywał nam tajemnice Maryi, zwłaszcza tajemnicę Jej Niepokalanego Poczęcia, a w niej całą ekonomię zbawienia w świetle Miłosierdzia Bożego. Latem 1975 r. o. Philippe udał się do Rzymu, wraz z paru członkami tej grupy, aby zbadać możliwości urzeczywistnienia ich powołania zakonnego w ramach zakonu franciszkańskiego i MI. Ja sam marzyłem o życiu w Niepokalanowie, pragnąc też złożyć za przykładem św. Maksymiliana czwarty ślub - gotowości dla Niepokalanej na wszystko. Takie miałem powołanie. Gdyśmy zrozumieli, że nie można narzucać zakonowi warunków, postanowiliśmy założyć nowe zgromadzenie.
- Jaki jest charyzmat Wspólnoty Św[ietego] Jana? Jakie miejsce zajmuje w niej Maryja?
- Oddaję jeszcze głos biskupowi Le Bourgeois: "Po siedmiu latach istnienia Wspólnota uświadomiła sobie swój charakter zakonny, zakorzeniony w ży[c]iu monastycznym kontemplacyjnym, ale nastawiony też na kapłaństwo i apostolstwo, by służyć Kościołowi w jego misji powszechnej, kładąc nacisk na apostolat doktrynalny i kontemplacyjny, tak dziś konieczny". Maryja zajmuje takie miejsce w naszej Wspólnocie, jakie objawia w swej Ewangelii i w Apokalipsie św. Jan, nasz nauczyciel. Chodzi przede wszystkim o przymierze z Matką Najświętszą, jakie podyktował mu Pan Jezus na Kalwarii. "Dając mu Maryję za Matkę - wyjaśnia o. Philippe korzystając z nauki o. Kolbego - daje mu Ducha Świętego, który w Niej żyje w pełni, i pokazuje mu, jak ma żyć Duchem Świętym przez Nią i w Niej. A to, co jest słuszne dla Jana, jest słuszne dla każdego z nas. Maryja została nam dana, abyśmy otrzymali w pełni, przez Nią i w Niej, Ducha Świętego". Nasza Reguła życia wymienia Maryję aż osiem razy, by podkreślić Jej szczególną rolę, jaką ma mieć w życiu każdego członka Wspólnoty. W szczególny sposób kontemplujemy tajemnicę Współcierpienia Maryi, które pozwoliło Jej uczestniczyć w sposób jedyny w ofierze Chrystusa i tak przyczynić się do naszego zbawienia.
- By ukształtować się we właściwym duchu, zorganizowaliście własne studia: filozofii w Saint-Jodard i teologii w Rimont. Czy może mi Ojciec przedstawić zasady waszej formacji umysłowej?
- W Regule życia Wspólnoty czytamy: "Bracia w pracy umysłowej nastawią się przede wszystkim na poznanie Słowa Bożego według najgłębszej i najbardziej autentycznej tradycji Kościoła poprzez Ojców i św. Tomasza z Akwinu. To studium wymaga dziś poznania filozoficznego człowieka, które winno być realistyczne i dlatego ma się ono odbywać w szkole Arystotelesa i św. Tomasza, bez pomijania jednak wielkich problemów aktualnych, które chrześcijanin napotyka w świecie poddanym różnego rodzaju ideologiom". Filozofia grecka przygotowuje do Objawienia, bo jest zdolna dojść aż do Bytu Pierwszego, Źródła, czyli Początku oraz Celu wszystkich istot. Ważną rzeczą jest nawrót do tej filozofii dziś, gdy stykamy się z ideologiami najczęściej ateistycznymi lub agnostycznymi. To jest niewątpliwe otwarcie się na świat, jakiego pragnie Sobór Watykański II, rozumie się, w sposób rozsądny. Chciałbym dodać, że obecność Maryi w naszym życiu kontemplacyjnym i w studium jest jakby pieczęcią tego uświęcenia się w prawdzie, jakim chcemy żyć zgodnie z wolą Chrystusa wyrażoną w modlitwie arcykapłańskiej (por. J 17).
- A jak wygląda wasze apostolstwo? Jak pracujecie nad odnową chrześcijańską swoich krajów?
- Pracujemy według charyzmatu naszego instytutu, spiesząc z pomocą biskupom, którzy nas o to proszą. Przy naszych domach zakładamy ośrodki życia duchowego. W Cotignac przy powierzonym nam sanktuarium Matki Bożej Łaskawej powstał ośrodek Świętej Rodziny służący chrześcijańskiemu odrodzeniu rodzin. W Genewie w centrum miasta prowadzimy parafię św. Franciszka Salezego, nie zapominając o świadectwie życia zakonnego. Kilka lat temu nasi ojcowie, wspierani przez braci i katolików świeckich, powołali do życia trzy stowarzyszenia o celach bardzo konkretnych: "Wychowanie Św. Jana", będące na służbie kolegiów i obozów młodzieżowych; "Mądrość i Sztuka Chrześcijańska" - dla formacji artystów i organizowania imprez artystycznych w duchu chrześcijańskim oraz "Nadzieja Św. Jana" - dla ratowania tych, którzy stracili swą godność przez narkomanię, prostytucję i inne zboczenia.
- Pracujecie też na terenach misyjnych.
- Zaczynamy tę działalność. Na Tajwanie jeden z naszych ojców kieruje parafią, a kilku innych studiuje język chiński, przygotowując się do założenia klasztoru przy uniwersytecie w Taipeh, jak tego pragnie abp Kia. W Afryce mamy jeden klasztor na terytorium muzułmańskim - w Senegalu, przy sanktuarium Matki Bożej w Poponguine. Tego lata otwieramy klasztor w Kamerunie, gdzie obejmujemy parafię, kolegium i radiostację diecezjalną. Od roku nasi bracia pracują w Laredo, na pograniczu USA i Meksyku.
- Czy istnieje też gałąź żeńska Wspólnoty Św[iętego] Jana?
- Owszem, i to w podwójnej formie. 18 sióstr kontemplacyjnych prowadzi życie ukryte w świetle tajemnicy Współcierpienia Maryi u stóp Krzyża, idąc w ślady mistyczki Marty Robin, zmarłej w 1981 r. Około 30 sióstr apostolskich św. Jana otrzymuje wychowanie niedaleko naszego domu w Rimont.
- Jak teraz patrzycie na ideał św. Maksymiliana, na wytyczne, które zostawił?
- Jest rzeczą pilną dać poznać wszystkim duszom na świecie (przeżywając to codziennie jak on w sercu swoim) najprostszą drogę uświęcenia, jaką jest dziecięce oddanie się macierzyńskiemu i niepokalanemu Sercu Maryi. Duch św. Maksymiliana, udającego się na misje przez Lourdes i Lisieux, winien nas ożywiać jeszcze dzisiaj. Nasz kraj szczególnie potrzebuje odnowy w duchu św. Ludwika Grigniona i św. Maksymiliana Kolbego. Dostrzega się też konieczność użycia bez zwłoki dla sprawy Bożej środków masowego przekazu, które tak wspaniale wykorzystał Założyciel MI. Większość ludzi pozostaje jeszcze pod wpływem kultury narzuconej przez siły ukryte, stąd nie można zapominać o duchu rycerskim św. Maksymiliana, przeciwstawiającym się złu i szerzącym dobro w imię Niepokalanej.
- A kult św. Maksymiliana w waszej Wspólnocie?
- O. Maria Dominik Philippe kocha bardzo św. Maksymiliana Marię. Z okazji jego kanonizacji wygłosił nam ważną konferencję o tajemnicy Ducha Świętego i Niepokalanej według o. Kolbego oraz wysłał delegację do Rzymu, złożoną głównie z tych braci, którzy przybrali sobie imię Maksymilian. Chodziło mu też o wyproszenie orędownictwa Świętego dla naszej Wspólnoty. W dniu kanonizacji zgłosiło się do Zgromadzenia kilku nowych kandydatów. Wziąłem i ja udział w uroczystościach kanonizacyjnych, by podziękować św. Maksymilianowi za odzyskanie zdrowia i za to, że mogłem współdziałać w jego duchu przy powstaniu pewnego bractwa w Nantes. Przykład i ideał Założyciela MI umacnia w nas powołanie zakonne.
- Proszę przyjąć z Niepokalanowa serdeczne życzenia, użyźnione modlitwą, aby Wspólnota Św[iętego] Jana służyła jak najowocniej sprawie Niepokalanej.
Wywiad przeprowadził o. Jerzy Domański
