Starsi ludu i żydowscy kapłani nie przeczuwali zapewne, ile sobie narobią kłopotu, prosząc Piłata o straż wojskową przy grobie ukrzyżowanego Jezusa z Nazaretu. Może to obawa, że mimo wszystko spełni się zapowiedź o zmartwychwstaniu tego Człowieka, wskazała im tak zapobiegliwą ostrożność. Świadczyła o niej również pieczęć nałożona na płycie grobowej. Uczynili wszystko, aby zabezpieczyć ostateczne rozstrzygnięcie swego sporu z Nazarejczykiem.
I nagle stało się właśnie to, czego najbardziej pragnęli uniknąć. O świcie dnia następującego po szabacie głośny tupot podkutych butów żołnierskich przerwał brutalnie ich spokojny sen. Stróże zapieczętowanego grobu opowiadali w przerywanych zdaniach drżącym ze zdenerwowania głosem, że w ich obecności zaszło coś nadzwyczajnego: oto zobaczyli, jak wielki kamień, szczelnie zamykający otwór wykuty w skale, został odsunięty i ciało Zabitego znikło bez śladu. A przecież oni czuwali pilnie i ani przez chwilę nie opuścili powierzonego im posterunku. Zapadło milczenie. Chropowate słowa wstania, skoro nie żałowali pieniędzy, a żołnierskie zaparły dech w piersi słuchaczy. Jakże to? Ich cały dobrze obmyślony i przygotowany zamach na życie Jezusa miałby się nie udać? Czy rzeczywiście sprawdziła się zapowiedź o Jego zmartwychwstaniu? Wszyscy widzieli Jego śmierć na krzyżu... Nie chcieli jednak uznać się za pokonanych. Na razie przyrzekali strażnikom obronę przed gniewem Piłata, dali im nieco pieniędzy i pouczyli ich, co mają mówić, gdyby ktoś pytał o przebieg wydarzeń. Będziecie powtarzać: Gdyśmy na chwilę zdrzemnęli się nad ranem, uczniowie tego proroka od walili kamień i wykradli ciało z grobu... To kłamstwo i przekupstwo miało zakończyć sprawę według przekonania arcykapłanów. Wybieg ten jednak zawiódł bo i jakże mogli dawać świadectwo prawdziwe ludzie pogrążeni we śnie? Musieli kapłani mocno uwierzyć w sam fakt zmartwychwstania skoro nie żałowali pieniędzy, aby go zataić... Pusty grób Jezusa stanowił dla nich trudność nie do pokonania, urzędowa pieczęć nie zdołała zaprzeczyć faktom. Raz jeszcze objawiła się kruchość ludzki zamysłów wobec Bożej Wszechmocy.... Zupełnie inaczej zmartwychwstanie Chrystusa Pana przyjęli Jego uczniowie. Najpierw przerażeni ukrzyżowaniem swego Mistrza pozamykali się w domach znajomych i krewnych, pogrążeni w smutku i rozpaczy, przekonani, że wszystko beznadziejnie stracone. Dopiero niewiasty rankiem po szabacie udały się do grobu, aby dokończyć zwyczajem przyjętą posługę przy martwym - jak sądziły - ciele Jezusa. Wkrótce jednak wróciły w popłochu, opowiadając jedna przez drugą, że grób opustoszał, a kamień [101]przykrywający otwór leżał tuż obok. Jasna postać kazała im zawiadomić uczniów o tym, co ujrzały. Dwaj z nich, Piotr i Jan, postanowili sprawdzić co rychlej tę wieść nie do wiary. Zaledwie jednak zdyszani w szybkim biegu stanęli u wejścia - ujrzeli puste wnętrze groty i śmiertelny całun, którym owinięto Zwłoki po zdjęciu ich z krzyża.
Powróciwszy do swoich oczekiwali na dalszy rozwój wypadków. Bali się uwierzyć, chociaż przecież pamiętali zapowiedź swego Mistrza o zmartwychwstaniu. Coraz to ktoś inny odwiedzał ich z miasta, przynosząc nowiny.
Trudno im było uwierzyć. Tomasz nawet nieufnie powiedział: Jeżeli nie ujrzę dłoni i stóp przebitych gwoździami oraz rany otwartej w boku - nie uwierzę!
Pewnego jednak dnia stanął Jezus wśród swej gromadki i usłyszeli słowa: Tomaszu, włóż palec swój w ranę boku i dotknij śladów gwoździ, abyś mógł odzyskać wiarę!
Małoduszny uczeń rzucił się ku Panu i zawołał z całym przekonaniem: Pan mój i Bóg mój!
Podobnie Szaweł, zwany później Pawłem Apostołem, karmiony przez lata nauką rabinów, nie przyjmował do wiadomości faktu zmartwychwstania. Aż wreszcie, powalony łaską Najwyższego, odszukał starannie około pięciuset świadków, którzy nie tylko widzieli zmartwychwstałego Jezusa, ale z Nim rozmawiali, a nawet spożywali pokarmy przez Niego dla nich przyrządzone. Dlatego właśnie Paweł uznał fakt Zmartwychwstania za podstawę wiary chrześcijańskiej.
Odtąd w ciągu setek i tysięcy lat za tę prawdę umierali męczennicy, dla niej pracowali i cierpieli wyznawcy, wierząc, że Jezus "począł się z Ducha Świętego, narodził z Maryi Dziewicy, umęczon za Poncjusza Piłata umarł i był pogrzebany, ale trzeciego dnia zmartwychwstał".
Zapomniano o wykrętnych wyjaśnieniach starszych ludu i kapłanów, zaprzeczających Ewangelii, ale wciąż żywa jest wymowa pustego grobu, w którym spoczywało Ciało Jezusa, bo On zmartwychwstał naprawdę, "Ten sam wczoraj, dziś i na wieki".

