Prawie w każdej rzymskiej księgarni można kupić jedną z wielu wydanych tu książek opowiadających o Medżugorje. Również w prasie włoskiej pojawiają się co pewien czas zarówno bezpośrednie relacje z miejsca wydarzeń, jak i pogłębione analizą naukową rozprawy.
Teolodzy i naukowcy zastanawiają się, czy objawienia w Medżugorje są autentyczne, czy "widzący": Vicka, Ivan, Mirjana, Jakov i lvanka nie ulegają zwykłym halucynacjom, dobrze znanym współczesnej medycynie. Rzeczywistość wydaje się jednak temu przeczyć. Pozbawieni naukowo-teologicznych wątpliwości ludzie coraz bardziej masowo przybywają do tej małej miejscowości, położonej na terenie Hercegowiny, już nie tylko z całej Jugosławii, ale z całej Europy. Oblicza się, że miejsce to odwiedziło dotychczas około 3 mln pielgrzymów.
Dzieci twierdzą, że od 24 czerwca 1981 roku ukazuje się im Matka Boża. Jest bardzo zmartwiona, że ludzie ciągle grzeszą i nie chcą powrócić do Boga. Mówi, że jeśli ludzkość nie przyjmie Jej orędzia, Ona już nie będzie w stanie ubłagać Miłosierdzia Bożego. Jest to Jej ostatnie przyjście na ziemię przed wielką karą nadchodzącą na świat.
Objawienia dokonują się prawie codziennie i mają trwać aż do chwili, kiedy Dziewica przekaże ostatnie sekrety związane z koniecznością nawrócenia i przyszłością świata. Zakończy je wielki i trwały znak dany ludziom nad Medżugorje.
Wydarzenia te stanowiły już u początków wielki problem dla władz jugosłowiańskich. (...)
Nie mniejszy problem staje przed hierarchią kościelną. Ksiądz biskup Pavao Żanić z diecezji Mostar powołał komisję, w której skład weszło dwadzieścia osób o różnych specjalnościach. Komisja wydała komunikat opublikowany następnie w "L’Osservatore Romano" z dn. 12 maja 1984 r. pod tytułem: "Wokół wydarzeń w Medżugorje w diecezji jugosłowiańskiej Mostar-Duvno". Czytamy tam m.in., że komisja wyraża dezaprobatę wobec organizowanych przez księży i osoby świeckie pielgrzymek do tego miejsca oraz że środki masowego przekazu nie powinny się tą sprawą zajmować aż do chwili oficjalnego orzeczenia Kościoła. Komunikat głosi też, że komisja zwróciła się z prośbą do "widzących", aby nie wydawali żadnych publicznych deklaracji co do treści objawień i dokonujących się tam cudów do czasu orzeczenia, które wyda Kościół. Komisja nakazuje, aby w czasie nabożeństw odbywających się w kościele w Medżugorje nie wyróżniać "widzących" jakimś szczególnym, uprzywilejowanym miejscem, ale traktować ich na równi z innymi wiernymi.
W "Il Sabato" ukazał się interesujący artykuł Rene Laurentina, znanego w świecie mariologa, jednego z największych w świecie ekspertów w dziedzinie objawień prywatnych. Opisuje on, jak wraz z drem Joyex udali się do Medżugorje i przeprowadzili na dzieciach test elektroencefalograficzny. Miało to miejsce w czasie wizji, jaką dzieci przeżyły 12 czerwca 1984 roku. Widok oplecionych przewodami dzieci miał wzbudzić uśmiech na twarzy Dziewicy oraz słowa: "To nie jest potrzebne". Podobne badania przeprowadził w końcu marca wioski uczony dr Sotto z Mediolanu. Identyczne zdanie, które pod adresem jego badań miała także wtedy wyrzec Dziewica, spowodowało, że uczony nie tylko przerwał doświadczenia, ale rozpoczął post o chlebie i wodzie w duchu orędzia z Medżugorje.
Rene Laurentin twierdzi, iż badania przez niego przeprowadzone wykluczają halucynacje lub temu podobne zaburzenia. Zwraca też uwagę na nadzwyczaj naturalny sposób zachowania się dzieci, zarówno przed jak i po wizji.
Wydarzenie, któremu na imię "Medżugorje", trwa nadal. Ludzie w ogniu polemik poszukują prawdy, czy rzeczywiście Maryja Dziewica zstąpiła na ziemię, aby ostrzec ludzi przed karą?

