Łukasz bawił się żołnierzykami w swoim pokoju. Usiadłam wreszcie po pracy i otworzyłam Ewangelię. Pragnęłam skupić się trochę i nawiązać kontakt z Bogiem.
Po cichutku drzwi prowadzące na korytarz uchyliły się i Łukasz wsunął główkę w szparę. "Co robisz, mamusiu?" "Czytam Ewangelię". Łukasz jednym ślizgiem na swych niebieskich filcowych pantofelkach znalazł się przy mnie i usiadł na dywanie u moich nóg, potem głosem zdecydowanym powiedział: "Przeczytaj i mnie!" Często czytywałam mu Biblię w przystępnym wydaniu dla dzieci. "To nie jest twoja książka, tobie poczytam później". "Nie, poczytaj mi teraz". Zaczęłam więc wolno czytać: "Jak wam się wydaje? Pewien człowiek miał dwóch synów. Zwrócił się do pierwszego i rzekł mu: «Synu, idź i pracuj dziś w winnicy». A ten odpowiedział: «Idę, panie!», lecz nie poszedł. Wtedy zwrócił się do drugiego z tym samym poleceniem. Ale ten odpowiedział: «Nie [211]chcę!». Później jednak opamiętał się i poszedł. Który z tych dwóch wypełnił wolę ojca?" (Mt 21,28-31). "Ten drugi" - odpowiedział natychmiast Łukasz, nie pozwalając mi dokończyć. Potem, jakby pod wpływem innej myśli, wstał i powrócił do swego pokoju. Wkrótce usłyszałam, że śpiewa sobie piosenkę z przedszkola.
Minęło kilka dni.
Pewnego wieczoru przygotowywałam kolację. Z kuchni głośno zawołałam Łukasza. Posłyszałam szybkie kroczki w korytarzu i po chwili stanął w drzwiach: "Uporządkuj swój pokoik, złóż na miejsce zabawki, niedługo wróci tatuś i będzie kolacja". Łukasz skrzywił buzię niezadowolony. "O, nie! Cały dzień bawiłem się - wiesz dobrze - jestem zmęczony, nie chce mi się teraz uporządkować zabawek, a zresztą nie skończyłem się jeszcze bawić!" "Dobrze - powiedziałam - zrób, jak uważasz!".
Po chwili, gdy stół był już nakryty, poszłam, by umyć mu ręce. Pokoik był prawie całkowicie uporządkowany, Łukasz podnosił właśnie małego słonia, leżącego blisko okna. "Jak to? - zawołałam. - Powiedziałeś mi, że nie masz ochoty na porządki!". "Tak - odpowiedział z westchnieniem - ale wiesz, ja jestem podobny do tego syna z Ewangelii, który mówi, że nie pójdzie kopać, ale potem spełnia wolę Bożą!".
Z książki Nowe Rodziny 1982
