Raz po raz obchodzimy jakąś rocznicę i z tej okazji organizujemy mniejsze lub większe święto. Takie rocznicowe uroczystości są nam potrzebne, bo urozmaicają monotonię naszego życia; wprowadzają w szare dni ludzkiej egzystencji podniosłe momenty, a w aspekcie religijnym są pouczające, gdyż zapowiadają wieczne świętowanie w niebie.
Niedawno obchodziliśmy Wielki Jubileusz naszego Odkupienia, które nadaje właściwy, radosny sens wszelkim rocznicom. Dobrze przecież zdajemy sobie sprawę, że gdyby nie dzieło Zbawienia dokonane przez Jezusa Chrystusa, to radość każdego świętowania byłaby niewspółmiernie mała w porównaniu z przygniatającą świadomością konsekwencji grzechu, jaka nad nami ciążyła. Na szczęście Bóg, który z miłości nas stworzył, z tej samej miłości nas "ocalił", jak śpiewamy w pieśni porannej. Dlatego w świetle Ewangelii Nowego Przymierza ma uzasadnienie wszelkie świętowanie i każda ludzka radość.
Jeżeli więc słuszną sprawą jest obchodzenie na tej naszej "dolinie łez" jakichkolwiek rocznic, tym bardziej jest uzasadnione, a nawet konieczne, abyśmy świętowali rocznice związane z życiem Najświętszej Maryi Panny.
Podniosłość każdego jubileuszu zależy zasadniczo od dwóch czynników: od godności solenizanta-jubilata i od ilości, a raczej "okrągłości" lat. Sprawa więc pod każdym względem jest wyjątkowa, bo Solenizantką jest Maryja, a obchodzi niebagatelny jubileusz, bo dwa tysiące lat swego Niepokalanego Poczęcia i Narodzin.
Przy świętowaniu jubileuszu Maryi chodzi jednak o coś więcej niż tylko fetowanie wielkiej rocznicy. Trzeba w tym wypadku przede wszystkim uwzględnić wyjątkową rolę Maryi w planach Bożych, czyli to, że Jej Osoba ma ścisły związek ze zbawczym dziełem Jezusa Chrystusa, i to od obietnicy danej w Raju aż do zakończenia świata.
Jubileusz wypełnienia Protoewangelii
Minęło właśnie dwa tysiące lat od wypełnienia zapowiedzianej jeszcze w Raju pierwszej Dobrej Nowiny (Protoewangelii), a mówiącej, że przyjdzie Niewiasta, której Potomek zniszczy szatana (Rdz 3,15).
Ta obietnica Boża, wypowiedziana u początków dziejów ludzkości, przekazywana była jako największy skarb z pokolenia na pokolenie przez całe tysiąclecia. Zwłaszcza dla Izraelitów, dla Narodu Wybranego, który znał tę przepowiednię już bezpośrednio z Pisma Św[iętego], zapowiedź ta była wielką pociechą. Z roku na rok, z coraz większym utęsknieniem Izraelici wyczekiwali przyjścia Zbawiciela (Łk 2,25-32), a ich prorocy pod natchnieniem Bożym określali Jego Matkę, jako Dziewicę, która pocznie i porodzi Syna, którym będzie Emmanuel-Bóg z nami (Iz 7,14; Mi 5,2-3; Mt 1,22-23).
I oto, gdy "nastała pełnia czasu", przychodzi na świat zapowiedziana i od wieków oczekiwana Niewiasta.
Oczywiście nie znamy historycznie dokładnej daty Narodzenia Najświętszej Maryi Panny, ale nie ulega wątpliwości, że nastał wielki czas, aby obchodzić dwutysięczną rocznicę Jej Urodzin, tym bardziej że nasz kalendarz, sporządzony przez zakonnika Denys Le Petit, nie jest dokładny i trzeba do niego dodać co najmniej cztery lata. Istota rzeczy jednak nie leży w dokładnym określeniu daty narodzenia Maryi, ale w należytym uczczeniu Tej, przez Którą przyszedł na świat Zbawiciel.
Jubileusz Służebnicy Pańskiej
Już sam fakt, że minęło dwadzieścia wieków od przyjścia na świat Maryi Matki {71} Boga, aż nadto by wystarczył, aby obchodzić wielki i radosny Jubileusz. Jednak w tym Jubileuszu musimy uwzględnić też jeszcze jeden bardzo ważny aspekt, a mianowicie: działalność Maryi na przestrzeni tych dwóch tysiącleci.
Maryja to nie tylko "Naczynie Wybrane", obdarzone przez Boga nadzwyczajnymi przywilejami i godnościami od Niepokalanego Poczęcia po Wniebowzięcie. Chociaż niewątpliwe jest, że Maryja wszystkie te szczególne łaski otrzymała ze względu na swe Boskie Macierzyństwo, to jednak prawdą jest także, że nikt tak gorliwie jak Ona nie współdziałał z łaskami płynącymi od Boga. Któż zatem dorównał Jej świętości?
a. Maryja Matka Boga - Jezusa Chrystusa
Jej niezłomna wiara: "Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła" (Łk 1,45) i Jej miłość Boga ponad wszystko: "Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego" (Łk 1,38), najbardziej ze wszystkich ludzi predysponowały Ją na Matkę Jezusa. Toteż właśnie do Niej, skromnej Dziewicy z Nazaretu, ale Łaski Pełnej, przyszedł archanioł Gabriel z tym niezwykłym Bożym poselstwem: "Oto poczniesz i porodzisz Dziecię, a Ono będzie Synem Najwyższego" (por. Łk 1,31-32).
Zgodnie więc z odwiecznym prawem Bożym, Maryja, "w «małym» wierna, nad wielkimi sprawami została ustanowiona" (por. Mt 25,21-23); za swoje Niepokalane Dziewictwo stała się najbardziej godna zostać Matką Syna Bożego.
Dziewictwo i Macierzyństwo Maryi miało wspólne źródło, które Ona sama najlepiej określiła słowami: "Oto ja służebnica Pańska". Bóg zawsze był jedynym celem Jej życia, dlatego całkowicie dobrowolnie i z największą miłością pełniła tylko Jego świętą Wolę.
Niepokalanie Poczęta i Najświętsza Dziewica otrzymała od Boga najwyższą godność, jaka mogła przypaść człowiekowi, ale też najtrudniejsze zadanie do wykonania (Łk 12,48). I z tego zadania wywiązała się i nadal wywiązuje najlepiej, jak to tylko jest możliwe. Okazała się najlepszą z wszystkich matek. Wszystkie swe siły poświęciła Jezusowi w ciągu całego Jego pobytu na ziemi. Znamy Ją jako najczulszą Matkę z Betlejem i Matkę Bolesną pod krzyżem. Była zawsze całym swym sercem z Jezusem, i to nie tylko od chwili Zwiastowania po krzyż i Wniebowstąpienie, ale nadal jako najlepsza Matka troszczy się o Jego Mistyczne Ciało, czyli o Kościół św., którego cząstkę stanowi każdy z nas.
"Całkowicie poświęciła samą siebie, jako służebnica Pańska, osobie i dziełu Syna swego, pod Jego zwierzchnictwem i wespół z Nim z łaski Boga Wszechmogącego służąc tajemnicy odkupienia" (KK 56).
b. Maryja, Matka Mistycznego Ciała Chrystusa - Kościoła
Zaraz po upadku pierwszych rodziców w raju Pan Bóg zapowiada przyjście Niewiasty; drugiej Ewy, nowej Matki ludzkości. Od dwóch tysięcy lat pozdrawiamy Ją słowem anioła: "ave" będącym odwrotnością słowa "Ewa". Oczywiście, że jest to tylko przypadek, ale jakże znamienny, bo Maryja jest istotnie zupełną przeciwnością Ewy: Ewa przyczyniła się do śmierci, a Maryja do naszego życia (por. KK 56). Od pierwszej matki dostaliśmy wszystko, co jest w nas cielesne i zmysłowe; całą biologiczną stronę naszej egzystencji wraz z jej ograniczeniami i grzechową spuścizną - ze śmiercią włącznie. Od Maryi - nowej Matki ludzkości - dostaliśmy przede wszystkim Zbawiciela, który przywrócił nam utraconą łaskę dziecięctwa Bożego, a z nią i życie wieczne. I tak Maryja stała się prawdziwą, nową Matką ludzkości, Matką tych, "którzy nie z krwi ani z żądzy ciała, ani z woli człowieka, ale z Boga się narodzili" (J 1,13).
Maryja od samego początku swego istnienia zajmuje miejsce Ewy, bo przez swe Niepokalane - Poczęcie stała się zdolna reprezentować całą ludzkość wobec Boga jako nowa matka. Jednak w nowy i pełniejszy sposób staje się Matką ludzkości, gdy zostaje Matką Chrystusa-Boga i Człowieka w jednej Osobie. W momencie wypowiedzenia swego "fiat" Maryja stała się nie tylko Matką Jezusa, ale też Matką Jego Mistycznego Ciała - Kościoła, czyli całej zbawionej ludzkości. Potwierdza to wyraźnie Chrystus, kiedy z krzyża mówi do Jana: "Oto Matka twoja" (J 19,27). Jest więc Maryja Matką wszystkich tych, którzy podobnie jak Jan uwierzą i staną się umiłowanymi uczniami Pana. Jest naszą Matką i to z wielu tytułów. Pozostaje nam więc tylko za przykładem św. Elżbiety z radością stwierdzić: Skądże nam to, że Matka Boga jest naszą Matką! Jaka to łaska dla nas, że możemy zwracać się do Niej, do Matki Jezusa, jak do własnej matki!
c. Maryja współodkupicielka
"Będąc posłuszna, stała się przyczyną zbawienia zarówno dla siebie, jak i dla całego rodzaju ludzkiego" - mówi już św. Ireneusz (por. KK 56). Maryja od samego początku "miłością swoją współdziałała w tym, aby wierni rodzili się w Kościele" (KK 54); nieustannie współdziała z Synem dla naszego zbawienia. Widać to zwłaszcza pod krzyżem, gdy spełniały się przepowiednie jerozolimskiego starca Symeona i Jej Serce przenikał "miecz" strasznych boleści, aby "wyszły na jaw zamysły serc wielu". Oczywiście, zamysły złych serc nie tylko tych bezpośrednich oprawców, ale nas wszystkich, którzy przez grzechy dopuszczamy się wszelkich nieprawości i nieposłuszeństwa wobec Boga (Łk 2,34-35), bo i za nasze grzechy Chrystus poszedł na krzyż.
Dlatego właśnie tam, pod krzyżem, najlepiej i najwyraźniej widać miłość Maryi do Boga i do nas, grzesznych ludzi. Przecież to {73} był dla Niej największy dramat... Nie wzywa jednak sprawiedliwości Bożej i nie żąda słusznego ukarania winnych cierpień i śmierci Jej Syna. I chociaż Serce Jej krajało się z bólu, Maryja nie tylko nam wspaniałomyślnie przebacza, ale jeszcze pierwsza wstawia się za nami u Boga. Rzeczywiście, jest Ona naszą prawdziwą i najlepszą Matką, bo powtórnie, w sposób duchowy, zrodziła nas do życia nadprzyrodzonego (por. KK 54).
Maryja troskliwie też czuwa nad Kościołem swego Syna po Jego odejściu do nieba. Widzimy Ją, jak w Wieczerniku razem z apostołami trwa w modlitewnym oczekiwaniu na Zesłanie Ducha Świętego. Czuwa nad młodym, powstającym Kościołem do końca swego pobytu na ziemi, do Wniebowzięcia.
Rola Maryi w ekonomii zbawienia nie kończy się jednak z chwilą Wniebowzięcia. Wręcz odwrotnie. Od momentu gdy zasiadła po prawicy swego Syna w niebie, nie istnieją już dla Niej ziemskie ograniczenia czasu i przestrzeni, dlatego nieustannie wstawia się do Boga za wszystkimi ludźmi, którzy żyli i żyć jeszcze będą na całej ziemi. "Do końca więc świata", póki nie nadejdzie dzień Pański (2 P 3,10), "przyświeca pielgrzymującemu ludowi Bożemu jako znak pewnej nadziei i pociechy" (KK 68). "Ona, która modlitwami swymi wspierała początki Kościoła, także i teraz, w niebie, wywyższona ponad wszystkich Świętych i aniołów, we wspólnocie wszystkich Świętych wstawia się u Syna swego, dopóki wszystkie rodziny ludów (...) nie zespolą się (...) w jeden lud Boży na chwałę Przenajświętszej i Nierozdzielnej Trójcy" (KK 69).
Maryja nieustannie współdziała ze swoim Synem w dziele naszego zbawienia; robi wszystko, aby nas nawrócić do Boga i skłonić do zmiany życia, i do pokuty. Przychodzi nawet w sposób cudowny, aby jako najlepsza Matka upomnieć swoje dzieci i ratować nas od największego nieszczęścia, od potępienia wiecznego. Wspomnijmy tylko niektóre Jej objawienia, już oficjalnie uznane przez Kościół: Paryż Rue du Bac (1830), La Salette (1846), Lourdes (1858), Pontmain (1871), Fatima (1917), Banneux (1933) oraz wiele innych. Oczywiście, że poza tymi słynnymi z cudownych objawień miejscami, Maryja gromadzi dziesiątki milionów ludzi w niezliczonych swoich sanktuariach rozsianych po całym świecie. Niektóre z nich, jak na przykład Częstochowa, przewyższają ilością pielgrzymów nawet wyżej podane. Mówiąc o staraniach Maryi, aby jak najwięcej ludzi pociągnąć do Boga, nie można pominąć ważnego i bardzo owocnego przedsięwzięcia, jakim jest peregrynacja, w czasie której Matka Najświętsza, w swoich cudami słynących obrazach i figurach, odwiedza parafie, a nawet poszczególne domy i rodziny. Jednym słowem, Maryja to największa i najlepsza misjonarka w całym Kościele świętym.
My, Polacy, ze szczególną czcią odnosimy się do Maryi. Uznajemy Ją za swoją Królową, za Królową każdego z nas i całego państwa polskiego. Niedawno obchodziliśmy 600-lecie Jej obecności w jasnogórskim sanktuarium, które stanowi centrum kultu Matki Bożej w naszej Ojczyźnie. Maryja, oczywiście, jest obecna w dziejach naszego narodu więcej niż 600 lat, o czym świadczy choćby najstarszy hymn polski "Bogurodzica". Toteż śpiewając pieśń: "Z dawna Polski Tyś Królową, Maryjo!", myślimy o całym tysiącleciu naszego chrześcijaństwa i państwowości.
Ileż to za Jej pośrednictwem doznaliśmy przez te tysiąc lat łask od Boga, ileż razy Maryja spieszyła z pomocą w trudnych chwilach naszego narodu i naszego Państwa.
Dlatego, wdzięczni Matce Najświętszej za wszystko, czego od Niej doznaliśmy i wciąż doznajemy, pragniemy Ją uczcić, jak najbardziej godnie obchodząc jubileusz Jej narodzin.
(c. d. w następnym numerze "RN")

