Wielka Sobota

To już raz było... Dlatego pamiętam...

Jest wieczór sobotni,
jest odprężenie po zbrodni,
zachodzą święta.

Z czymś skończono.

Mówiono: lepiej, by jeden niż my...

Były srebrniki, kości i gwoździe, i krzyż.

Przywalone kamieniem,
niestraszne już wcale
zostało samo za miastem.

... Spać możesz, Jeruzalem...

* * *

Dziś -
noc gwiazdy te samie po niebie rozprasza.

Grób czyjś nowy tak samo głęboko tkwi w skale.

Tak samo syt zwycięstwa świat do snu się ładzi...

Ślepy!

Zapomniał, że wypuścić kazał Barabasza,
a tryumfem dopiero może być - jak wtedy -
świt, który mocą Bożą i ten grób rozsadzi!

Wiersze wybrane, Warszawa 1983

Grafika do art. Wielka Sobota

[Rys. s. 97.]