Młody Rycerz Niepokalanej (6)
Cywilizacja nasza zapomniała o tym, że jest zrodzona z Krwi Chrystusa.
Alexis Carrel laureat nagrody Nobla w dziedzinie medycyny
Wymownym symbolem współczesności jest napis (można sprawdzić) na każdym dolarze amerykańskim: "In God we trust" - co w wolnym tłumaczeniu oznacza: "My w Bogu pokładamy ufność".
Dla wielu jest to istotnie tylko symbol, albowiem współczesność, jakby nie dostrzegając niebezpieczeństwa, "izoluje" człowieka od wartości nieprzemijających, duchowych, religijnych. "Duch ginie w tobie, ja niemocen staję" (C. K. Norwid).
Wiara w magiczną moc "postępu" ma przynieść człowiekowi wyzwolenie, ma ziścić tęsknoty do lepszego jutra i "doskonałego świata", ma rozwiązać wszelkie problemy...
Stąd też pojawiają się zasadnicze pytania: czy zapatrzenie się w to co pozaziemskie nie przeszkodzi tym planom? Czy w cywilizacji postępu wszelkich dziedzin techniki nie staje się zbyteczny Bóg?
Trudno naturalnie nie doceniać roli "postępu" w ludzkim życiu. Ale nikt rozumny nie zaprzeczy, iż postęp źle rozumiany i wykorzystany przyczynia się także do wielu wynaturzeń i nałogów, a wreszcie do zagubienia Boga i Jego izolacji z naszego życia.
Niebezpieczeństwo wzrasta wtedy, gdy - jak to coraz częściej obserwujemy - następuje rezygnacja i niewiara w zbawienną moc samego "postępu". Wówczas to, jak trafnie zauważa ks. J. Pasierb, "epoka nasza ogląda ludzi «jak drzewa chodzące», powyrywane z korzeniami czy zgoła pozbawione korzeni".
To wszystko rodzi strach i niewiarę w sens własnego jutra. Stwarza poczucie pustki i frustracji. Tę rozbieżność określił dosadnie Konrad [177]Lorenz: "W ręku bomba atomowa, a w sercu wciąż jeszcze archaiczne instynkty naszych prehistorycznych przodków".
Gdzie więc szukać ratunku? Przede wszystkim w połączeniu i przyporządkowaniu (nie podporządkowaniu) naszego postępu naukowo-technicznego wierze wBoga.
Jeden z wielkich uczonych współczesnych Fritz Baade w książce pt. Rok 2000 - Ku czemu zmierza świat, PWE 1965, napisał: "Najpiękniej jednako problemach dzisiejszego i przyszłego pokolenia mówi Ewangelia. Błogosławieni łagodnego serca, albowiem oni ziemię posiądą. Wierzę mocno, że teraz dopiero nadchodzą wielkie czasy chrześcijaństwa. Będą to wielkie i piękne czasy dla wszystkich chrześcijan, którzy będą traktować chrześcijaństwo poważnie i przykazania Chrystusowe rozumieć dosłownie" (s. 254).
Celne wydają się tu też słowa Karola Marksa: "Religia jest oddechem duszy w bezdusznym świecie".
Program życia chrześcijańskiego jest więc jasny. Jest to bowiem program rozwoju tak ciała, jak i ducha ludzkiego. Dlatego jedynie wiara niesie człowiekowi pełny sens życia. Religia zaś "nie paraliżuje postępu - powiada kard. Fr. Koenig ale wlewa w ludzi nową energię i właśnie religia więcej przyczynia się do postępu niż ateizm".
Chrystus Pan powiedział: "Ja jestem Światłością świata" i "gdyby światło Chrystusa miało zgasnąć, świat, mimo całej jego mądrości i techniki, ogarnęłaby groza i rozpacz" (kard. J. Ratzinger).
Z jakąż więc troską brzmią tu słowa papieża Jana Pawła II: "Nie bójcie się, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi i Jego zbawczej władzy. Otwórzcie granice państw, systemów ekonomicznych i politycznych, szerokie dziedziny kultury, cywilizacji, rozwoju. Nie bójcie się! Chrystus wie, co nosi w swoim wnętrzu człowiek. On jeden to wie!".
Temat jest bardzo obszerny i przekracza ramy jednego artykułu. Dlatego dla głębszego zrozumienia tej problematyki polecam artykuł ks. Romana Rogowskiego pt. Chrystologiczne podstawy postępu ("Homo Dei" 4/1974) oraz artykuł o. Czesława Kudronia pt. Szansa Kościoła w dobie kryzysu ("Homo Dei" 1/1978).
Niech w tej walce o odnowienie ducha, pogłębienie wiary i ufności Bogu towarzyszy nam postać św. Maksymiliana. Był on bowiem bez wątpienia człowiekiem "postępu", który rozwiązywał w miłości do Stwórcy i Niepokalanej.
