8 grudnia [1987] r. upływa 60 lat od inauguracji, uroczystego otwarcia Niepokalanowa. W święto Niepokalanego Poczęcia NMP pod przewodem Prymasa Polski odśpiewamy hymn Ciebie, Boga, wystawiamy, dziękując za otrzymane łaski i wyrażając swą nadzieję na jutro. Ponowimy też swoje oddanie Niepokalanej wraz z korną prośbą, aby raczyła się nami dalej posługiwać do urzeczywistnienia planów, jakie poddała naszemu Założycielowi.
Wdzięczni za łaski
Kiedy 18 czerwca 1983 r. przybył do Niepokalanowa Papież Jan Paweł II, tak go określił: "Miasto Niepokalanej! Klasztor Niepokalanej! Warsztat Niepokalanej". Określenia te dyktuje nie tylko nasza więź z Niepokalaną - uważamy się wraz ze wszystkim, co znajduje się w opłotkach niepokalanowskich, za własność Niepokalanej - i nie tylko charakter naszego apostolstwa, którym jest krzewienie czci Niepokalanej i w ten sposób szerzenie Królestwa Najśw. Serca Jezusowego. Niepokalanów, jak świadczy św. Maksymilian, jest "dziełem Niepokalanej", bo powstał "wbrew wszelkim wątpliwościom", jedynie dzięki Jej łaskawości, i utrzymuje się - mimo burz, jakie nieraz nad nim szaleją - w oparciu o Jej Serce.
Początki były nadzwyczaj trudne, ale nie zawiodła Ta, której zawierzył św. Maksymilian, stawiając Jej 6 sierpnia 1927 r. figurę na pustym polu teresińskim na znak, że Ona ma tu być Panią. Budowę rozpoczęto późno, 5 października, a już 21 listopada, w święto Ofiarowania NMP, nastąpiły przenosiny z Grodna. Przybyło wtedy 20 franciszkanów, właściwie w większości kandydatów. Po 12 latach liczba niepokalanowian doszła do 762, w tym 558 zakonników. Początkowo stało parę baraków na 5-morgowej parceli, a w roku 1939 było już miasteczko na 20-hektarowym terenie. I drukarnia powiększyła się nad podziw. Na trzech maszynach rotacyjnych i wielu płaskich można było drukować osiem czasopism, w tym miesięcznik "Rycerz Niepokalanej" w ogromnym nakładzie 750 tysięcy egzemplarzy, dwa miesięczniki dla dziatwy i młodzieży (razem 230 tys. egz.), a od 1935 r. "Mały Dziennik", jedno z najbardziej poczytnych pism codziennych w Polsce. Od roku 1930 Niepokalanów utrzymywał misję w Japonii.
Całe to dzieło powstało i rozwijało się z groszowych ofiar naszego ludu mimo ciągłych trudności. Najbardziej krytyczny moment nastąpił w grudniu 1930 r., kiedy umarł nagle przełożony, o. Alfons Kolbe, osierocając 200 młodych niepokalanowian. I wtedy właśnie "okazało się - jak stwierdził ówczesny prowincjał, żyjący do dziś o. Kornel Czupryk - że nie ludzie kierują Niepokalanowem, ale Niepokalana". Następca z lękiem obejmował ster Niepokalanowa, ale wkrótce widząc, jak duch zakonny się trzyma, jak długi z każdym dniem topnieją, a nakład "Rycerza" wzrasta, doniósł o. Maksymilianowi do Nagasaki: "Tu króluje Niepokalana i dziwy wyprawia".
Wojna zahamowała szybki rozwój Niepokalanowa. Groziła mu likwidacja. We wrześniu 1939 r. klasztor opustoszał, bo większość zakonników wskutek zarządzonej przez władze polskie ewakuacji rozproszyła się po kraju, a reszta z gwardianem, o. Kolbem, została wywieziona do obozu w Niemczech. Niepokalana pokazała jednak, że czuwa, bo jeszcze w owym roku, w samo Jej święto Niepokalanego Poczęcia uwięzieni mogli powrócić, za nimi dochodzili inni z diaspory, tak że na początku 1941 r. w Niepokalanowie było już trzy czwarte przedwojennej liczby zakonników. Klasztor, nie mogąc prowadzić wydawnictwa, zaopiekował się wysiedleńcami z Polski zachodniej, a w swych warsztatach służył pomocą okolicznej ludności. "Dla Niepokalanej - pisał wtedy o. Maksymilian - pracujemy przez dobroczynność". Aresztowany powtórnie 17 lutego 1941 r. (wraz z czterema innymi ojcami), odjeżdżając pocieszył brać niepokalanowską: "Nic, nic, Niepokalana będzie się wami opiekować". Choć Niepokalanów poniósł jeszcze ofiary - i personalne, i materialne - ocalał z zawieruchy wojennej.
Już w lipcu 1945 r. można było wznowić wydawanie "Rycerza Niepokalanej" i książek. Nakład pisma rósł - w grudniu 1947 r. wynosił już 700 tys. egzemplarzy - a z nim zwiększały się szeregi Rycerstwa Niepokalanej. Wprawdzie wkrótce przyszedł trudny okres, od 1952 r. "Rycerz" nie mógł się ukazywać blisko 30 lat, jednak Opatrzność sprawiła, że Niepokalanów w inny sposób zaczął krzewić swój ideał. Oto w latach 1948-1954 zakonnicy wybudowali świątynię Niepokalanej Wszechpośredniczki łask, która w niedługim czasie stała się sanktuarium nawiedzanym co roku przez setki tysięcy pielgrzymów. Od 1981 r. ukazuje się "Rycerz", wydawany w nowej drukami, niestety, w nakładzie dalekim od zapotrzebowania. Obecnie Niepokalanów liczy ponad 300 mieszkańców, w tym 209 zakonników, 90 chłopców w niższym seminarium i 12 kandydatów na braci zakonnych.
Zaiste możemy powtórzyć słowa, jakie na 30-lecie naszego klasztoru napisał nam bp Ignacy Świrski: "Wielkie rzeczy uczyniła Niepokalana w swym Niepokalanowie i nie mamy podstawy przypuszczać, że to już wszystko, czego chciała tu dokonać". Nie na próżno zapowiedział św. Maksymilian, że po śmierci będzie pracował "obiema rękami". Wdzięczni za wszystkie łaski, śpiewamy "Te Deum" i "Magnificat".
Pamiętni na wolę Założyciela
Obchodząc diamentowy jubileusz Niepokalanowa, musimy wciąż przypominać sobie i coraz gorliwiej wcielać w życie wskazania, jakie zostawił nam św. Maksymilian w swych listach czy konferencjach. Od tego zależy dalsze błogosławieństwo Niepokalanej.
Za życia Założyciela może najbardziej działały na naszą wyobraźnię i zapał młodzieńczy szerokie perspektywy, jakie otwierał przed nami. "W każdym kraju - pisał 2 grudnia 1931 r. z Nagasaki - powinien powstać Niepokalanów, w którym i przez który ma rządzić Niepokalana wszelkimi najnowszymi nawet środkami", by jak najdalej rozszerzyć Królestwo swego Syna. Ile energii się wkładało, by realizować śmiałe projekty Ojca Dyrektora, jak zwykliśmy nazywać o. Maksymiliana.
Może nieraz ogarnia nas dziś smutek, że daleko nam do takiej ekspansji, jaką projektował o. Kolbe, że i w pierwszym Niepokalanowie działalność wydawnicza jest obecnie dużo mniejsza niż 50 lat temu. Pociesza jednak, że myśl zakładania wszędzie "ośrodków" czy "miast" Niepokalanej jest żywa, że poparła ją ostatnio nadzwyczajna Kapituła Zakonu franciszkańskiego. Po wojnie powstały Niepokalanowy w Stanach Zjednoczonych, w Anglii, w Brazylii. Coraz śmielszą akcję prowadzi "Dom Maryjny" we Frigento (zdobył już sprzęt do założenia stacji telewizyjnej). Ostatnio powstają Niepokalanowy w Indiach i na Filipinach. Nie uległ zagładzie przy wybuchu bomby atomowej Niepokalanów japoński. Módlmy się, by te centrale MI w formie klasztoru rozwi[358]nęły się jak najpomyślniej, by powstały nowe w innych krajach. A i w Polsce wykorzystujmy wszystkie okazje i możliwości, by usprawnić i zwiększyć działalność apostolską.
Ale sprawą najważniejszą jest, aby Niepokalanowy zachowały zawsze charakter maryjny i żyły ubóstwem franciszkańskim, poświęcając wszystkie swe siły i zasoby materialne sprawie Niepokalanej. Kiedy umarł o. Alfons, o. Maksymilian o jedno tylko się niepokoił: by Niepokalanów nie zmienił swego kierunku i charakteru. Do nowego przełożonego napisał: "Niepokalana [Jej sprawa] - cel i ubóstwo kapitał to dwie rzeczy, od których pod żadnym względem Niepokalanów odstąpić nie może. Bez tego celu przestałby być Niepokalanowem, sprzeniewierzyłby się swemu zadaniu. A bez ubóstwa i polegania na Opatrzności Bożej nie ma mowy o rozmachu, ofensywie". Jest to wskazanie na wszystkie czasy.
Często pouczał nas o. Kolbe, na czym polega istotny rozwój Niepokalanowa. Nie na wznoszeniu nowych budynków, nie na zakupywaniu nowoczesnych maszyn, nie na wydawaniu nowych pism i potrajaniu ich nakładu, ale na postępie w świętości, na coraz większym zbliżaniu się do Niepokalanej. "Rozwój w duszach - mówił - jest jedynym i prawdziwym rozwojem. I gdyby nawet przyszło zawiesić działalność Niepokalanowa, gdyby wszyscy członkowie MI odpadli, gdyby nawet rozproszono nas, jak liście jesienne, po świecie - jeżeli w duszach naszych będzie się rozwijał ideał MI, możemy śmiało powiedzieć, że Niepokalanów się rozwija". Krzepiło nas to zapewnienie w czasie rozsypki wojennej.
Jakże aktualny jest apel św. Maksymiliana, zwrócony językiem rycerskim do niepokalanowian 50 lat temu: "Musimy rozpocząć generalną ofensywę na pierwsze 10-lecie Nie[po]kalanowa! Przede wszystkim musimy podbić własne dusze dla Niepokalanej, a przez Nią dla Najsłodszego Serca Jezusowego! Jak pióro, dłuto, pędzel w rękach mistrza piękne dzieła stwarzają, dlatego że są mu zupełnie uległe, tak i my musimy pozwolić Niepokalanej, by Ona z nami uczyniła, co się Jej podoba. To jest najważniejszy bastion w naszej ofensywie, który zdobyć musimy". Równocześnie musimy zdobywać - przykładem, zachętą - najbliższe otoczenie. I wciąż pamiętać, że tylko część ludzkości czci Niepokalaną i Jej Boskiego Syna. "My zaś wszystkie dusze mamy doprowadzić do stóp Niepokalanej, a przez Nią do Najsłodszego Serca Jezusowego, i to jak najprędzej!!! Do ataku więc, do ofensywy, dzieci drogie!".
Przypominamy sobie wolę Założyciela, aby zagrzać się do gorliwości. Liczymy też na to, że wielu młodych w świecie zachęci się, by zwiększyć nasze szeregi i włączyć się do tej świętej walki o dusze. Brama Niepokalanowa wciąż otwarta dla tych, którzy pragną poświęcić się bez reszty i na zawsze Niepokalanej[1].
W trosce o szczęście świata
Warto też przypomnieć apel, jaki o. Kolbe w dziesięciolecie Niepokalanowa zwrócił przez Radio Polskie do wszystkich rodaków. Wezwał, by zaciągali się pod sztandar Niepokalanej i służyli Jej w szeregach Jej Rycerstwa (MI). Zapewniał: "Gdy duch Niepokalanowa, duch MI przeniknie Ojczyznę i świat, gdy Niepokalana stanie się Królową każdego serca bijącego pod słońcem, wtedy przyjdzie na ziemię raj", na ile to jest tu możliwe, ludzkość zamieni się w jedną kochającą się rodzinę.
Ten apel w różnej formie ponawiają ci, którzy zrozumieli ideał św. Maksymiliana i płoną żarem apostolskim. Kiedy w roku 1972 przybył do Niepokalanowa na uroczystości pobeatyfikacyjne Założyciela kard. Karol Wojtyła, dzisiejszy Papież, oświadczył: "Niepokalanów, to znaczy nowoczesny warsztat pracy nad człowiekiem". Do tego warsztatu wszedł Maksymilian, za nim setkami jego bracia zakonni, a "zaproszona jest cała ludzkość, aby się wpatrzeć i wmyśleć w świętego naszych czasów". Stał się on świętym "za cenę wielkiej pracy nad sobą. Natchnieniem do tej pracy, jej myślą przewodnią, a zarazem źródłem, z którego czerpał, była Niepokalana". Metropolita krakowski wyraził nadzieję, że za tym znakiem pójdzie rodzina ludzka.
Jako Papież Jan Paweł II zachęcił słynnego konwertytę Andrzeja Frossarda (ostatnio został on członkiem Akademii Francuskiej), aby napisał książkę o św. Maksymilianie. Książka ukazała się w tym roku pt. N’oubliez pas l’amour ("Nie zapominajcie o miłości"). I on zwrócił uwagę na uniwersalną rolę Niepokalanowa. Nawiązując do początków naszego klasztoru pisze z emfazą: "Te kryte papą baraki na pustym terenie to flotylla ark Noego, do których pośpiesznie wprowadza się zamiast gatunków [istot żyjących] wartości moralne zagrożone przez wody potrójnego potopu ideologicznego, rasistowskiego i totalitarnego. Zamiast gołębi ekipa Niepokalanowa wypuści wkrótce na Polskę tysiące ptaków z papieru, niezliczone egzemplarze swych czasopism", które zbiorą i przekażą dalej setki tysięcy członków MI. Św. Maksymilian swą prasą, swym życiem, swą śmiercią heroiczną woła: "Nie zapominajcie o miłości".
Inne porównanie biblijne przewija się w homilii kard. Stefana Wyszyńskiego, którą wygłosił w Niepokalanowie z okazji jego 50-lecia. O. Kolbe stawiając w sierpniu 1927 r. Na pustych polach Teresina figurę Niepokalanej, ukazał w Niej krzew gorejący, analogiczny do tego, jaki widział Mojżesz na pustyni synajskiej. "Zapragnął zmienić nazwę tej miejscowości [na Niepokalanów] tak, iżby mówiła ona wszystkim, że jest w Kościele Bożym i na świecie krzew, który płonie, który spłonąć nie może i nie spłonie, bo światu potrzeba ognia, żaru, ciepła, miłości, ducha poświęcenia i ofiary. Tylko za tę cenę Rodzina ludzka zdoła się uratować".
Prymas Tysiąclecia zakończył apelem: "Oto, dzieci Boże, płonący na polach Teresina krzew miłości, który nie może spłonąć i nie spłonie, aż odnowi oblicze ziemi. Tę nadzieję wynosimy, gdy dziękujemy Bogu za 50 lat służby ubogich zakonników u Niepokalanej Matki Boga i ludzi. Zapalajmy serca nasze przy płonącym krzewie Niepokalanej i idźmy w świat zapalać serca innych".
Ten apel ponawiamy w 60-lecie Niepokalanowa ufając, że znajdzie on żywe echo w sercach Czytelników i pielgrzymów, zdążających do naszego sanktuarium.
[1] Kto by chciał się zgłosić do naszego Niższego Seminarium, by w przyszłości zostać kapłanem franciszkańskim, lub do naszego nowicjatu dla braci zakonnych, niech napisze do naszego Wyższego Przełożonego (Kuria Prowincjalna Ojców Franciszkanów, ul. Zakroczymska 1, 00-225 Warszawa) lub do Niepokalanowa.


