Uzdrowiony w Lourdes

Cud ciągle trwa - tak można powiedzieć o tym, co się dzieje w Lourdes. Począwszy od 11 lutego 1858 roku aż do dnia dzisiejszego ciągnie się nieprzerwany łańcuch nadprzyrodzonych interwencji. Nagłe i niewytłumaczalne naturalnymi przyczynami uzdrowienia z najprzeróżniejszych schorzeń są tego dowodem. W ciągu ponad stu dwudziestu lat niezwykłych uzdrowień dokonało się w Lourdes tysiące, lecz nie wszystkie uznano za cudowne. Każde takie niezwykłe zdarzenie jest poddawane bezwzględnie ścisłym i drobiazgowym badaniom. jeśli znajdzie się bodaj cień możliwości wyjaśnienia go w sposób naturalny, kategorycznie odrzuca się je i nie uznaje za cudowne. jest to oczywiście grube uproszczenie sprawy, ale może to i lepiej, bo dzięki temu odpadają zarzuty łatwowierności i bezkrytyczności.

Za uzdrowienie cudowne uznaje się dopiero takie, które przejdzie zwycięsko przez sito najskrupulatniejszych badań kilku komisji, złożonych również z ludzi o różnych światopoglądach i nieskorych do uciekania się do cudów w wyjaśnianiu niezrozumiałych zjawisk. A nawet i wtedy nie nazywają oni tych uzdrowień cudami, a jedynie niemożliwymi do wytłumaczenia osiągnięciami dzisiejszej nauki. Takich uzdrowień, które wydarzyły się w Lourdes i których nie można wyjaśnić naukowo, uzbierało się kilkadziesiąt. Doktor medycyny ks. Józef Belleney zebrał je i opisał w książce pod tytułem " Uzdrowienia lurdzkie". Z francuskiego przełożył br. Konstanty Brodzik. Z tej to książki zaczerpnęliśmy poniższy opis.

Ewazjo Ganora

W roku 1949 wywiązuje się u Ewazja Ganory bardzo ciężka choroba: ziarnica złośliwa, czyli choroba Hodgkina (lymphogranulomatosis maligna). Jest to choroba o nie ustalonej dotąd etiologii (nowotworowa czy zakaźna). Atakuje układ siateczkowo-śródbłonkowy, tworząc w tkankach charakterystyczne ziarna. Obraz kliniczny tej choroby jest bardzo różnorodny: objawia się ona narastającym powiększaniem się węzłów chłonnych limfatycznych i śledziony; gorączką, bólami w kościach, świądem skóry, potami, brakiem apetytu, chudnięciem. Postępująca anemia i wyniszczenie prowadzą do niechybnej śmierci. Okres przeżycia chorego od chwili rozpoznania choroby wynosi około 36 miesięcy. Chorują głównie ludzie młodzi (od 20 do 40 lat). Skutecznego leczenia nauka dotąd jeszcze nie znalazła. Stosuje się różne środki: naświetlanie promieniami rentgenowskimi, leki sytostatyczne, kortikosterydy, operacyjne usunięcie schorzałych węzłów. Leczenie jest długotrwałe, wielostronne, niepewne.

Chory Ganora od połowy stycznia 1950 roku uporczywie gorączkuje; ma liczne duże węzły limfatyczne, znacznie powiększoną śledzionę, cierpi na męczący świąd skóry. Wszelkie znane leki zawodzą. Choroba postępuje. Znani włoscy profesorowie medycyny, jak Fillibaldi z Aleksandrii, Storti z Pawii i Gianfulmo z Genui, potrafią tylko potwierdzić fatalne rozpoznanie choroby ziarnica złośliwa. Dnia 23 stycznia 1950 roku przyjęto chorego Ewazję Ganorę do szpitala w Casale.

Dwadzieścia dwie transfuzje krwi są bezskuteczne. Choroba czyni dalsze wyniszczające postępy. Dnia 25 marca Ewazjo powraca do domu. Lekarze przewidują rychły jego koniec.31 maja 1950 roku przybywa do Lourdes bardzo słaby, z wysoką temperaturą. Trzeba się nim stale opiekować. Gdy w "Schronisku Pielgrzymów" wyszedł na chwilę z łóżka, zapadł następnie w długotrwałe głębokie omdlenie.

Dnia 1 czerwca po pierwszej kąpieli w źródle ciepło napełnia cały jego organizm. Do "Schroniska" wraca pieszo.

Gorączka ustąpiła niezwłocznie, wątroba i śledziona powróciły do stanu normalnego, zniknęło zapalenie węzłów limfatycznych - nastąpiło wybitne ogólne polepszenie zdrowia.

[43]

Następnego dnia Ewazjo odbywa nabożeństwo Drogi Krzyżowej, przy czym normalnie przechodzi od stacji do stacji. Dnia trzeciego pomaga nieść ciężko chorych.

To momentalne uzdrowienie, skontrolowane po powrocie w Mediolanie, utrzymuje się bez zmian. W roku 1953 dr Vizetti oświadcza, że Ewazjo oddaje się bez zmęczenia najcięzszym pracom.

16 sierpnia 1954 roku w Lourdes sześciu lekarzy pod przewodnictwem doktora Pellissier stwierdza, że śledziona i wątroba są normalne, że ogólny stan zdrowia jest doskonały, mimo dwu małych anormalnych zwojów węzłów limfatycznych pod pachą.

Kierując się wielką przezornością, ci lekarze lurdzcy żądają przeprowadzenia dodatkowych badań Ewazja Ganory, przede wszystkim zaś jego tkanek limfatycznych, pobranych w okresie jego choroby a zachowanych we flakonie w szpitalu. Dr Vittadini posyła im te tkanki. Poddaje się je skrupulatnym badaniom w laboratoriach doktora Fabre w Tuluzie i jeszcze innego specjalisty. Obaj histolodzy zgodnie konstatują, że diagnoza doktorów włoskich była najzupełniej trafna.

Preparacje tkanek Ganory i wyniki ich analizy histologicznej są przedmiotem drobiazgowych badań komisji, do której należeli m.in.: prof. Sandrailh z Tuluzy i prof. Lhermitte, członek paryskiej Akademii Medycyny. Wszyscy członkowie komisji podpisali raport stwierdzający, że rozpoznanie, którego dokonali lekarze włoscy, jest bezbłędne.

Dnia 18 września 1954 roku, w drugim badaniu, siedmiu lekarzy stwierdza brak dwu małych nabrzmień, które zauważono 16 sierpnia. Był to zresztą przypadek całkiem banalny, który może przydarzyć się człowiekowi zupełnie zdrowemu.

Tego więc dnia piętnastu lekarzy zebranych w Lourdes podpisuje zredagowany przez profesora Mauriac raport, według którego Ewazjo Ganora wyzdrowiał z ciężkiej choroby nagle, zupełnie i trwale. Wyzdrowiał bez lekarstw w ciągu kilku godzin, co nigdy dotąd się nie wydarzyło.

[44]

Na innym miejscu (w Sud-Ousst z 19 lutego 1955 roku) prof. dr Mauriac tak między innymi pisze: "Wobec faktów, takich jak wyżej przedstawiono, lekarz - czy to będzie wierzący, czy niewierzący - musi powiedzieć: nie rozumiem. Bez względu na filozoficzną pozycję każdego badacza - fakt lurdzki nie przestaje istnieć".

Ewazjo Ganora przybył znów do Lourdes, w maju 1955 roku, i znów jego uzdrowienie skontrolowali lekarze praktycy obecni w Biurze, a wśród nich dr Terrier z Lozanny (Szwajcaria), należący do paryskiego Międzynarodowego Komitetu Lekarzy - komitetu, który już zatwierdził to uzdrowienie dnia 13 lutego tegoż roku.

Tego dnia lekarze zgromadzeni w Lourdes przychylają się jednomyślnie do wniosku paryskiego żądającego przekazania dokumentacji medycznej dotyczącej uzdrowienia Ewazja Ganory - właściwemu ordynariuszowi. Dnia 31 maja 1955 roku, w uroczystość Matki Bożej Królowej Świata, ks. Angrisani, biskup diecezji Casale-Monferrato, wyrokiem kanonicznym opartym na tylu świadectwach naukowych, ogłasza, że uzdrowienie Ewazja Ganory jest cudowne.

Choroba Hodgkina dotychczas nikomu nie dawała pardonu. Niektórzy sceptycy przepowiadali więc, że Ganora niezadługo umrze. On jednak z uporem nie chce spełnić tego niepobożnego życzenia. Przystąpiono tedy do drugiej, potem do trzeciej i czwartej biopsji. Zastosowano metodę reakcji śródskórnej. Wynik zawsze był ten sam: ziarnica złośliwa, czyli choroba Hodgkina.

Dziś Ewazjo jest szczęśliwym ojcem pięciorga zdrowych dzieci.