Wywiad Piotra Baustersa, animatora MI, z Biskupem Luksemburga Janem Hengenem.
P.B.: Na początku chciałbym podziękować Waszej Ekscelencji za zrozumienie i łaskawe poparcie okazywane Rycerstwu Niepokalanej (MI) w ciągu 10 lat jego istnienia w Luksemburgu. Jak wiadomo, Oktawa Jubileuszowa [obchodzona w 1978 r. z okazji 300-lecia wizerunku Matki Bożej Luksemburskiej - RN] zostawiła nam w spuściźnie MI dzięki urządzonej tu w owym roku wystawie jej założyciela, św. Maksymiliana Kolbego. Jak Ksiądz Biskup zapatruje się na zadania MI w nadchodzących latach w świetle obrad Synodu Biskupów nad powołaniem i posłannictwem laikatu (katolików świeckich) w Kościele i w świecie?
Bp J.H.: W swoim wezwaniu do modlitwy w intencji Synodu Biskupów w Rzymie zaznaczyłem, że laikatowi trzeba podawać racje, dla których ma przyjąć swoją rolę w świecie i Kościele oraz wypełnić ją jak najlepiej. Oczywiście, jest to możliwe tylko przy pomocy łaski Bożej, a łaskę otrzymuje się przez modlitwę. W tym sensie, moim zdaniem, trzeba też zrozumieć zamiary Ojca Kolbego: najpierw urobić mentalność i ożywić ducha, a dopiero wtedy tworzyć wielkie zrzeszenie. Wyraził to już w samej nazwie: Milicja, Rycerstwo Niepokalanej. W naszym wieku zeświecczonym trzeba zaakcentować właśnie transcendentalny, nadziemski wymiar życia, ową nadziemskość skonkretyzowaną w Maryi, Matce Bożej, która całe swoje życie poświęciła bez zastrzeżeń Chrystusowi. Tu w Luksemburgu [za przykładem Francji RN] nazywacie to zrzeszenie Misją Niepokalanej. Ta nazwa mówi jasno, do czego zdąża MI: Misja (od słowa łacińskiego: missio), to znaczy posłanie, to znaczy zlecenie, zlecenie Chrystusowe, głoszenia w świecie Dobrej Nowiny z pomocą Maryi. Niepokalana, to znaczy też według dzisiejszej interpretacji "przeźroczysta, przeniknięta światłem", światłem Boga, Jego łaski, które ma przeniknąć i przepoić ludzi. MI jest przede wszystkim ruchem dla laikatu. Katolik świecki ma się starać w swoim życiu codziennym przekazywać wszystkim w otoczeniu radość, jaką mu daje łaska Boża. Jego misją, jego zadaniem jest uobecniać w świecie Ewangelię.
P.B.: Jak mamy działać jako ruch maryjny? Ktoś to tak określił: Musimy być rękoma, stopami i sercem Maryi.
Bp J.H.: Tak, i to dotyczy każdego ruchu maryjnego. Każdy jednak ruch maryjny ma swoje szczególne zadanie. Nie na próżno Ojciec Kolbe oddał swój ruch na służbę Niepokalanej. Chciał on wszystko zło w świecie pokonać przy pomocy i według wzoru Matki Bożej. Nie można zapominać, że był on franciszkaninem, żył w duchu św. Franciszka z Asyżu, a ten, jak i wszyscy jego bracia, miał zawsze wyjątkową więź z Maryją, z Jej Niepokalanym Poczęciem. Na wielu obrazach Niepokalana jest przedstawiona, jak swymi stopami depcze węża lub smoka, będących symbolem zła, lub jak trzyma w ramionach Pana Jezusa, który przebija włócznią smoka, w czym Mu Ona pomaga. To symbolizuje walkę między dobrem a złem. Ta wałka toczy się w świecie, który opiera się światłu i dobroci Bożej.
P.B.: Bardzo często my z MI nie jesteśmy należycie zrozumiani przez naszych bliźnich. Nie chcemy być jakąś grupą elitarną. Chcemy po prostu być ludźmi, którzy w naszych czasach obojętności religijnej wcielają konkretnie w swoje życie codzienne tę tajemnicę Niepokalanej. Jakże pięknie i dobitnie wyrażają to między innymi pieśni do Matki Bożej, które śpiewamy w czasie naszej Oktawy luksemburskiej: Ofiarujmy się tutaj, ofiarujmy Maryi, aby przez Nią i przy Jej pomocy działać w świecie.
Bp J.H.: Tak, nasi przodkowie przeżywali, jeszcze inaczej niż my, tę walkę między dobrem i złem przed ponad 320 laty. Poświęcenie się Maryi stało się dla nas, ludzi dzisiejszych, aktem szczytowym, na przykład podczas Oktawy. Dlatego przez to poświęcenie nowina ewangeliczna ma przeniknąć na wskroś całe nasze życie codzienne, Mamy ją wnosić wszędzie w świecie: w życie zawodowe, rodzinne, publiczne, żyjąc jak przystało na chrześcijan - według wzoru Maryi, w zaangażowaniu się dla Chrystusa i Jego Ewangelii. Sobór Watykański II usiłował określić na nowo rolę Maryi w historii zbawienia. Rola Maryi nie rzucała się w oczy ale sięgała w głąb. Nawet Ewangelie mówią o Niej tylko kiedy niekiedy. A przecież już w czasie długich lat w Nazarecie współpracowała cicho przy budowie Królestwa Niebieskiego. I obecnie Synod Biskupów w Rzymie określił na nowo tę rolę katolików świeckich, tę rolę, którą każdy chrześcijanin ma do spełnienia: głosić światu orędzie Chrystusa.
P.B.: Ale przede wszystkim w tym Roku Maryjnym należałoby zaznaczyć, że tę rolę, która jest rolą wszystkich, zarówno świeckich, jak kapłanów i osób zakonnych, winno się wykonywać wraz z Maryją.
Bp J.H.: Tak, to już od dawna była rola wszystkich, którzy należą do Kościoła: każdy ma swoje zadanie, a wspólnym celem jest uobecniać Królestwo Boże. Przykład mają dać szczególnie ruchy maryjne, przy czym każdy tak ma wypełniać swą misję specyficzną, aby wszystkie razem tworzyły jak kamyczki mozaikowe wielki obraz Maryi. W naszym kraju istnieje wiele możliwości współpracy: w CMCL (Konferencja Ruchów Katolickich Luksemburga), w parafiach, w radach parafialnych. Luksemburg jest i pozostanie, jak mocno ufam, krajem maryjnym.
P.B.: Dziękuję Księdzu Biskupowi za rozmowę.
Tłumaczył z "Luxemburger Wort" (29 X 1987)
