Uderzyć w dzwon

Młody Rycerz Niepokalanej (3)

Podobno we wszystkich domach MONARU wisi dzwon. Kiedy leczący się narkoman nie wytrzymuje, słabnie, chce uciekać, powinno się uderzyć w ów dzwon. Wszyscy, którzy usłyszą jego głos, są zobowiązani zostawić wszystko i biec na ratunek. To dzwon - alarm i dla nas.

Przerażające słowo: NARKOMANIA. Słowo "obracane" ostatnio przez wszystkich. I słusznie, albowiem nie sposób przejść obojętnie wobec wyciągniętych z "otchłani" rąk proszących o ratunek. Nie sposób nie usłyszeć i nie widzieć "raka psychiki" toczącego organizmy ludzkie. Nie sposób także nie podejmować prób zapobiegania tej ·straszliwej chorobie.

Teoretycznie zrobiono w tym względzie już bardzo wiele. Znawcy zagadnienia wyliczyli wiele przyczyn narkomanii. Są to: rozbita rodzina, konflikty rodzinne, brak więzi w rodzinie, poczucie krzywdy, nadopiekuńczość rodziców, obniżone poczucie własnej wartości, utrata sensu życia, braki w strukturze społecznej takie, jak brak mieszkań, bezrobocie, brak odpowiedniego przygotowania do małżeństwa, przerywanie ciąży, rozwody i wiele innych.

Praktyka walki z narkomanią jest jednak jeszcze w powijakach. Przyczyn tego stanu jest także wiele, choćby na przykład brak lokali, zbyt późne zajęcie się narkomanią, mimo że od kilkunastu lat docierały alarmujące wieści na ten temat. Informował o tym Kościół. Urzędowo był to jednak wówczas temat "tabu".

Ważną rolę w walce i zapobieganiu narkomanii spełniają powstające tu i ówdzie parafialne ośrodki konsultacyjno-rehabilitacyjne. Znaczenie mają także ustawy sejmowe. Znakomitą rolę spełnia wspomniany już MONAR. Monar - znaczy nadzieja, jak to ktoś określił. Jedna z pacjentek leczących się w tego typu ośrodku tak scharakteryzowała słowo MONAR:

[82]

"M jak miłość,
O jak opętanie,
N jak natchnienie, A
R jak radość, rozum, może raj"...

Trzeba podkreślić, iż ośrodki Monaru chyba celnie trafiają w psychikę narkomanów i są skuteczne, skoro twarde i bezwzględne metody tej instytucji wyraźnie akceptują pacjenci. Oto typowa wypowiedź: "Najlepszy sposób na narkomana to skrajna bezwzględność. Dopiero wtedy, gdy bezradny i osaczony znajdzie się w matni, przyjdzie mu do głowy, że to chyba jednak ćpanie wpędziło go w taki stan". Inna wypowiedź podsuwa niejako źródło powodzenia terapii: "Nie sadzi się kwiatów na gnoju. Miłość wymaga normalnej, zdrowej struktury psychicznej, ta zaś u narkomana jest w stanie rozpaczliwym" (por. "Kultura", 11 IX 1985).

A zatem wyłania się zasadniczy problem. Jest nim uzdrowienie psychiki narkomana. Ma to także pierwszorzędne znaczenie w profilaktyce.

Jest to niewątpliwie dziedzina wielu specjalności, a wśród nich niezmiernie ważna rola religii. Podkreśla to wielu autorów, między innymi świetny znawca psychiki ludzkiej Wiktor Frankl. Ważność religii w walce z narkomanią wynika także z faktu, iż według badań ponad 52% narkomanów to ludzie wierzący i praktykujący. Procent zaś uznających autorytet Boga i chrześcijańskich norm moralnych jest zapewne jeszcze większy. Każdy, kto miał kontakt z narkomanami, mógł się przekonać, że bardzo często religia jest dla nich czymś ważnym w życiu. Rola religii jest więc w tej kwestii niezaprzeczalna, tym bardziej że wielu badaczy problemu narkomanii wyraźnie opowiada się za uznaniem, jako pierwszoplanowych, nie społecznych przyczyn tego zjawiska, lecz przyczyn tkwiących w samym wnętrzu człowieka.

Papież Jan Paweł II w przemówieniu do młodzieży z Ośrodka Pomocy dla Narkomanów mówił: "Pierwszą przyczyną tego stanu rzeczy jest brak jasnej i przekonywającej motywacji życia. Rzeczywiście brak punktów odniesienia, pustka wartości, przekonanie, że nic nie ma sensu i dlatego nie warto żyć, tragiczne poczucie, że jest się nieznanym tułaczem w absurdalnym świecie - to wszystko popycha niektórych ludzi do tragicznej ucieczki w narkomanię" (Patologia społeczna wśród młodzieży, Kraków 1985, s. 46).

Wszystko to każe otworzyć młodemu człowiekowi całe bogactwo wiary, zakotwiczyć go w Chrystusie szukającym przecież zagubionych i zrozpaczonych. Wszelkie nasze działania na rzecz zwalczania narkomanii tak w parafiach, na salach katechetycznych, jak w rodzinach, wreszcie w ośrodkach rehabilitacyjnych, nie mogą być pozbawione odniesienia do Chrystusa: Drogi, Prawdy i Życia. Cała chrześcijańska motywacja etyczna jest w stanie wyzwolić człowieka z poczucia samotności i zagubienia. Religia, jak nic innego, może dać poczucie przyjaźni, miłości i świadczenia dobra. Tylko wtedy, jak powiada Jan Paweł II, człowiek może uratować się, jeżeli przyjmie życie i jego sens w perspektywie wieczności.

Słowem, w walce z narkomanią, trzeba uderzyć w dzwon wzywający do ukazania człowiekowi prawdziwej WARTOŚCI ŻYCIA. Poza czynnikami psycho i socjoteraupetycznymi konieczne staje się uwzględnienie czynnika religijnego, który doprowadzi do wewnętrznego aktu nawrócenia jako warunku wyzwolenia się z nałogu narkomanii. Tu - pisze bp Edward Materski - "szczególnie ważne zadanie przypada katechezie, której celem jest przecież także ukształtowanie sumienia młodego człowieka, aby w Osobie Jezusa Chrystusa spotkał Boga i Przyjaciela niosącego ludziom radość i wyzwolenie" (por. Katecheza wobec zjawiska narkomanii).