Trzechlecie pontyfikatu

Gdy przed trzema laty na tron Piotrowy powołano metropolitę Krakowa, Karola kardynała Wojtyłę, który przybrał sobie imię Jana Pawła II, zaraz stawiano pytanie: Jaki będzie ten nowy pontyfikat? Każdy bowiem pontyfikat wyciska swoiste piętno na dziejach Kościoła katolickiego, gdyż każdorazowy papież wnosi coś charakterystycznego, coś sobie właściwego. Trudno po tak krótkim czasie dać wyczerpujące podsumowanie działalności Ojca świętego, ale można chyba, bodaj w zarysie, przedstawić główne kierunki jego posługiwania.

Już podczas inauguracji pontyfikatu sam ceremoniał składania homagium, czyli okazywanie przez kardynałów nowemu Papieżowi posłuszeństwa i łączności z. nim, miał tak odmienny przebieg, że wzbudził podziw i pozwalał snuć pewne prognozy na przyszłość. Następca Piotra jakby sam wychodził naprzeciw każdemu, kto się doń kolejno zbliżał, podrywał się z miejsca, wyciągał ramiona, uśmiechał się i całym sobą serdecznie angażował się w to spotkanie. Wydawało się, że w zbliżających się kardynałach widział ludy i narody, rasy i języki, jakie ci purpuraci reprezentowali. Widoczne było już wtedy, że nowy Papież będzie wychodził ku katolikom, ku chrześcijanom, ku całej ludzkości, a więc ku każdemu człowiekowi.

Swój pontyfikat określił Jan Paweł II jako nowy Adwent, który ma przygotować całe chrześcijaństwo na nadchodzące drugie tysiąclecie. Centralnym punktem wszystkich jego zabiegów ma być Chrystus, bez którego świat i życie tracą swój sens, bez którego człowiek nie może określić samego siebie, nie może się odnaleźć, a zatem nie może poznać swojej godności ludzkiej, swego powołania i ostatecznego przeznaczenia. Nie należy więc lękać się Chrystusa, trzeba otworzyć przed Nim granice państw, systemów politycznych, społecznych i gospodarczych, otworzyć zamknięte kręgi cywilizacji, kultury i sztuki, gdyż tylko On wie, co kryje w sobie ludzkie serce. Umacniając Królestwo Chrystusowe we współczesnym świecie, Papież pragnie iść drogą wytyczoną przez II Sobór Watykański i kierować Kościołem bardziej kolegialnie niż dotąd.

Duży nacisk kładzie Ojciec Święty na dalszy rozwój ekumenizmu, z którym wielu ludzi wiąże tak wielkie nadzieje. Jest inicjatorem i kontynuatorem dialogu [9] wewnątrzchrześcijańskiego, powołując do tego celu specjalne komisje. W czasie swych apostolskich podróży chętnie spotyka się z wyznawcami różnych odłamów chrześcijaństwa, z wyznawcami judaizmu i islamu. Podkreśla ogólnoludzkie wartości wiary w jednego Boga, która może uratować świat. Jako ten, który został "wezwany z dalekiego kraju", przybliżył katolikom Zachodu Kościół w Polsce, istniejący i rozwijający się w swoistej sytuacji, w całkowicie odmiennych warunkach. Zwrócił też uwagę na Kościół w Europie środkowo-wschodniej, o którym wciąż zbyt mało wie się w świecie. Może przez to nadeszły wreszcie "Zielone Świątki" i dla tego regionu, gdy na placu Św[iętego] Piotra słyszy się pozdrowienia wypowiadane w zgoła nieznanych językach. W ramach ekumenizmu nastąpiło dalsze zbliżenie do Kościoła prawosławnego, doktrynalnie nam najbliższego.

Nie ulega już chyba żadnej wątpliwości, że podróże Jana Pawła II przejdą do historii. Chcąc być wiernym wezwaniu Chrystusa: "Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu", raz po raz udaje się na różne kontynenty i do różnych krajów, by pełnić swą misję duszpasterską. Znane są nam szczegóły tych pielgrzymek apostolskich, wiemy, jak bywa entuzjastycznie przyjmowany przez nieprzeliczone rzesze, z jaką uwagą bywa słuchany, jak długo oczekują go ludzie przy trasach przejazdu, by go ujrzeć, by ujrzeć go może jedyny raz w życiu. Oficjalne występy Papieża łączą się zazwyczaj z odprawieniem Mszy świętej, w czasie której wygłasza swoje przemówienia, skierowane do setek tysięcy ludzi, a równocześnie do każdego poszczególnego człowieka, ponieważ człowiek jest troską Kościoła. Zwraca więc uwagę na wartość i godność człowieka, na jego podstawowe prawa, na niezbędność jego

związku z Chrystusem. Porusza zagadnienie wolności, która powinna być oparta na prawdzie. Podkreśla też z całą mocą główne zasady chrześcijańskiej moralności, jak: nierozerwalność małżeństwa, ochrona życia, łącznie z życiem nienarodzonych, niedopuszczalność stosunków przedmałżeńskich. Duże np. wrażenie na słuchaczach w Niemczech zrobiło przypomnienie, że

pewnych etapów życia nie wolno traktować jako próby, ponieważ człowiek nie rodzi się na próbę, nie łączy się na próbę z drugą osobą i na próbę nie umiera.

[10]

Nawiązanie bezpośredniego kontaktu z tłumami przychodzi mu bardzo łatwo, dzięki szczególnemu charyzmatowi, który posiada. Umie przemawiać do wszystkich warstw społecznych, od świata nauki, kultury i sztuki poczynając, a na świecie pracy kończąc. Niezwykle żywy oddźwięk na swoje słowo znajduje u młodzieży. Nic więc dziwnego, że stał się jej ulubieńcem, a dialog z młodymi zawsze się przedłuża, co wprowadza pewne zamieszanie w ustalone z góry programy. Jeśli każdemu człowiekowi potrzebna jest nadzieja, to przede wszystkim młodzieży, niekiedy zrezygnowanej, ogarniętej apatią czy nudą. Nadzieją zaś jest Chrystus, który uświęca każdy ideał zmierzający ku dobru. Bliscy sercu Papieża są także ludzie chorzy; kieruje do nich ciepłe słowa i dostrzega w nich cierpiącego Mistrza z Nazaretu. Poleca ich modlitwom sprawy Kościoła i samego siebie.

Dalszym przejawem duszpasterskiej- troski są wizytacje rzymskich parafii, co stało się już zwyczajem. Odwiedza więc w niedzielne popołudnia coraz to inne parafie i spotyka się z miejscowym duchowieństwem, działaczami katolickimi, wychowawcami, stowarzyszeniami, z dziatwą i młodzieżą. Zapoznaje się z problemami każdej placówki i jako biskup Rzymu nawiązuje bezpośrednią łączność ze swymi diecezjanami.

Do niezwykle doniosłych wydarzeń obecnego pontyfikatu zaliczyć trzeba ogłoszenie dwóch encyklik: Redemptor hominis oraz Dives in misericordia. W pierwszej uwypuklona została waga Odkupienia i włączenie człowieka w krąg nadprzyrodzony, w drugiej natomiast niewyczerpane miłosierdzie Boże, spływające stale na każdego z nas.

Od jakiegoś czasu przychodzi do Polski miesięcznik "L’Osservatore Romano", przez co "daleki kraj" jeszcze bardziej przybliżył się do Rzymu.

Środowe audiencje generalne przybrały niespotykane dotąd rozmiary. Okazało się, że nie tylko sala Pawła VI, ale nawet bazylika Św[iętego] Piotra są za małe. Dlatego spotkania odbywają się na ogromnym placu, okolonym kolumnadą Berniniego, gdzie gromadzą się dziesiątki tysięcy ludzi. Jan Paweł II pozdrawia pielgrzymów z różnych krajów, wymienia pewne grupy, odczytuje napisy na transparentach, czasem rzuci jakiś miły żart i podejmuje dalszy ciąg rozpoczętego uprzednio cyklu nauk. Jak wiadomo, Papież przez dłuższy czas komentował teksty Księgi Rodzaju i snuł rozważania dotyczące ciała ludzkiego.

[11]

W swych kazaniach, przemówieniach, wstępach przed Anioł Pański szczególnie serdeczne słowa kieruje Zastępca Chrystusa do Matki Bożej, polecając Jej Kościół, świat i siebie samego. Pod wpływem tragicznych wypadków apeluje niekiedy do terrorystów o uwolnienie porwanych, w tym przeświadczeniu, iż dotrze do nich jego głos i poruszy elementarne prawa rządzące ludzką psychiką.

Ta niezwykle ożywiona działalność Papieża została na dłuższy czas przerwana przez mordercze kule zamachowca, oddane do niego 13 maja. W czasie pamiętnej audiencji ogólnej padły strzały nienawiści do tego, który z taką mocą głosił miłość, który stał się niemal symbolem dobroci i zaufania do człowieka. Ciężko ranny przebaczył niedoszłemu zabójcy, a własną krwią jakby na nowo podkreślił główne założenia swego pontyfikatu. Naznaczony stygmatem cierpienia, wzbudził do siebie jeszcze większe przywiązanie, o czym świadczyły reakcje w różnych częściach świata na wieść o zamachu. Po całkowitym powrocie do zdrowia podejmie znów swoje obowiązki, z którymi zresztą nawet w szpitalu się nie rozstawał. Niech kieruje nawą Kościoła jeszcze przez wiele trzechleci pod opieką Tej, do której cały należy.

Fot. w art. Trzechlecie pontyfikatu

[s. 8: Jan Paweł II (fot.)]

Fot. w art. Trzechlecie pontyfikatu

[s. 9: Jan Paweł II i Patriarcha (fot.)]

Grafika w art. Trzechlecie pontyfikatu

[s. 10: Jan Paweł II i dziecko (rys.)]

Grafika pod art. Trzechlecie pontyfikatu

[Rys. s. 11: Jan Paweł II unosi dziecko, 13 V 1981.]