RYCERZ NIEPOKALANEJ (9)
(Głosy w dyskusji)
Zwierzenia Agaty, zamieszczone w czerwcowym numerze "R.N." zyskały żywy oddźwięk u Czytelników. Znamienne, że większość z nich jest przeświadczona, iż Jacek został wezwany przez Boga do pracy przy Jego żniwie i temu wezwaniu powinien odpowiedzieć pozytywnie. Nie wszyscy z respondentów wierzą, że się tak stanie. Niektórzy nawet wyrażają z tego powodu niepokój wyraźnie lub między słowami.
Głosy o Agacie są raczej negatywne, choć niekiedy przebija jakby cicha zazdrość, że udało się jej znaleźć szczerą przyjaźń. Nikt nie przypuszcza w stu procentach, że to uczucie zostanie ukoronowane małżeństwem. Owszem, niektórzy źle wróżą, gdyby do małżeństwa rzeczywiście doszło. Podajemy fragmenty kilku wypowiedzi: jedne przytaczamy w brzmieniu oryginalnym, inne nieco poprawione w formie, ale zawsze w treści autentyczne.
Pierwsza wypowiedź jest raczej refleksją aniżeli odpowiedzią na pytanie postawione przez redakcję:
W ciągu 18 wiosen, które przeżyłam, nie znalazłam prawdziwego przyjaciela. Nie znaczy to jednak, że nie mam koleżanek czy kolegów. Owszem są to dość spore grono. Jednak me znalazłam kogoś, kto stałby się powiernikiem moich sekretów, marzeń... Przyjaźń rodzi się powoli. Poddawana Jest często licznym próbom (...) w moim życiu w chwilach ciężkich prób, najczęściej węzły przyjaźni ulegały rozerwaniu (...) Przyjaźń prawdziwa, taka od serca, jest rzeczą wielką, a rzeczy wielkie wymagają dużo czasu, nawet cierpienia (...)
Często bywam smutna, że nie mam przyjaciela. lecz pewnej nocy łzy z moich oczu otarł swą dłonią Jezus i powiedział: "Nie martw się. Jam przy boku jest twym".
Tak, On jest jedynym mym Przyjacielem. Wspaniała jest nasza przyjaźń. Ja kocham Go. On mnie. Daje mi radość, pokój; miłość. Daje mi tak wiele. O ja kocham Go!
Bernadeta
Chciałabym opowiedzieć o wielkiej przyjaźni między Gośką a Andrzejem. Jednak pomiędzy tą dwójką była także "Pani Piękna". Andrzej był ideałem chłopaka, jakiego chciałabym poznać. Gośka była dziewczyną spokojną, opanowaną, piękną. Przyjaźń nawiązali przypadkowo (...) Andrzej wszystkich uważał za ludzi godnych swej przyjaźni, umiał być przyjacielem. A jednak zawsze mu czegoś brakowało. Ale czego?... Miał udaną rodzinę, dziewczynę, maturę i wszystko... A jednak! Brakło mu przyjaźni tej, [273]którą mogła zapewnić jedynie Maryja - "Pani Cudowna". Pokochał Maryję i Ona była dla niego o wiele cenniejszym skarbem niż Goska. Przyjaźń piękna jak wiosna pozostała między nimi do dnia dzisiejszego, chociaż on poszedł za głosem Matki (...)
Wydarzenia opisane przez Agatę są podobne. Braknie tam jednak zakończenia. Może i Jacek tak jak Andrzej wybierze serce Maryi i Jezusa (...) Może Agata ujrzy Jacka w sutannie za parę lat? Będzie on jej wdzięczny za przyjaźń serdeczną okazaną mu w trudnych chwilach. Może jednak będzie inaczej? Mogą przecież budować "własny dom", w którym zapanuje szczęście, radość.
Wierzę głęboko w to, że gdyby Maryja zabrała Jacka i stanie się on siewcą "ziarna Bożego" to Agata znajdzie chłopca, z którego będzie dumna...
Stała czytelniczka "R.N."
Jakże jesteś szczęśliwa, Agato, mając prawdziwego przyjaciela! I to przyjaciela, który ma w sercu Boga (...) Nie wszyscy są wyznaczeni na robotników żniwa Bożego. Tylko wybrani mogą porzucić ten świat, by oddać się prowadzeniu dusz na wyżyny.
Może Ty i Jacek jesteście z odmiennych światów. On głębiej widzi życie, wie, że prawdziwe "szczęście to Bóg, to Jezus Chrystus umęczony na krzyżu, to stojąca pod krzyżem Jego Matka, po policzkach której spływają łzy, gorzkie ludzkie łzy" - jak to sama napisałaś.
Jacek czuje, ze jest wzywany, odkłada jednak ostateczną decyzję. Czy pamięta, że z każdej chwili życia będzie rozliczany przed Panem? Nie pomogłaś Jackowi, choć widziałaś jego walkę, depresję i rozdwojenie. A w takim stanie trudno oddać się w pełni Bogu. Czy staniesz się współczesną Aldoną z Mickiewiczowskiego poematu («Konrad Wallenrod»)? Wierzę - Jacek znajdzie drogę; mocno trzymają go Dłonie, te same, które "tkały go w łonie matki" (Księga Hioba). Ty, Agato, pomagaj mu swoją modlitwą.
Na pewno jej potrzebuje. Przekroczył niewidzialny próg duchowego świata.
Magdalena S.
Agato, bądź stałą, a nie chwiejną, módl się, a nie płacz! "Bo płacz dzieciom przystoi, gdy dziecko ciemnego kąta się boi". Ja jestem lewostronnie sparaliżowany i dożywotnio, ale pogodę ducha mam niezachwianą, za co Bogu gorąco dziękuję (...)
Tadeusz Sierosławski
Jestem starszym człowiekiem, ale nie zdarzyło mi się czytać tak dziecinnego opisu. Jacek nie zbuduje z Agatą domu na skale Bożej, bo u niej nie ma stałości. On może byłby bohaterskim kapłanem, ale ona stanęła mu na drodze. Jeżeli nawet zostanie Jacek kapłanem, to w Jej myśli pozostanie zawsze poprzez te listy z czterech czy więcej lat i ona nie znajdzie sobie towarzysza w życiu.
Był u nas taki przypadek: Oboje uczyli się w gimnazjum; on poszedł do seminarium, ona została nauczycielką. Jako kapłan już chodził po kolędzie. Odwiedził jej dom... Skończyło się tym, że po 10 latach kapłańskiej pracy porzucił dla niej sutannę.
Agata chwilami boi się, że stanęła Jackowi na drodze, ale z tej drogi zejść nie chce. Niech więc nie mówi, że kocha Jezusa, Matkę Bożą, Krzyż Chrystusowy. Jakże jest dziecinna: pisuje do Jacka, czeka na niego, a gdy przyjechał, wypędza go za drzwi. A Jacek nie ma żadnego honoru i ambicji.
Ale niech żyją sobie w szczęściu, zdrowiu i radości, niech ich Bóg ma w swej opiece, albo też niech Jacek będąc kapłanem uczy kochać Boga i Najświętszą Matkę...
Władysław P.
W dalszym ciągu Autor pisze długi list, stwierdzając, że taka korespondencja młodych ludzi nie ma sensu, bo te cierpienia tak niewiele znaczą wobec choroby nieuleczalnej innych osób. (Autor listu przez siedem lat cierpi na nieuleczalną chorobę).
