Trudna ale piękna

RYCERZ NIEPOKALANEJ (12)

Pewna osoba zarzuca naszej redakcji, że na łamach "Rycerza Niepokalanej" jak też innych pism katolickich, "roi się od zagadnień miłości międzyludzkiej, tej zwyczajnej, naiwnej, podniesionej do rangi problemu pierwszej wagi". Zdaniem tej osoby winno się pisać tylko - użyjmy jej wyrażenia: "o miłości Boga i bliźniego, o tej miłości górnej, czasem chmurnej, o miłości ofiarnej". Osoba ta między innymi ma za złe "Rycerzowi" wydrukowanie artykułu pt. "Trudna miłość Agaty". Zarzut chyba niesłuszny, bo temat jest aktualny, a miłość zwyczajnie ludzka nie jest rzeczą ani błahą, ani naiwną, skoro i ona ma być znakiem rozpoznawczym, czy jesteśmy uczniami Chrystusowymi i przetrwa wszystko, została bowiem uświęcona sakramentem, pozostanie nawet wówczas, gdy przeminą wiara i nadzieja.

Artykuł znalazł się w rubryce młodzieżowej i autorami wypowiedzi na ten temat są młodzi. O czym mają pisać młodzi i dla młodych? Czy nie o tym, co w tym okresie życia jest dla nich problemem największej wagi? Olbrzymia większość z nich w najbliższym czasie założy własne rodziny, a tylko mały procent spośród nich obierze inny stan. Ze wszech miar jest wskazane, aby młodzi przyszłego towarzysza życia rodzinnego wybrali sobie na drodze świadomej miłości wzajemnej, a nie pod wpływem wyrachowania, egoizmu, czy najniższych instynktów i popędów. A z kolei, gdzież młodzi chrześcijanie mają omówić nurtujące ich problemy, dzielić się swoimi myślami i poglądami, jeśli nie na łamach prasy katolickiej?

I rzecz najważniejsza: miłość. Nazwano ją lekceważąco niemal pogardliwie. Ileż tu niezrozumienia! Miłość prawdziwa nie jest ani naiwna, ani zwyczajna.

Miłość prawdziwa! - Zróbmy małą dygresję: Przykre to, że trzeba dodawać to słowo "prawdziwa". Miłość bowiem, jeśli jest, to zawsze jest prawdziwa; podobnie jak sprawiedliwość, patriotyzm, postęp, mądrość, prawda itd., albo nie jest prawdziwa, a tym samym nie ma jej wogóle. Ponieważ tę piękną nazwę "miłość" okradziono i obrabowano z jej szlachetnej treści i sponiewierano, posługując się nią na oznaczenie tego, co z miłością zupełnie nie ma nic wspólnego, dlatego, aby zaznaczyć, że posługujemy się tą nazwą w jej właściwym znaczeniu, dodajemy określenie "prawdziwa". Otóż miłość nie jest rzeczą małą, bo początek bierze z Boga.

Pismo Św[iete] używa różnych nazw na oznaczenie Boga. Jest np. ta nazwa, którą Bóg nadal sobie sam. Ta nazwa wyraża prawdę, że Bóg jest tym Bytem, który istnieje sam ze siebie, a zarazem jest On źródłem istnienia wszystkich rzeczy. Natomiast w Nowym Testamencie położono nacisk przede wszystkim na to, że Bóg jest miłością. - napisał św. Jan Apostoł. Zwróćmy uwagę, że nie powiedziano: Bóg jest podmiotem, który kocha, lecz po prostu: Bóg jest miłością. Więc miłość należy do istoty Boga podobnie jak istnienie, jest po prostu samą Miłością...

A ponieważ Bóg stworzył nas na obraz i podobieństwo swoje, więc dal nam też zdolność do kochania, najpierw tę naturalną zdolność, potem na chrzcie św. dal nam też iskierkę tej swojej własnej, nadprzyrodzonej miłości, dal nam odrobinę siebie samego, abyśmy kochali Jego, a następnie również tych wszystkich, których On kocha, a więc naszych bliźnich i wszystko, co On stworzył. Gdy więc kochamy to, co Bóg kocha, czynimy to, co On czyni. A to nie jest ani małe, ani błahe. Przeciwnie, jest to rzecz wielka i wzniosła. Bez żadnej przesady można powiedzieć, że miłość to najwspanialsza rzecz, do której człowiek jest zdolny. Dlatego, gdy się spotykamy z autentyczną miłością, tak nas ona urzeka, wywołuje podziw i uznanie. A tłumaczy się to tym, że wówczas spotykamy Boga, który jest tam, gdzie jest miłość. Bo - jak mówi św. Jan "Kto miłuje, zna Boga i Bóg trwa w nim, a on trwa w Bogu". Z tej samej też racji kochający doznają wielkiej radości i szczęścia. Albowiem ten sam Bóg, który w wieczności oglądany i miłowany daje niezmierzone szczęście zbawionym, daje odrobinę tego szczęścia już tutaj tym, którzy trwają w miłości. Cieszą się tym szczęściem w życiu ziemskim święci, mają w nim udział ci, którzy kochają swoją [368]ojczyznę, rodzice kochający dzieci, dzieci darzący miłością rodziców; znają je małżonkowie, narzeczeni, przyjaciele.

Dla jasności dodać trzeba, że zdolność do kochania dana nam przez Boga nie jest u nas stanem aktualnym, a jedynie wewnętrzną koniecznością i możnością, którą człowiek może zaktualizować lub nie, według swojej woli.

Zrealizowana miłość czyni człowieka pięknym, szlachetnym, szczęśliwym, ale, powiedzmy to od razu, sama realizacja nie jest łatwa.

W miłości da się wyróżnić trzy ważne momenty: ten który kocha, nazywany podmiotem miłości; który jest kochany - przedmiot miłości, oraz działanie podmiotu na rzecz kochanego. Działanie zaczyna się w sercu, w duszy miłującego. Jest nim pragnienie, wola miłującego, życzenie szczęścia dla kochanego. To wewnętrzne pragnienie jest istotnym czynnikiem miłości, ale w praktyce musi się ono ujawnić na zewnątrz w postaci działania dla dobra kochanego. Już samo pragnienie dobra dla kogoś może być trudną rzeczą, np. pragnąć dobra dla swego krzywdziciela, prześladowcy, ale jeszcze trudniejsze może się okazać wykonanie jakiegoś dobra dla nich. Miłość dlatego, że pragnie szczęścia kochanego, gotowa jest do każdego trudu, do każdej ofiary dla niego aż do oddania swojego własnego życia, gdy tego potrzeba. Genialnie to ujął św. Paweł w liście do Koryntian: "Miłość cierpliwa jest... nie zazdrości, nie zabiega o poklask, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego, nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz wpółweseli się prawdą. Wszystko znosi..., wszystko przetrzyma..., nigdy nie ustaje..." Dlatego wszystkiego się podejmie, by kochanemu było lżej, przyjemniej, bezpieczniej, by czul się i rzeczywiście był szczęśliwy. Miłość nie jest więc czymś gotowym, lecz trzeba ją w ciężkim trudzie wypracować; dużo kosztuje, ale się opłaca, bo daje szczęście obu stronom, jeśli jest wzajemna.

Ponieważ miłość z jednej strony jest nieodpartą potrzebą serca, a z drugiej osiąga się ją prawie zawsze w dramatycznych wysiłkach, bywa, że ktoś nie umie się zdobyć na ten ciężki trud, chce go ominąć i stara się zdobyć ją na drodze łatwiejszej. To się oczywiście udać nie może i w rezultacie pozostają mu plewy.

Może warto w tym miejscu podać krótką bodaj charakterystykę tego, co chce uchodzić za miłość, ale nią nie jest.

Przeciwieństwem miłości jest nienawiść. Jest w niej również podmiot i przedmiot, ale nie ma pragnienia szczęścia dla drugiej osoby, lecz zła, nieszczęścia. Nienawidzący robi wszystko, by drugiemu zaszkodzić, uczynić go nieszczęśliwym.

Innym zaprzeczeniem miłości jest egoizm. Tu nie ma dwu osób. Jest tylko jedna, która chce wszystko zagarnąć dla siebie. Jeśli nawet są inne, to tylko po to, aby służyły egoiście. O ile kochający pomija swoją własną osobę i nie chce niczego dla siebie, a pragnie jedynie służyć kochanemu, egoista skupia całą uwagę i całą troskę na sobie samym. Inni owszem, skwapliwie o nich zabiega, bo są mu potrzebni jako narzędzia i podnóżek do jego "szczęścia".

W praktyce nie jest tak łatwo odróżnić miłość od jej namiastek, bo te oszustwa umieją się maskować. Gdyby bowiem nienawiść, egoizm oraz inne zboczenia i zwyrodnienia wystąpiły w całej swojej własnej "krasie", nikt by się nie dał na nie złapać, dlatego usiłują one ubierać się starannie w piórka miłości. Czasem widać dość wyraźnie, że oszustwo jest szyte grubymi nićmi, trudniej gdy nici są subtelne, a szycie misterne. Może tych kilka krótkich wiadomości ułatwi nam odróżnianie miłości od oszustwa.

Może jeszcze coś niecoś o miłości narzeczeńskiej i małżeńskiej, bo może one budzą niekiedy jakieś zastrzeżenia. Bądźmy spokojni. Miłość - jeśli jest to miłość - jest piękna wielka i święta również w małżeństwie i narzeczeństwie. Małżeństwo ustanowił Bóg razem ze stworzeniem człowieka, a Chrystus podniósł je do godności sakramentu. A gdy Pismo św. chce nam ukazać, jak bardzo Bóg ukochał swój lud, posługuje się porównaniem zaczerpniętym z miłości oblubieńczej. I daje nakaz małżonkom, by tak się miłowali, jak Chrystus umiłował Kościół swój.

O najpiękniejszej stronie ludzkiego życia należy myśleć, mówić i pisać pięknie.