Tęsknota za Matką Najświętszą u pisarzy protestanckich

Niektóre strony książek autorów protestanckich, poświęcone Najświętszej Maryi Pannie, zdumiewają głębią i subtelnością uczucia. Oto niektóre teksty wzięte z dzieła bpa Benwenutego Matteucci pt. Per una teologia delle lettere (Piza 1980, Pacini Ed.).

"Zawsze zazdrościłem katolikom owej słodkiej, Świętej Dziewicy Matki, która jaśnieje między nimi a bóstwem". Tak zwierza się pisarz amerykański Nataniel Hawthorne w powieści The Bithedale Romance (1852 r.). I dodaje: "Ona przejmuje to, co z bóstwa mogłoby być za silne dla naszych oczu śmiertelnych, i pozwala, że tylko cała miłość Boża spływa strumykami w serca wiernych, stawszy się bardziej ludzka, bardziej zrozumiała przez czułość tej kobiety".

Inny pisarz amerykański, poeta Henryk Logfellow, w Złotej Legendzie przedstawia z wielką serdecznością misję Maryi jako pośredniczki: "Jak dzieci, obraziwszy ojca zbyt łagodnego, w swym wielkim zawstydzeniu i żalu nie śmią stanąć same w jego obecności, lecz przy furtce rozmawiają ze swą siostrą i ufnie czekają, aż pójdzie doń i wstawi się za nimi; tak ludzie, żałując za swoje złe czyny i nie mając odwagi zbliżyć się pochopnie do Ojca niebieskiego i przedstawić Mu swoje prośby, kierują do Niej modlitwy i wyznania, a Ona wstawia się za nimi w niebie".

A oto niektóre delikatne strofy, wzięte z Pieśni duchownych Novalisa (Fryderyka von Hardenberg, zmarłego w wieku 29 lat): "Ten, kto Cię widzi, Matko, nie pozwoli już, by go zepsucie chwyciło w swoje macki; nie martwi się, że go tak wiele oddziela od Ciebie. Pragnie kochać Cię całym sercem. Jeżeli trzeba być dzieckiem, aby widzieć Twoją twarz i aby mieć ufność w Twoją pomoc, rozerwij więzy wieku i uczyń mnie swoim dzieckiem... Widzę Cię, Maryjo, na tysiącu obrazów, które przedstawiają Twoje miłe rysy; a jednak nikt nie potrafi Cię namalować tak, jak Cię widzi moja dusza. Wiem tylko, że odtąd znika sprzede mnie jak sen wrzawa świata i że zawsze jest we mnie obecne niewymownie słodkie niebo".

A tak pisze ów "genialny krytyk i błąkający się wierzący", jakim był John Ruskin: "Jestem przekonany, że hołd składany Madonnie był jedną z najszlachetniejszych i najbardziej żywotnych łask, i przyniósł w skutku tylko prawdziwą świętość życia i czystość charakteru. Wszystko to, co w sposób najbardziej promienny zaofiarowały sztuki i potęga ludzi, było wypełnieniem proroctwa Dziewicy Izraela: wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny, i święte jest Jego imię".