VIII stulecie urodzin św. Franciszka
Św. Franciszek widząc, że Pan Bóg co dzień powiększał ich liczbę, napisał prosto i zwięźle, dla siebie i dla swoich braci, formę życia i regułę, używając głównie tekstów św. Ewangelii, której doskonałości jedynie pożądał. (...) Potem razem ze wszystkimi wspomnianymi braćmi przybył do Rzymu, bardzo pragnąc, aby mu Ojciec Święty Innocenty III zatwierdził to, co wcześniej napisał.
Tomasz z Celano, "Życiorys pierwszy św. Franciszka z Asyżu", nr 32
Początkowo było ich dwunastu, podobnie jak apostołów, powołanych przez Jezusa z Nazaretu. Nawet liczebnością przypominali czasy ewangeliczne. Z prośbą o zatwierdzenie reguły, czyli formy życia Braci Mniejszych - tak się nazwali na wniosek św. Franciszka - udali się do Ojca Świętego, do Rzymu.
Trzeba wiedzieć, że dotychczas istniały tylko trzy reguły życia mniszego i pustelniczego, uznane przez Kościół: św. Augustyna, św. Bazylego i św. Benedykta. Jednakże nie odpowiadały one pragnieniom św. Franciszka. On szukał czegoś więcej, jakiegoś bardziej ewangelicznego zbioru przepisów określających i normujących życie, zwłaszcza w dziedzinie doskonałego ubóstwa. Swoje powołanie i misję rozpoznał słuchając w Porcjunkuli Ewangelii św. Mateusza o rozesłaniu i ubóstwie apostołów: "Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie. Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy. Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie. Nie zdobywajcie złota ani srebra, ani miedzi do swych trzosów. Nie bierzcie na drogę ani dwóch sukien, ani sandałów, ani laski" (10,7-10). Tomasz z Celano tak o nim mówi: "Wszystkie inne rady, jakie usłyszał, starał się wykonać z największą pilnością i z największym uszanowaniem. Nie był bowiem głuchym słuchaczem Ewangelii, ale wszystko, co słyszał, zachowywał w chwalebnej pamięci i starał się wypełnić dokładnie, co do litery".
W takim nastroju św. Franciszek ułożył z wybranych zdań Ewangelii regułę dla siebie i dla współbraci. W r. 1209 Innocenty III - "mąż pełen uznania, bogaty w wiedzę, sławny wymową, gorliwy w trosce o sprawiedliwość w tym, czego wymagało pielęgnowanie wiary chrześcijańskiej" (Tomasz z Celano) - zatwierdził tę Franciszkową grupę, w jej sposobie życia wspólnego i apostolskiego. Wiara chrześcijańska wieków średnich wymagała szczególnej pielęgnacji, a Kościół Chrystusowy głębokiej reformy. Zło panoszyło się tak powszechnie, że nawet Innocenty III stwierdził, iż "trzeba ognia i miecza, by je wykorzenić". Zewsząd też podnosiły się głosy wołające o reformę. Niejednokrotnie - ci, którzy o nią się dopominali, popadali w schizmę lub w herezję, jak: waldensi, albigensi, katarowie, humiliaci. Z uwagi na pomieszanie ideału z fanatyzmem i prawdy z błędem w tych reformatorskich ruchach akceptowanie przez Kurię rzymską sposobu życia pokutników z Asyżu było istotnie ryzykiem. Historycy średniowiecza i znawcy temperamentu Innocentego III nie mogą się nadziwić, w jaki sposób św. Franciszek uzyskał od niego aprobatę. Być może, trzeba widzieć w tym [250]"palec Boży", uwzględnić argumenty rozumowe, osobowość Świętego i protekcje hierarchów w Kurii rzymskiej. Jak podaje tradycja, przed przybyciem św. Franciszka do Rzymu Ojciec Święty miał dziwne, prorocze widzenie we śnie. Zatrwożył go widok chylącej się ku upadkowi bazyliki na Lateranie, będącej katedrą papieży, głowy i matki wszystkich kościołów. Jednakże świątynia nie zamieniła się w usypisko gruzu. Oto nagle podbiegł jakiś niepozorny zakonnik, nadstawił swoje ramię, podniósł grożącą upadkiem bazylikę i przywrócił ją do trwałej równowagi. Jakież zdziwienie ogarnęło Ojca Świętego, gdy w klęczącym przed nim Franciszku rozpoznał zakonnika ze swojej wizji! Niebo wskazało mu prawdziwego reformatora.
Jeszcze mocniej przemówiły argumenty rozumowe za regułą. Kiedy Innocenty III podał w wątpliwość przestrzeganie tak ułożonej normy życia, kard. Jan Colonna, benedyktyn z klasztoru Św. Pawła w Rzymie, ośmielił się zauważyć:
- Ojcze Święty, odrzucając tę prośbę, odrzucasz Ewangelię jako niemożliwą do zachowania, a tym samym zaprzeczasz Chrystusowi.
Ten nie do odparcia argument zrobił na Innocentym III wrażenie. Chcąc z nieco ochłonąć, odprawił Franciszka:
- Idź, synu, i pomódl się, aby Bóg objawił nam swoją wolę. Gdy ją poznamy, będziemy mogli odpowiedzieć ci bezpiecznie.
Swoje wnikliwe, bystre oczy utkwił przy tym badawczo w drobną postać zakonnika na czele gromadki braci. Wywnioskował, że ten ubogi, pobożny, pokorny człowiek nie może być buntownikiem.
W całej sprawie zatwierdzenia reguły wiele ułatwiły sprzyjające okoliczności. W wiecznym mieście przebywali wówczas dostojnicy kościelni, którzy osobiście znali Franciszka i jego plany. Bp Gwido z Asyżu przedstawił Franciszka swojemu przyjacielowi, kard. Janowi Colonnie, bliskiemu doradcy Innocentego III. Kardynał pokochał Męża Bożego i postarał się dla niego o audiencję papieską. Dzięki temu Franciszek swobodnie przedstawił Ojcu Świętemu swoje zamiary. Nad podziw prosto opowiedział o ubogiej, ale pięknej kobiecie, mieszkającej na pustkowiu, w której zakochał się pewien król. Miał z niej niezwykle urodziwych synów. Gdy dorośli, matka wysłała ich do króla, przestrzegając, by przypadkiem nie wstydzili się swojego ubóstwa. Król, spostrzegłszy w nich swe podobieństwo, przyznał im swoje dziedzictwo i przyjął do siebie. "Ojcze Święty - kończył św. Franciszek - pustynią jest świat w cnotę jałowy. Tą ubogą niewiastą jestem ja jako płodny w wielu synów, pragnących odtworzyć w sobie rysy swego Rodzica i naśladować Go w ubóstwie. Wreszcie synami, którzy zasiądą do stołu królewskiego, są moi bracia. Król - Syn Boży nigdy nie pozostawi ich w potrzebie. On przecież tak [251]szczerze żywi wszelkie stworzenie, nie wyłączając nawet grzeszników".
Ojciec Święty z podziwem wysłuchał tego krótkiego opowiadania o pouczającej treści i niewątpliwie uznał, że to Chrystus przemówił przez usta Franciszka. Zatwierdził więc regułę (ustnie), pozwolił mu i jego braciom na noszenie tonsury, będącej symbolem przyjęcia do stanu duchownego, oraz dał im prawo głoszenia nauk pokutnych do ludu. Udzielił im wiele zbawiennych rad, po czym pobłogosławił, mówiąc: "Idźcie, bracia moi, z Bogiem, i jak On was raczy natchnąć, tak głoście wszystkim pokutę. A gdy pomnoży was w liczbę i łaskę, z radością donieście mi o tym, a ja wam udzielę więcej pozwoleń i bezpiecznie powierzę wam większe zadania".
Zakon św. Franciszka rozrósł się w potężne drzewo. Reguła nie obejmowała wszystkich problemów, a w dodatku jej tekst zaginął. Wówczas Franciszek wraz z dwoma braćmi ułożył w pustelni Fonte Colombo drugą regułę, która jednak nie podobała się i nie uzyskała mocy prawnej. Tym razem już przy pomocy kapituły braci, pod okiem protektora zakonu kard. Hugolina, Święty dał trzecią normę życia. W r. 1223 Honoriusz III zatwierdził ją bullą Solet annuere. Tekst bulli i reguły przechowują jako cenną pamiątkę franciszkanie w bazylice asyskiej. Po dziś dzień ta reguła stanowi podstawę życia tych, którzy wstępują w ślady św. Franciszka. Cała tchnie ewangelicznym duchem św. Zakonodawcy, poczynając od pierwszego jej zdania: "Taka jest reguła i sposób życia Braci Mniejszych: zachowywać św. Ewangelię Pana naszego Jezusa Chrystusa, żyjąc w posłuszeństwie, bez własności i w czystości".
