Szukam Pana Jezusa

W mej pamięci utrwalił się widok zburzonego kościoła Najświętszej Maryi Panny na Nowym Mieście. Związany z tragedią Starówki i klasztoru sióstr sakramentek był wstrząsającym świadectwem niemieckiego okrucieństwa. Odwiedziłem go w grudniu 1945 roku. Cmentarzysko Starówki przysypał śnieg. Wysokie, niekiedy kilkupiętrowe zwały gruzów zmuszały do uciążliwej wspinaczki. Po dawnych ulicach nie pozostało nawet śladu. Informowały o nich tylko drewniane lub tekturowe tabliczki, przymocowane do wystających z gruzów żelaznych szyn i prętów. Tu i ówdzie sterczały małe krzyżyki na grobach poległych i zasypanych. Nie dochodząc do kościoła, zobaczyłem w ruinach zakładu sióstr szarytek, gdzie był internat dla ubogich dziewcząt, jakąś młodą kobietę.

- Co pani tutaj robi? - zapytałem.

- Szukam Pana Jezusa, proszę księdza. - I opowiedziała mi pokrótce swe przeżycia w ostatnich dniach Starówki. - Wszystko się paliło, domy, kościoły, klasztor. Wyniosłam z kaplicy Najświętszy Sakrament, schowałam go pod bluzką na piersiach i nakryłam kilkoma kartoflami. Własowcy szaleli. Mordowali ludzi, dobijali rannych, gwałcili kobiety. Biegłam wśród kul. Nie bałam się. Byłam przyzwyczajona do strzelaniny. Ale strach mnie ogarnął, gdy pomyślałam, co będzie, jak mnie złapią. Znieważą Pana Jezusa. Wpadłam na własowca. "Stoj, czto niesiosz?"... Wsadził mi łapę pod bluzkę. "Kartoszki". Zaklął brzydko i pchnął mnie - "Uchadi!" Uciekłam. Ale oni buszowali wszędzie. - "Panie Jezu - powiedziałam ukryję Cię tutaj". Wygrzebałam w gruzach dosyć głęboki dołek, złożyłam w nim Pana Jezusa i przykryłam cegłami... Złapali mnie, ale nie zabili. Pognali do Pruszkowa. Powróciłam, gdy byli już "Ruskie". Przybiegłam zaraz tutaj, ale nie znalazłam Pana Jezusa. Teraz przychodzę tu jeszcze. Pogrzebię, pokopię, popłaczę, ale nic nie ma.

Słuchając tej opowieści, myślałem o scenie z Ewangelii: "A potem Józef z Arymatei owinął ciało Jezusa i złożył w grobie wykutym w skale i zatoczył kamień... A była tam Maria Magdalena...". Tego poranka, w którym Jezus zmartwychwstał, Magdalena przyszła do grobu, ale był już pusty. Zaczęła płakać. Jakiś nieznajomy, który tam się zjawił, zapytał: "Niewiasto, czemu płaczesz, kogo szukasz?" - "Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie go położono" (Mk 15,46; J 20,11-13). Patrząc na tę biedną dziewczynę, wyglądającą na pomocnicę domową, porównywałem ją z tamtą Marią... Tak, to była polska "Maria Magdalena". Szukała Pana Jezusa.