Szlakiem św. Maksymiliana w Kanadzie

Wywiad z Marią Teresą Chevalier, wydawcą miesięcznika "Jesus Marie et Notre Temps"

- Od lat podziwiam zapał, z jakim Pani upowszechnia znajomość św. Maksymiliana Kolbego w Kanadzie. Kiedy i jak to się zaczęło?

- Odkryłam "Szaleńca Niepokalanej", kiedy przeczytałam pierwsze wydanie książki Marii Winowskiej. Było to gdzieś w roku 1949. Zdobył mnie z miejsca. Pracując w dziennikarstwie i wydając w owym czasie pisemko "Le Digeste Marial", obrałam go sobie za patrona i zaczęłam publikować o nim artykuły. Od roku 1970 rozprowadzam przeźrocza Sang pour sang (wydane w Paryżu w Editions du Berger), które ilustrują życie tego świętego. Wielu katechetów posługuje się tym montażem audiowizualnym. W swojej księgarni mam zawsze książki o o. Kolbem, obecnie sześć tytułów. W ten sposób św. Maksymilian staje się coraz bardziej znany w Kanadzie, a to powoduje, że coraz więcej jest kochana Matka Boża.

- Pani obrała św. Maksymiliana za patrona pisma, które wydaje. Czy przy tym wyborze chodziło Pani tylko o jego wstawiennictwo w niebie, czy też o przeniknięcie pisma jego ideałem?

[71]

- Na początku chciałabym wyjaśnić, że nie wydaję już "Le Digesta Marial", lecz - od roku 1970 duży miesięcznik pt. "Jesus Marie et Notre Temps" (Jezus, Maryja i Nasze Czasy), obecnie w nakładzie 25 tysięcy egzemplarzy. Już w pierwszym numerze zapowiedziałam, że o. Kolbe będzie patronem pisma. Oczywiście, chodziło mi nie tylko o jego pomoc z góry. W każdym niemal numerze podtrzymuję "ogień święty", pisząc o jego ideale i zachęcając do oddania się Maryi. Niezliczone już razy cytowałam jego wypowiedź o Niepokalanej, że tylko Ona otrzymała od Boga zapewnienie zwycięstwa nad szatanem i że teraz szuka sobie Ona dusz, które by się Jej poświęciły całkowicie jako narzędzie w walce ze złem i w szerzeniu Królestwa Bożego w całym świecie. O. Kolbe robi silne wrażenie i pobudza czytelników do akcji apostolskiej pod sztandarem Maryi.

- Czy Pani szerzy też formalnie Rycerstwo Niepokalanej?

- Tak, choć nazywam ten ruch, z pewnych względów, Misją Niepokalanej. Tłumaczę, że MI to nie jeden ruch więcej, przepisujący zebrania i specjalne modlitwy, ale to przede wszystkim duch i życie, oddanie się całkowite Niepokalanej, by nas użyła na swą służbę, kiedy i jak zechce. Naszym zadaniem jest nie tylko uświęcenie własne, ale też apostolat i to wszechstronny, a więc uświęcenie pracy, chrystianizacja środków masowego przekazu (prasa, radio, TV, kino), dialog z niewierzącymi, jedność chrześcijan. Mówię za o. Kolbem: "Niepokalana ma zdobyć cały świat i każdą duszę z osobna, by je ofiarować Panu Bogu".

- Jak wygląda w praktyce propagowanie MI?

- Czytelnicy zapytują, co robić, by stać się członkiem MI, więc pismo nasze daje zazwyczaj następujące wskazania, bardzo konkretne: 1. dokonać oddania się bezwarunkowego Niepokalanej według formuły św. Maksymiliana i odnawiać je możliwie codziennie; 2. żyć w miłosnej zależności od Maryi, przyjmując wszystko, co nas spotyka, jako Jej wolę, a więc wolę Pana Boga; 3. prowadzić intensywne życie modlitwy, życie zjednoczenia z Maryją, między innymi przez możliwie codzienną Mszę św. i Komunię oraz codzienny różaniec; 4. nosić na sobie Cudowny Medalik i rozdawać go innym przy odpowiedniej okazji; 5. wypełniać jak najdoskonalej obowiązki stanu; 6. zapisać się formalnie do MI, aby uczestniczyć w duchowym braterstwie ze wszystkimi członkami; 7. rozpowszechniać nasze pismo, które - podkreślamy to - kontynuuje apostolat prasowy, jaki o. Kolbe prowadził w Polsce i Japonii. Każdemu, kto wyrazi pragnienie należenia do MI, wysyłamy składankę z krótkim życiorysem św. Maksymiliana, Cudowny Medalik wraz z ulotką wyjaśniającą jego znaczenie i kartę członkowską.

- Jakie są wyniki tej akcji?

- Codziennie otrzymujemy zgłoszenia do MI. Ponieważ nie mamy jeszcze w Montrealu kanonicznej centrali ruchu, przesyłamy listy członków do centrali międzynarodowej MI w Rzymie lub do Niepokalanowa. W zeszłym roku przesiałam wam listę z 373 nazwiskami, a teraz przekazuję nową listę. W naszym wydawnictwie mamy zorganizowaną grupę MI, która się zbiera 13-go każdego miesiąca. W zebraniach bierze nieraz udział bp Andrzej Cimichella, biskup pomocniczy Montrealu, który jest też animatorem duchowym i cenzorem naszego pisma. W Shawinigen, 150 km od Montrealu, są dwie grupy MI młodych, od 25 do 40 lat, którzy, poznawszy o. Kolbego, wrócili do Pana po dłuższej przerwie w praktyce religijnej i oddali się Niepokalanej. W Quebecu istnieje silny ruch Ducha Świętego, który poświęca się Niepokalanej według formuły św. Maksymiliana. I inne ruchy i stowarzyszenia korzystają z ideału św. Maksymiliana, tym bardziej, że pismo "Jezus, Maryja i Nasze Czasy" jest rzecznikiem dziewięciu ruchów, w tym Światowego Apostolatu Fatimy, Legionu Maryi i Żywego Różańca.

- Pani organizuje też pielgrzymki do Włoch i Polski szlakiem św. Maksymiliana. Jak przeżywacie te wizyty?

- Już cztery razy byliśmy w Rzymie, po raz ostatni na kanonizacji Założyciela MI. Mieszkamy wtedy, o ile to możliwe, w Domu Kolbego, u stóp Palatynu, gdzie nasz święty przebywał siedem lat, w czasie studiów, i gdzie założył MI. Zawsze nawiedzamy kościół św. Andrzeja delle Fratte, gdzie odprawił prymicyjną Mszę św. Wszyscy wracają "rozmiłowani" w o. Kolbem, mówią wiele o jego życiu i ideale, obchodzą rocznice Świętego i żyją według jego nauki. W Polsce byłam raz, wraz z czterema kapłanami i trzydziestu dziewięciu świeckimi. Wrażenie ogromne. Wasz naród pozostaje dla nas gwiazdą przewodnią w nocy materializmu, w jakiej jesteśmy pogrążeni. Wyraziłam swą wdzięczność za to ks. kard. Józefowi Glempowi, Prymasowi Polski, w czasie jego niedawnej wizyty w Kanadzie. Powiedział mi wtedy: "Zachęcam was, byście dalej się mo[72]dlili i prowadzili wielkie dzieła apostolskie w duchu św. Maksymiliana Kolbego, który jest świętym na nasze czasy".

- Może mi Pani podać przykłady innych wielkich czcicieli św. Maksymiliana w Kanadzie?

- W naszym środowisku wybijał się ks. Benedykt Caron, który był naszym przewodnikiem duchowym w czasie pielgrzymki do Polski. Miał on w różnych miejscowościach Kanady setki konferencji o o. Kolbem, ilustrując je przeźroczami Sang pour sang. Jego życie osobiste pozostawało bardzo pod wpływem świętego. Zmarł 16 listopada 1978 r. Gorącym admiratorem "Szaleńca Niepokalanej" jest poeta Roger Brien, członek Akademii francusko-kanadyjskiej, który poświęcił mu specjalny numer swego wspaniałego pisma "Marie", niestety, dziś już nie wychodzącego, a nawet poemat epiczny i liryczny pt. Samotraka chrześcijańska. W Quebecu pewna zakonnica, s. Urszula, propaguje nabożeństwo do św. Maksymiliana i poświęcenie Niepokalanej. Br. Jakub Burelle z Kongregacji św. Gabriela w Montrealu prowadzi pod patronatem o. Kolbego apostolat telefoniczny, podając dwa razy dziennie nagrane na taśmie "orędzie radości i nadziei". Przy cudownym obrazie Matki Bożej z Liesse jest też wizerunek św. Maksymiliana z napisem: "Patron akcji maryjnych sanktuarium NMP z Liesse". Wśród Polonii kanadyjskiej upowszechniają cześć św. Maksymiliana Wasi współbracia, franciszkanie.

- Więc według Pani św. Maksymilian wraz ze swoim orędziem maryjnym jest bardzo na czasie?

- Jestem o tym święcie przekonana. To doskonały wzór wielkich świętych "czasów ostatecznych", których zapowiedział św. Ludwik Grignion. Ilekroć ogłosimy w naszym piśmie jakieś zdanie o. Kolbego lub o nim, mamy zawsze echa, listy czy telefony od osób, które zainteresowały się nim i zapaliły miłością do Maryi.

- Proszę o ostatnie "słówko" dla czytelników "Rycerza".

- Moje serce jest bardzo często w Polsce. Proszę podziękować rodakom za przykład ich wiary, który jest dla nas podporą. Codziennie wieczorem między godziną ósmą a dziewiątą jestem przed Najświętszym Sakramentem i modlę się w zjednoczeniu z Wami, moimi braćmi i siostrami.

Wywiad przeprowadził o. Jerzy Domański

Grafika do art. Szlakiem św. Maksymiliana...

[Fot. s. 70] Hall wejściowy w wydawnictwie "Jesus Marie et Notre Temps" w Montrealu.