Szczęście zaplanowane?

Kiedyś wpadła mi w ręce książka zatytułowana Szczęście dokładnie zaplanowane. Zafascynował mnie tytuł. Można więc szczęście dokładnie zaplanować, obliczyć? Tytuł książki leży na tej samej linii słów, które są często używane: "szczęście wakacyjne", "szczęśliwa liczba", "kamień szczęścia", "automat szczęścia" itd. Jednym słowem: należy poznać szczęśliwą liczbę, dostać właściwą radę, mieć sprzyjającą pogodę, właściwy kamień i - szczęście jest pewne. Czy to tak łatwe jest to szczęście? Z niedowierzaniem w zaplanowane szczęście zabrałem się do lektury.

W każdym z nas jest oczekiwanie szczęścia. "Szczęście" - to słowo, które potrafi zelektryzować człowieka, to słowo pełne tęsknoty, do którego wzdycha cała ludzkość. Ale z jakże wielką nieporadnością ludzie go szukają! Jakże śmiesznymi środkami chcą je wymusić! Aby w czas uciec przed nieszczęściem (przeciwieństwem szczęścia) - miliony ludzi studiują tydzień w tydzień horoskop, unikają feralnej 13 i czarnego kota, wypełniają z tygodnia na tydzień z wielkim nabożeństwem "Toto", a wypełniona kartka papieru staje się przepustką do poczekalni szczęścia. Marzenie o sześciu właściwych liczbach odbiera sen i dodaje siły na cały tydzień.

Wydaje mi się, że znajdujemy się wszyscy - mniej albo więcej - w błędzie. Mylimy bowiem szczęście z udaniem się, z układem sytuacyjnym, pomyślną koniunkturą, koleją losu. Mylimy się uważając, że szczęście można pochwycić i wyliczyć. Ono bowiem nie daje się manipulować, nie można go ani obliczyć, ani wyliczyć. Szczęście nie przychodzi przez automaty, grę, przechytrzenie możliwego nieszczęścia, przez dobry układ gwiazd, przez pieniądze (które warto jednak mieć). Wszystkie rzeczy materialne noszą w sobie zarodek śmierci. Pewnego dnia opuszczą nas albo my je opuścimy. Dlatego nie mogą nam dać szczęścia ani nas uszczęśliwić. Ale co tam - pomyślał ktoś - każdy szuka szczęścia, nosi jego pragnienie, a ono nie daje się wymusić ani zrobić. Czym ono więc jest? Lektura się skończyła. Pytanie jednak zostało. Na pytanie można odpowiedzieć: "Szczęście jest produktem ubocznym". Tak. Prawda może być gorzka. Jest produktem ubocznym życia w prawdzie, w porządku według przykazań. Ale co to ma znaczyć?! Można odpowiedzieć na to cytatem z Pisma Św[iętego]: "Nie samym chlebem żyje człowiek" (Łk 4,4). Posłużę się jeszcze innym przykładem. Pan nasz Jezus Chrystus był jak żaden inny człowiek znawcę ludzkiego serca. Znał jego pragnienie, niemalże wilczy apetyt szczęścia. Przyszedł, aby wszystkich uszczęśliwić. Ale nie takim jak wyżej przedstawiano szczęściem, które jest wynikiem chwilowego układu sytuacji, sprzyjającego wypadku, trafnej liczby, pomyślnego przebiegu zdarzeń itp., lecz szczęściem, które jest trwałym stanem wewnętrznym, nieprzemijającym i nie zagrożonym zewnętrznymi warunkami. O takim szczęściu mówił Pan w Kazaniu na Górze. Polskie tłumaczenie Pisma św. posługuje się słowami "błogosławieni". Błogosławieni to są właśnie szczęśliwi. Być błogosławionym, to tyle, co wiedzieć, po co się żyje. Błogosławiony opierając się na wierze w Jezusa Chrystusa trwa w nadziei życia, które się zmienia, ale się nie kończy.

Opracował o. Antoni D.