Szczęście kołka w płocie

Rycerz Niepokalanej (3)

Któż nie widział dzieci przeżywających radość. Aby ją u nich wzbudzić, nie trzeba dużo; wystarczy smoczek, cukierek, ślizgawka, błyskotka, lalka z gałganka, czasem jeszcze mniej. Dziecko potrafi cieszyć się nawet kałużą: wzbijane nogami fontanny wody sprawiają mu radość. Jest to radość prawdziwie żywiołowa, choć co prawda płytka, podobna do przeżyć zwierzęcia, które też umie się cieszyć.

Nie zawsze i nie w każdej sytuacji dana rzecz sprawia taką samą radość. Dziecko nie cieszy się ani cukierkiem, ani lalką, gdy mu brakuje mamy. W miarę jak człowiek postępuje w latach, rosną jego wymagania odnośnie do przedmiotu zdolnego go rozradować. Byłoby coś nienaturalnego, gdyby kilkudziesięciolatek cieszył się smoczkiem w taki sam sposób, jak to czynił w niemowlęctwie.

Szczegółami, jak powstaje radość i co jest zdolne ją wzbudzić, niech się zajmują psycholodzy. Niezależnie od wyniku badań pewne jest, że tylko istota posiadająca jakiś stopień samoświadomości zdolna jest przeżywać radość. Człowiek o wyższej świadomości może przeżywać doskonalszą radość. Gdzie świadomość zanika, tam kończy się zdolność przeżywania radości. Dlatego nie wiemy o zdolności cieszenia się ameby lub innego pierwotniaka. Na pewno niezdolny jest do radości ani kloc, ani głaz.

Wobec tego, najdelikatniej mówiąc, usiłowania tych, którzy chcą zwiększyć swoje przeżycia szczęścia i radości poprzez używanie środków zmniejszających ich stopień świadomości, trzeba nazwać pomyłką. A w takim stanie znajduje się każdy odurzony, oszołomiony i otępiony przez alkohol lub inny środek rozkładający psychikę człowieka. Pozytywne przeżycie intensywnej radości, oparte na ocenie swojej wartości i sytuacji, w jakiej podmiot się znajduje, uwarunkowane jest jasnym rozpoznaniem. Jest ono niemożliwe u człowieka otumanionego lub poważnie ograniczonego. Jeśli stan zamroczenia jest bez mała całkowity, wtedy możliwe jest doznawanie tylko mizernych resztek radości. Nie ulegajmy złudzeniu, jeśli taki osobnik ma wygląd radosnego. Nieprzytomny bełkot "kraszony" głupawym grymasem, naśladujący nieudolnie uśmiech, nie jest oznaką radości. W skrajnym bowiem stanie upojenia można przeżyć radości akurat tyle, co kołek w płocie.

Doprowadzenie siebie do takiego stanu jest wykroczeniem przeciw ludzkiej godności. Jest też grzechem przeciwko Bogu i przestępstwem przeciw swemu narodowi...

[80]

Opilstwo poniża godność człowieczą, bo stworzeni jesteśmy na obraz i podobieństwo Boże, a nie ameby i kołka w płocie. Pijak ciężko obraża Boga, bo w stosunku do siebie niweczy plan Boży. Bóg powołał nas do istnienia rozumnego, a nie do istnienia na kształt belki. Degradujący się własnowolnie do rzędu istoty bezmyślnej okrada Boga z chwały, którą winien Mu przynosić swoim, normowanym na przykazaniach Bożych, rozumnym życiem. Z osobnika zdolnego jedynie do trawienia pokarmu na podobieństwo jamochłonów i niezdatnego do podjęcia jakiegokolwiek odpowiedzialnego zadania, nie ma żadnej korzyści ani naród, ani ojczyzna. Również rodzina, jeśli nie wszyscy jej członkowie zrezygnowali ze swego człowieczeństwa, zyskuje tylko ból i wstyd.

Takie szczęście przystoi kołkom w płocie. Im to wystarczy. Nigdy człowiekowi. Człowiek winien sięgać po radość wyższą, godną jego ludzkiej natury. Nie, to jeszcze mało. Jego wymiar jest większy. Bóg przeznaczył nas do uczestnictwa w swoim Bożym szczęściu.

O pełne zrozumienie wielkości naszego powołania, prosimy Cię, Panie!

Grafika tytułowa