Przemówienie Sekretarza Stanu Stolicy Apostolskiej, wygłoszone 5 VI w bazylice niepokalanowskiej
W czasie mojego pobytu w Polsce nie mogłem pominąć Niepokalanowa, miejsca tak bliskiego Waszemu sercu. Pragnę tutaj, razem z Wami, dziękować Opatrzności Bożej za dar tych kilku dni, spędzonych na polskiej ziemi. Jak już zapewne wiecie, otrzymałem tytuł doktora "honoris causa" nadany mi przez Papieską Akademię Teologiczną w Krakowie. Pragnę to wyróżnienie złożyć u stóp Niepokalanej Matki.
Gdy tak patrzę na Was, zebranych w tym kościele i uczestniczących w Ofierze Eucharystycznej, ogarnia mnie szczere wzruszenie. Jawi mi się przed oczyma postać św. Maksymiliana Kolbego, czuję tu jego obecność i powiew świętości, którą zrodziła bezgraniczna miłość do Boga poprzez Niepokalaną.
Pozwólcie więc, że skupię moje myśli na tej postaci i na tym miejscu.
Prymas Polski Stefan Kardynał Wyszyński nazwał św. Maksymiliana "proroczym wizjonerem", który przeczuł, że "przyjdą takie czasy, kiedy najlepiej będzie wołać... do Matki". Przeczuwał to Maksymilian Kolbe, kiedy w młodości złożył ślub, że będzie walczył dla Matki Najświętszej, że będzie rozsławiał Jej imię, że pragnie dla Niej zdobyć cały świat.
Przybrał sobie drugie imię: Maria i jako młody zakonnik założył Milicję Niepokalanej, której celem było uświęcenie wszystkich pod opieką i za pośrednictwem Niepokalanej. Nieco później zaczął wydawać miesięcznik pod tytułem "Rycerz Niepokalanej", aby wreszcie na pięciu morgach nie zaoranego ścierniska, w odległości 47 kilometrów od Warszawy postawić pierwsze trzy baraki z desek i nazwać je Niepokalanowem. Nie dość mu było Niepokalanowa w Polsce, wybudował podobny klasztor na przedmieściach Nagasaki i nazwał go Ogrodem Niepokalanej (Mugenzai no Sono). Miał tam małą drukarnię i wydawał "Seibo no Kishi" - "Rycerza" w języku japońskim. Jego pragnieniem było założenie Niepokalanowa we wszystkich krajach. Dlatego nie mogę opanować wzruszenia na myśl, że oto jestem w klasztorze, który stoi na fundamentach tego Świętego, żyje jego duchem i kontynuuje misję swego założyciela. Jest to przecież najliczniejszy i najbardziej znany klasztor w Polsce, jeden z najlepiej znanych na świecie.
Miasto i klasztor w Niepokalanowie nazwałbym polskim Asyżem, chociażby dlatego, że Maksymilian Kolbe był duchowym synem św. Franciszka. Podobnie jak kiedyś św. Franciszek, widząc w proroczym śnie rysujący się w podstawach kościół, chciał go ratować, tak św. Maksymilian Kolbe chciał coś uczynić dla słabych, ginących, dla całego Kościoła. Był pod urokiem Biedaczyny z Asyżu. Chciał kochać tak jak on, chciał być ubogim, chciał umrzeć w wyniszczeniu dla Boga jak Święty ziemi umbryjskiej. Podczas pierwszej Mszy świętej [212]odprawianej w kaplicy przyszłego klasztoru powiedział między innymi: "Praktykować będziemy przede wszystkim posłuszeństwo. Będzie tu bardzo ubogo, bo wedle ducha św. Franciszka, dużo będzie pracy, wiele cierpień i wszelkich niewygód". Jakże wspaniale te dwie postaci służą dzisiejszemu światu!
Potrzebujemy dzisiaj przykładu obu tych Świętych. Potężny technicznie świat XX wieku, świat komputerów i podbojów kosmosu, nie może przezwyciężyć nienawiści, żyje w lęku i przeżywa głęboki kryzys podstawowych wartości moralnych. Żyje w ustawicznej obawie przed katastrofą ekologiczną. Świat naszych dni powinien przyjrzeć się św. Franciszkowi, aby na nowo zacząć kochać i częściej przebaczać.
Świat powinien przyjrzeć się także św. Maksymilianowi Kolbemu. Znamy dobrze koniec życia św. Maksymiliana. Dał siebie bez reszty, bo taka była zasada jego życia. Jeszcze będąc młodym człowiekiem powiedział: "siłą twórczą jest miłość". Dlatego też Ojciec Święty Jan Paweł II nazwał go "Świętym naszego trudnego wieku". Tak, trudnego, bo tak wiele było w nim nienawiści, wojen i zła.
Tych dwóch Świętych porównałbym do wulkanów, z których wciąż jeszcze tryska gorąca lawa. Dzięki sile ducha Święci ci zmuszają całą ludzkość do refleksji nad ich życiem, aby odważnie móc naśladować te serca, które żyły tylko dla Boga.


Kard. Augustyn Casaroli, sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej, w dniu 5 czerwca [1990] r. odwiedził Niepokalanów. Towarzyszyli mu: abp Ludwik Poggi, nuncjusz apostolski we Włoszech, abp Józef Kowalczyk, nuncjusz apostolski w Polsce, abp Bronisław Dąbrowski, sekretarz Episkopatu Polski, ks. prał. Ludwik Ventura, sekretarz kard. A. Casarolego, ks. prał. Tadeusz Rakoczy z Sekretariatu Stanu i ks. prał. Celestyn Migliore, sekretarz Nuncjatury w Polsce. O godz. 9 dostojni Goście wraz z o. Fabianem Piętką, przełożonym prowincji warszawskiej OO. Franciszkanów, odprawili pod przewodnictwem kard. A. Casarolego Mszę św. koncelebrowaną, w której uczestniczyła wspólnota niepokalanowska wraz z wielu pielgrzymami i miejscowymi parafianami. Potem Dostojnicy kościelni zwiedzili Niepokalanów, m.in. celę św. Maksymiliana, w której Kardynał Sekretarz Stanu wpisał w księdze pamiątkowej słowa: "Z głębokim wzruszeniem polecam modlitwie heroicznego Rycerza Niepokalanej moje posłannictwo sługi Kościoła".
[s. 212]