Święty Maksymilian Patronem Bractwa Trzeźwości

Na początku swego Pontyfikatu Jan Paweł II wezwał Polaków do wzmożonej walki z nałogami. Odpowiedzią na to wezwanie jest podjęta przez Ruch "Światło-Życie" "Krucjata Wyzwolenia Człowieka" oraz ogłoszony we wrześniu ub.r. podczas I Krajowej Pielgrzymki Apostolstwa Trzeźwości na Jasnej Górze "Ruch Trzeźwości im. Św. Maksymiliana Kolbego".

Zarówno Krucjata jak i Ruch Trzeźwości zajmują się trudnymi i bolesnymi problemami naszego narodu. I właśnie dlatego spotykają się z żywą reakcją katolickiej społeczności i zataczają coraz szersze kręgi, obejmując już wiele tysięcy osób oddanych służbie dla braci. Jak doniósł "Tygodnik Powszechny", w Warszawie, w kościele seminaryjnym w piątą rocznicę wyboru Jana Pawła II, po uroczystej Mszy św. złożono ponad 600 podpisów pod tekstem następującego ślubowania: "Przyrzekam trzeźwość i wyrzekam się wódki na czas jubileuszowego roku świętego". Akcja składania podpisów trwa i ma objąć swym zasięgiem archidiecezję warszawską.

Również w Krakowie "wykluwa się" Ruch Trzeźwości. Przy franciszkańskiej bazylice przygotowujemy się do zorganizowania "Bractwa Trzeźwości im. św. Maksymiliana".

Krucjacie, Ruchowi i Bractwu Trzeźwości patronuje św. Maksymilian Kolbe. Można postawić pytanie: Dlaczego? Czy był on wielkim działaczem na tym polu?

Owszem, sam nie pił alkoholu. Bracia w Niepokalanowie też nie pili. Byli zdolni nawet do innych, bardzo konkretnych ofiar, gdy zachodziła taka potrzeba. Tak np. w roku 1939 w Niepokalanowie 619 braci i 120 alumnów Małego Seminarium Misyjnego odmówiło sobie cukru przez 6 tygodni. Zaoszczędzone w ten sposób pieniądze (1200 zł) przekazano na potrzeby Wojska Polskiego na ręce Marszałka Polski Edwarda Rydza-Śmigłego.

Bracia w Niepokalanowie nie mieli ani czasu, ani pieniędzy na alkohol! Wszystko oddali Niepokalanej: modlitwę, pracę apostolską, wydawniczą... cierpienia...

Czy św. Maksymilian był działaczem antyalkoholowym? Był kimś więcej, był rycerzem Niepokalanej. Walczył pod Jej sztandarem, by ratować człowieka od wpływu zła. Widział, jak bardzo szatan chce człowiekiem zawładnąć, opętać go i wydrzeć mu, przywróconą przez Chrystusa, godność Dziecka Bożego. Miał świadomość, że to jest walka na śmierć i życie śmierć i życie wieczne. I dlatego nie można w niej zwlekać i szczędzić sił , natomiast trzeba i warto użyć wszelkich dostępnych nam środków, ponieść największe nawet ofiary.

Św. Maksymilian, oddany całkowicie Niepokalanej, gotów był do maksymalnych wysiłków i poświęceń. Złożył swe życie w ofierze, by ratować bliźniego.

Dziś w Polsce alkoholizm, brak trzeźwego, zdrowego oraz uczciwego myślenia i działania jest wadą wielu ojców rodzin i dotkliwie odbija się na życiu ich żon i dzieci. W tej trudnej sytuacji z wielką nadzieją możemy oczekiwać pomocy od św. Maksymiliana. Wszak obiecał, że w niebie będzie pracował już "obiema rękami", bo tu za ziemskiego życia jedną jeszcze "musiał się podpierać".

Grafika tytułowa