W dniu 4 marca 1984 roku Kościół nasz obchodzić będzie 500 rocznicę śmierci jednego z największych polskich świętych (mamy ich zaledwie 17) - Kazimierza Jagiellończyka.
Kazimierz był synem Kazimierza IV (potomek Władysława Jagiełły) i jego żony - Elżbiety Habsburżanki, córki cesarza Albrechta II. Ze związku tej pary na świat przyszło siedem córek i sześciu synów. Drugim z rzędu był przyszły święty. Urodził się 3 X 1458 roku w Krakowie na Wawelu siedzibie królów polskich.
Matka Kazimierza, Elżbieta, była kobietą nadzwyczajnej pobożności, a dzieci wychowywała według rad św. Jana Kapistrana, bernardyna (bernardyni należą do rodziny franciszkańskiej), który jeszcze w lutym 1454 roku połączył ją w Krakowie węzłem małżeńskim z Kazimierzem Jagiellończykiem, władcą wielkiego formatu i nie mniejszej religijności.
Długoletnim wychowawcą synów królewskich był także najsławniejszy historyk tamtych czasów, wzorowy kapłan, ks. Jan Długosz. Ćwiczył on chłopców w karności, zaprawiał do pracy, z surowością traktował wszelkie wybryki młodzieńcze. Dbał wielce o ich wysoki poziom intelektualny. Monarcha wielce sam interesował się tym, aby jego synowie wyrośli na jego godnych następców - kierowników życia państwowego. Warto powiedzieć, że król nigdy nie używał alkoholu, zawsze starał się być przykładnym chrześcijaninem.
Jan Długosz jako wychowawca dbał przede wszystkim o religijne wychowanie synów królewskich. Epoka, w której żyli, zwana "jesienią średniowiecza", ułatwiała odpowiednie kształtowanie osobowości królewiczów. Były bowiem to czasy ludzi nabożnych (w dobie tej żyło i działało wielu polskich świętych i błogosławionych), pora ogromnego kultu [$1]krzyża - symbolu Męki Pańskiej. Chrystus i Jego Krzyż bez reszty zdominowały Europę. Długosz najwięcej spośród swoich uczniów cenił Kazimierza, którego nazwał "młodzieńcem szlachetnym, rzadkich zdolności i godnego pamięci rozumu".
Kazimierz do końca życia interesował się sprawami państwa i brał czynny udział w różnych naradach i zjazdach, widywano go stale przy boku króla, którego nieraz zastępował w rządach.
Polska w owym czasie była mocarstwem, gdyż razem z Litwą, z którą znajdowała się w unii, zajmowała obszar ponad 800 000 km kw., zamieszkałych przez 7.5 mln ludzi. Taką Rzeczpospolitą w intencjach króla miał w przyszłości kierować jego umiłowany syn, Kazimierz. Polska w latach młodości Kazimierza prowadziła wyczerpującą trzynastoletnią wojnę z Krzyżakami. Zaczęła się ona w 1454 roku, a więc na cztery lata przed narodzinami Kazimierza, a zakończyła pokojem toruńskim w 1466 roku, gdy miał lat 8.
Połowiczne zwycięstwo Kazimierza Jagiellończyka nad Krzyżakami (1466) umożliwiło mu prowadzenie dynastycznej polityki w Czechach i na Węgrzech. Król po swej żonie Elżbiecie Habsburżance odziedziczył cały splot dynastycznych kombinacji, które z reguły wychodziły na złe krajowi. O tron w Czechach rywalizował także król węgierski Maciej Korwin. Jagiellończyk wbrew aspiracjom władcy węgierskiego wprowadził przy pomocy polskich oddziałów swojego pierworodnego, Władysława, do Pragi czeskiej, w której 19 VIII 1471 roku został koronowany na króla Czech.
Równocześnie z koronacją Władysława w sąsiednich Węgrzech powstała silna opozycja przeciwko Maciejowi Korwinowi, a niektórzy węgierscy magnaci na tron swój zaprosili sławnego już ze świętości Kazimierza. Królewicz pod presją ojca zgodził się koronę przyjąć i 2 X 1471 roku na czele 12 000 armii wyruszył do Węgier.
Wyprawa po koronę okazała się dla królewicza osobistą tragedią. Jego armia nie opłacona czyniła po drodze liczne gwałty. Węgrzy wcale nie witali go jako wybawiciela spod tyranii Macieja Korwina, a ten ostatni zgromadziwszy 16 000 żołnierza, przecinał drogi zaopatrzenia Polakom, rozbijał mniejsze oddziały i krążył jak wilk porywając, co tylko się dało. Królewicz zrozumiał, że padł ofiarą polityki imperialnej swojego ojca, pełen zawodu nakazał odwrót, w czasie którego padło wielu jego rycerzy.
Ojciec, nierad z klęski, polecił w listopadzie 1471 roku zamieszkać synowi w ustronnym zamku Dobczyce. Osamotnionego królewicza pocieszał Jan Długosz. Tymczasem Kazimierz bolał nad swoją niechlubną rolą na Węgrzech, gdzie bez potrzeby przelano po obu stronach krew chrześcijańską, zamiast dawać skuteczny opór Turkom, wdzierającym się coraz bardziej do Europy.
Od 1471 roku królewicz coraz wyraźniej odsuwał się od świata, wzgardzał dostatkami i dostojeństwami władzy, uznał je za znikomość tego świata, zapragnął ciszy, ukochał samotność i jeszcze bardziej zbliżał się do Boga i Jego świętych.
Król tymczasem po roku niełaski okazał przebaczenie synowi, tym bardziej, że jego właśnie przewidywał na swojego następcę. 15 III 1472 roku pozwolono mu wrócić na Wawel. Królewicz jeszcze tego samego roku odbył pielgrzymkę na Jasną Górę.
W 1477 roku król w otoczeniu synów, w tym i Kazimierza, udał się na Jasną Górę, by złożyć hołd Pani Jasnogórskiej, a następnie wraz z całym narodem oddać się w Jej macierzyńską opiekę. Podczas tej pielgrzymki Kazimierz wraz z ojcem i braćmi zapisani zostali do Bractwa Matki Boskiej Częstochowskiej. Na Jasnej Górze nasz Święty złożył Najświętszej Maryi Pannie w ofierze swoje myśli i czyny, [$1]cierpienia i zawody. W przybytku Maryjnym zawarł z Jezusem i Jego Matką dozgonny ślub czystości, od tej chwili dotychczasowe cnoty zaczął praktykować w stopniu heroicznym.
Powróciwszy do Krakowa, a następnie udawszy się z ojcem do Wilna, zaczął umartwiać swoje ciało. W tym celu posługiwał się postami i włosiennicą, nocnymi wycieczkami do kościołów, gdzie go odnajdywano rozmodlonego, nawet podczas siarczystych mrozów. Prócz tego królewicz wzgardził pięknym strojem, przysługującym jego stanowi, a zadowalał się prostymi szatami, łoże jego stało nietknięte, bo sypiał tuż obok na podłodze.
Kazimierz do końca swojego życia pamiętał o złożonym ślubie czystości. Dzisiaj, gdy społeczeństwo nasze wraz z osłabieniem wiary nieomal do szczętu zatraciło znaczenie i wartość czystości, odrzuciło ją jako coś zbędnego i nienowoczesnego, wzór królewicza Kazimierza zasługuje na szczególną uwagę, zwłaszcza gdy środki masowego przekazu, w tym także książki, niejako współzawodniczą z sobą, by wykpić i zohydzić ideał czystości.
Św. Kazimierz często mawiał, że: "jak sól chroni mięso od zepsucia, tak cnota czystości broni nie tylko ciało, ale i całą duszę człowieka od wszelkiej zmazy, hańby i nieuczciwości". Pewnego razu, gdy ciężko zachorował, a leki podawane mu nie skutkowały, kilku z dworzan z pochlebstwa poradziło królewiczowi, aby do swojego łoża przyjął kobietę lekkich obyczajów; Kazimierz zgromił ich i oddalił z dworu. Wypowiedział wówczas znamienne słowa: "Wolę umrzeć, niż się splamić".
Począwszy od 1483 roku Kazimierz pełnił na Litwie urząd podkanclerzego. Wtedy, jak się zdaje, pojawiły się pierwsze symptomy choroby, która okazała się gruźlicą. Wprawdzie lekarze i otoczenie pocieszało go, on jednak wiedział, iż w marcu umrze. Tak się też stało. W dniu 4 III 1484 roku skonał na rękach biskupa krakowskiego, Jana Rzeszowskiego. W chwili śmierci miał 26 lat życia.
Ciało królewicza zostało pochowane w katedrze wileńskiej p. w. św. Stanisława. Z czasem w świątyni tej postawiono mu specjalną kaplicę. Wkrótce po śmierci przy grobie Kazimierza zaczęły się dziać liczne cuda. Papież Leon X dokonał jego uroczystej kanonizacji w roku Pańskim 1521. Bulla kanonizacyjna jednak zaginęła. Król Zygmunt III Waza wznowił starania o kanonizację w 1601 roku. Papież Klemens VIII wydał bullę kanonizacyjną powołując się na akt dokonany przez Leona X w 1521 roku. św. Kazimierz królewicz jest, wraz ze św. Stanisławem Kostką, patronem młodzieży.

