Szukałem w sercu moim słów na pieśń dla Boga,
Słów przedziwnie czystych,
Słów o uroku śniegów na gór szczytach,
Słów drżących łzami tęsknot wiekuistych,
Światłości pełnych jak świtań pożoga,
Pachnących wonią bzów.
Szukałem w sercu moim słów
Na pieśń dla Boga,
Na pieśń Świętego Świętych
Miłością nasiąkniętych,
Płomiennych, gorących...
Rzewnych prostotą dziecka,
Jak gwiazdy świecących -
Na pieśń, co tylko ma być Boga i niczyja.
I otom znalazł
Święte Twe Imię, Maryjo!
Maryja!
Tyś jedyną pieśnią, co Boga godna,
Ty na bagnistych świata i ludzkiego brudu
Jednaś jest -śnieżna duchem
Jako lilia wodna.
Kwiecie! Modlitwo! Pieśni wygnańczego ludu!
Tobą ja będę wielbił Boga na niebiosach!
Maryja!
Ty bądź pieśnią moją!
Bo Słowo, co jest w Tobie
Bogiem jest - o Pełna Łaski!
Harmonia w Tobie dziwnie cudna - Boża,
Oddaje wszystkie piękna i nieba, i ziemi,
I mknie tony jasnymi przez słoneczne przestworza
I modre bezdroża.
Ciebie więc śpiewam, ufny, że Boga doleci
Miłość moja i radość, łza i uwielbienie
Będzie Mu jak wonne ołtarza kadzenie
I padnie do nóg Jego na gwiezdne podnóże,
Jak perły dziękczynienia
I uwielbień róże,
I żyć będzie w wieczności
Maryja -
Serce ludzkości!
