Z kart historii wiary świętej ojców naszych
Święta Wiktoria, panna i męczennica, czczona jest w Kościele powszechnym 23 grudnia. Zginęła w Rzymie za panowania cesarza Decjusza, około 250 r., mając zaledwie 19 lat. Jak tysiące chrześcijan w okresie wielkich prześladowań, żyła nadzieją doskonalszego życia i wiarą w zwycięstwo Chrystusa. Stąd czerpała siłę oporu, gdy ją zmuszano do złożenia boskiego hołdu cesarzowi. Samo imię "Wiktoria" znaczy zwycięstwo.
Papież Urban VIII przekazał relikwie Św[iętej] Męczennicy prymasowi Polski, arcybiskupowi Henrykowi Firlejowi, ten zaś w r. 1625 złożył je uroczyście w prymasowskim grodzie - w Łowiczu. Prymas Firlej chciał w ten sposób wyróżnić to miasto, które polubił i w którym (w kolegiacie) kazał później pochować swoje doczesne szczątki.
Relikwie Św[iętej] Męczennicy złożono do kunsztownie w srebrze kutej trumienki, a czaszkę umieszczono oddzielnie w złotym relikwiarzu.
Od tego czasu kolegiata łowicka stała się miejscem pielgrzymek okolicznej ludności. W chwilach decydujących dla Rzeczypospolitej pielgrzymowali tu i polscy królowie, by prosić św. Wiktorię o wstawiennictwo.
Hołd Jana Kazimierza
Łowicz gościł wielu dostojników państwowych i kościelnych, ale najtrwalej zapisał się jako pątnik do św. Wiktorii król Jan Kazimierz. Gdy na początku swego panowania zawarł pokój z Kozakami pod Zborowem w 1649 r., przybył do Łowicza prosić Świętą o spełnienie jego zamiarów i odniesienie wielkich zwycięstw w niezwykle trudnych czasach dla Królestwa. W łowickiej kolegiacie do dziś jest przechowywany obraz pędzla Jana Tretkowskiego z Krakowa, przedstawiający scenę składania hołdu przez króla, królową i ich dwór.
W 1658 r. Jan Kazimierz uczestniczył w uroczystości ponownego złożenia odzyskanych relikwii św. Wiktorii w łowickiej kolegiacie, zrabowanych uprzednio i sprofanowanych przez Szwedów.
Do sanktuarium św. Wiktorii pielgrzymował również hetman, późniejszy król, Jan Sobieski, wódz w zwycięskiej bitwie pod Wiedniem.
Biskup Sołtyk i konfederaci barscy
Rzeczpospolita coraz bardziej słabła i popadała w zależność od Rosji. O sprawach publicznych kraju decydowały ościenne państwa. Gdy sejm w 1767 r. chciał ratować kraj, ambasador rosyjski Repnin miał inny plan; zamierzał podyktować ustawy zmierzające do poddania Polski Petersburgowi. Przeciw brutalnej ingerencji zaprotestowało trzech senatorów: biskup Kajetan Sołtyk (dawny prepozyt łowicki i czciciel św. Wiktorii), biskup Andrzej Józef Załuski (fundator wielkiej biblioteki), oraz hetman Wacław Potocki. Wówczas z rozkazu Repnina zostali oni porwani i wywiezieni w głąb Rosji, gdzie byli internowani długie lata.
Po powrocie do kraju bp Sołtyk ofiarował większą sumę na przyozdobienie kaplicy św. Wiktorii. Obecny wystrój kaplicy pochodzi z tamtych czasów i jest zasługą pierwszego biskupa-zesłańca.
Porwanie senatorów i sterroryzowanie sejmu wyrwało naród z letargu i bezwolności. I tak w 1768 r. w Barze zawiązała się konfederacja dla obrony zagrożonej wiary i Ojczyzny. Rosjanie wprowadzili wówczas do Łowicza stałą załogę i stworzyli obóz-więzienie, gdzie trzymano internowanych konfederatów. W tych okolicznościach magistrat miasta zwrócił się do władz kościelnych o przeniesienie uroczystości św. Wiktorii z 23 grudnia na "czas sposobniejszy" - jak to ujęto. Ustalono więc, że święto to będzie się w Łowiczu obchodzić w drugą niedzielę po Wniebowstąpieniu (w bieżącym roku wypada to 15 maja). Walka konfederatów, podobnie jak inne zrywy niepodległościowe, nie przyniosła zwycięstwa, ale odtąd naród stale ożywiała nadzieja i silna wola wyrąbania sobie orężem drogi do wolności.
Hołd Wodzowi
W 1814 roku wieziono zwłoki księcia Józefa Poniatowskiego z Lipska do Krakowa przez Łowicz. Tu zatrzymano się i szczątki bohaterskiego księcia wystawiono na widok publiczny na czas niemal trzech tygodni. Pośmiertny wjazd wodza wojsk polskich do Łowicza miał charakter tryumfalny. Żałobne chorągwie nadawały miastu wygląd posępnej dostojności i bolesnej niewoli. Historyk łowicki Władysław Tarczyński zapisał: "Na karawanie ciągnionym przez osiem koni, żałobnie przybranym, przykrytym całunem, na którym widniały białe herby polskie i familii Poniatowskich, spoczywał wódz ukochany. Za karawanem niesiono sztandary wojsk polskich i postępował hufiec konny mężnych oficerów polskich, oddział żołnierzy, «Krakusami» zwanych, władze cywilne i ludu fala. W kościele liczne duchowieństwo odprawiało egzekwie, msze św., do godziny 3 po południu trwało nabożeństwo".
Święto miasta
W czasie zaborów, choć Rzeczpospolita upadła, kult św. Wiktorii podtrzymywało miasto. Radcy miejscy, przedstawiciele magistratu i członkowie cechów zbierali się w jej kaplicy "co trzy niedziele". Okoliczna ludność prosiła swą patronkę o deszcz lub pogodę, a w okresie szerzących się chorób - o wygaśnięcie epidemii.
W 1925 r., przed zbliżającą się trzechsetną rocznicą złożenia w kolegiacie relikwii św. Wiktorii, władze miejskie uchwaliły, że patronalne święto miasta, będzie się odtąd "uważać za dzień święta gminy miasta Łowicza". W Polsce niepodległej obchodzono to święto uroczyście: procesje, pielgrzymki, różne atrakcje regionalne. Zwyczaj ten przetrwał i był kontynuowany przez cztery kolejne lata powojenne. Później te barwne obchody przybrały charakter wyłącznie kościelny.
Postać św. Wiktorii zyskuje szczególną aktualność w jubileuszowym roku 300-lecia odsieczy wiedeńskiej, 600-lecia pobytu Królowej i Pani naszej zwycięskiej z Jasnej Góry oraz w 1950 rocznicę największego zwycięstwa Chrystusa w śmierci krzyżowej na Golgocie.

