Wszystko było gotowe do uroczystości. Wysłano zaproszenia, zorganizowano potrawy i pokój na bankiet udekorowano. Goście przyjeżdżali. Ale coś się popsuło. Zakłopotani członkowie komitetu spoglądali na siebie: zapomnieli zaprosić najważniejszego gościa. Tak się zajęli mniej ważnymi sprawami, że przeoczyli ważniejszą.
Czasami zastanawiam się, czy niektórzy z nas nie są bezmyślni. Mamy na głowie tyle zakupów przedświątecznych, że cały czas jesteśmy zajęci. Przepychamy się łokciami wśród kotłującego się tłumu i z radością przyjmujemy popychania i potrącanie, aby podtrzymać ducha świąt Bożego Narodzenia. Jednak zbyt wielu dzisiaj przygotowuje się do świąt, jak gdyby one oznaczały tylko ubrane drzewko, ozdobiony dom, obfity posiłek i wymianę prezentów. A przecież Boże Narodzenie oznacza coś więcej. To jest uroczystość na cześć specjalnego gościa-Chrystusa.
Jest wiele sił, które chcą za wszelką cenę usunąć Chrystusa ze świąt Bożego Narodzenia. Ale Boże Narodzenie bez Chrystusa to zwykła farsa. Boże Narodzenie przypomina nam wejście w historię ludzkości Osoby, która zostawiła niezatarte ślady nie tylko w jednym kraju lub w jednym okresie historii, ale w całej wielkiej rodzinie ludzkiej. Nikt nie wywarł takiego piętna na ludzkości, jak właśnie Chrystus. Jego wpływ w dalszym ciągu daje się odczuć. To dzięki Jego nauce ramiona miłosierdzia otwierają się daleko i szeroko, wznosi się szpitale, buduje klasztory, funduje się nowe szkoły. Tysiące ludzi zawiera z Nim przymierze, poświęca cale swoje życie na Jego służbę, dla Jego sprawy. Dzięki Jego nauce niebo i ziemia zapełniają się świętymi.
Chrystusa nie można zignorować. Dzisiejszy świat dzieli się na dwie zasadnicze grupy - tych, co są za Chrystusem, i tych, co są przeciw Niemu. [308]Nikogo tak się nie nienawidzi i nikogo tak się nie kocha jak Chrystusa. To właśnie Jego przyjście uroczyście obchodzimy w czasie świąt Bożego Narodzenia.
Oznacza ono, że człowiek jeszcze raz może się pojednać z Ojcem. Jeszcze raz bramy niebios są szeroko otwarte. Jeszcze raz jesteśmy wynie1ieni do poziomu życia Bożego. Jeszcze raz otrzymujemy pomoc Bożą, by powrócić do Boga. Bez przyjścia Chrystusa zniweczony zostałby zasadniczy cel, dla którego człowiek był stworzony.
Czy przyjście Chrystusa oznacza dla Ciebie to samo? Jeśli tak, to z pewnością nie zapomnisz zaprosić na święta najważniejszego Gościa i uczynić je prawdziwie Chrystusową uroczystością.
Na całym świecie w tym czasie scena ze żlóbkiem pojawia się w kościołach, domach, na rogach ulic, w oknach, w sklepach. Bez względu na rozmiar, kształt czy artyzm (lub jego brak) sceny te przedstawiają centralny temat narodzin Chrystusa. Franciszek nie był autorem pomysłu urządzenia żłóbka bożonarodzeniowego, ale jego miłość i entuzjazm tak natchnęły jego naśladowców, że gdziekolwiek się udali, tam znajdowali wdzięcznych odbiorców. Franciszek szczerze cieszył się świętami Bożego Narodzenia. Dla niego było to święto nad świętami, ponieważ tego dnia nieskończona miłość Boga przelała się przez brzegi niebios i spłynęła strumieniami na ziemię w postaci Dzieciątka. Bóg nie wtargnął gwałtownie w historię. Wszedł jako dziecko, które idzie tam, gdzie się je zaniesie, i pozostaje tam, gdzie się je położy. Tej lekcji nie przeoczył Franciszek. Wiedział, że Boże Narodzenie oznacza początek naszego odkupienia. Z tego powodu chciał, by każdy - cale stworzenie - cieszył się z nim. Prosił ludzi, by rozrzucali ziarno na zaśnieżone pola, aby i ptaki mogły świętować. Prosił bogatych, by biednym wydali ucztę. Chciał, żeby zwierzęta pociągowe lepiej karmiono w ten dzień. Tego wszystkiego pragnął, bo to był gest odzyskania miłości Chrystusa-Dzieciątka.
Dwa lata przed śmiercią prosił swego przyjaciela Giovanni Vellita, by pobudował żłóbek w Greccio. Tam w Wigilię Bożego Narodzenia jego naśladowcy i grupa okolicznych mieszkańców zgromadziła się, by uczestniczyć we Mszy św. pasterce. Tańczące płomyki pochodni łagodziły zimową atmosferę. Z zadowolonych serc wypłynęły radosne melodie. Zalesiona dolina górska echem podjęła refren aniołów: "Chwała Bogu na wysokości".
Tę scenę Matka-Kościół rozpowszechnił po całym świecie. Obecnie jest ona częścią naszego chrześcijańskiego dziedzictwa, będąc dowodem mądrości Kościoła, który dobrze zna naturę ludzką. Łatwiej jest człowiekowi modlić się, zaangażować swą duchową naturę, jeśli jego zmysły i myśli są ożywione, a wyobraźnia pobudzona dzięki takiemu przedstawieniu tajemnic wiary, które można dotknąć, zobaczyć i usłyszeć. Więc kiedykolwiek będziemy klękać przed żłóbkiem, by się pomodlić, usiłujmy przywołać na pamięć te uczucia, które skłoniły Franciszka do zbudowania żłóbka w Greccio. To właśnie miłość do Chrystusa, miłość do drugiego człowieka skłoniły go, by wzniecić w innych taką samą miłość do Tego, który jest naszym Zbawicielem i Odkupicielem, źródłem siły i nadziei, naszym wzorem i natchnieniem, który ukochał nas bez ograniczeń. Mamy więc powody, odpłacić się za tę miłość Dzieciątka w Betlejem.

